Małaletnija viaźni Azaryčaŭ: uspaminy
11 krasavika adznačajecca Mižnarodny dzień vyzvaleńnia viaźniaŭ fašystoŭskich kanclahieraŭ.
Razam z Buchenvaldam, Dachaŭ dy inšymi fabrykami śmierci siońnia zhadvajuć i pra try Azaryckija lahiery śmierci, jakija byli stvorany zachopnikami ŭ Damanavickim rajonie Paleskaj vobłaści (ciapier — Kalinkavicki rajon Homielskaj vobłaści). Jany pavinny byli stać žyvoj zasłonaj na šlachu nastupu savieckich vojskaŭ pierad poŭnym vyzvaleńniem Biełarusi.
Siońnia ŭspaminami dzielacca byłyja małaletnija viaźni Azaryckich lahieraŭ, jakich nastup uratavaŭ ad nieminučaj pahibieli.
Uładzimieru Myšaku ź nievialičkaha pasielišča Zavierchleśsie Akciabrskaha rajonu ŭ 1944 hodzie było tolki dziesiać hadoŭ. Z rodnaj chaty fašysty vyhnali jaho razam z maci, tryma siostrami, dziadulem i babulaj napradvieśni.
Chłapčuku zapomniłasia najpierš toje, što akupanty dziejničali padmanam:
«U našym siamiejstvie ŭ dziacinstvie, kali my ŭsie žyli doma, strašna nienavidzieli padman. Na žal, ciapier ja sustrakaju šmat padmanu, asabliva ŭ Biełarusi na vybarach. Mianie heta prosta reža, kali padmanvajuć.
Dyk voś ja chaču skazać, što niemcy svaje hniusnyja spravy rabili, prybiahajučy da padmanu».
Uładzimier zhadvaje, jak u viosku pieršy raz pryjšoŭ niemiec — vysoki, statny. Adzin, biaz zbroi. Praź miascovaha pierakładčyka Juzika — toj byŭ u niamieckim pałonie ŭ Pieršuju ŭsiaśvietnuju vajnu i niabłaha viedaŭ movu — niazvany hość raspaviadaŭ, što pryjšoŭ vyzvalić ich ad savietaŭ, dać lepšaje žyćcio. Paźniej užo viaskoŭcy daznalisia, što zachopniki specyjalna zatailisia na ŭźlesku, a ŭ viosku vypravili «parlamenciora».
Praz kolki času Zavierchleśsie zaznała vyhnańnie:
«Nas usich z aŭtamatami, kulamiotami vyhnali i pahnali za dva kilametry ŭ susiedniuju viosku Laskavičy. Akupanty kazali: «Heta my vas ratujem ad partyzanaŭ. Tut les, partyzany. My vas ratujem».
Pahnali. Tam užo chaty harać, užo ludzi kryčać — u chatach užo ludziej palać. Kali hnali nas z pasielišča ŭ viosku, to byli ludzi i staryja, i chvoryja. Dyk zachopniki kazali: «Kali łaska, zastavajciesia, zajdzicie vo na hety panadvorak — i my vas chutka padviaziem». Jany zachodzili, a my dalej išli. Praź niekalki chvilin — aŭtamatnyja čerhi. Padvieźli. To bok usio budavałasia na padmanie».
Napačatku viaskoŭcam kazali, što paviaduć ich u Hłusk. Ale paśla zbornaha lahiera ŭ Rudabiełcy (ciapier rajcentar Akciabrski) ludziej urešcie zahnali ŭ Azaryčy:
«Nas zahnali — tam užo šmat narodu było. Pryvozili chvorych na tyfus. Kašmar. Potym śnieh, maroz. Tam pad sasonkami ludzi siadziać, chtości staić. Ale ŭ asnoŭnym siemjami pad sasonkami siadzieli. Tam maja mama była, dziadula, babula, try maładziejšyja za mianie siastryčki. Nielha pa terytoryi było prajści svabodna. Treba było pierastupać, pieraskokvać praz sumioty, pad jakimi lažali miortvyja ludzi».
Pryhadvaje były małaletni viazień, jak inšym razam zachopniki pryvozili chleb:
«Niemcy čarhu šychtavali i chleb davali. Ludzi šychtavalisia ŭ kalony. Ja z tavaryšam taksama stajaŭ. Dastałasia nam na dvaich paŭbułki chleba. My ź im padzialili heta napałovu i prynieśli da svaich, na ŭsiu našu vialikuju siamju. Nam nie dazvolili navat ciapielca raspalić pad pahrozaj rasstrełu. Mierźli, śnieham prysypała. Mama, dziadula z babulaj nakryjuć nas samatkanaj dziaružkaj, što ŭziali z saboju. A nočču prysyple śnieham — i ŭžo ciapło było. Mama ŭstavała nočču i macała: žyvyja, nie žyvyja?»
Kali savieckija sałdaty vyzvalili lahier, usie Ŭładzievy rodnyja byli jašče žyvyja. Ale paśla amal adrazu ad tyfusu pamierli maci, dziadula z babulaj i dźvie siastryčki. Uładzimier paśla vajny skončyŭ škołu, technikum i instytut suviazi. Pracavaŭ zahadčykam labaratoryi. Jon — siabra partyi «Spraviadlivy śviet», dziadula dvaich unukaŭ. U žyćci bolš za ŭsio nie ciarpić padmanu.
Aŭčarak nie lublu
Uradžency Žłobina Nadziei Kabzarovaj, kali jaje z rodnymi pryhnali ŭ Azarycki lahier, było blizu trynaccaci hadoŭ. Z rajcentru ich pryvieźli ŭ Rudabiełku tavarniakom. Adtul hnali ŭ Azaryčy pieššu:
«Babulu zhubili z usich. Mama z nami idzie apošniaja. Za nami — niemcy z aŭčarkami. My ŭžo ź siastroj iści nia možam. My ŭ śnieh — i siedzimo. Mama bracika niasie i nam: «Idzicie!» My nie idziem, zhodnyja zamierznuć. U nas niama sił iści, my mokryja. Mama spynicca, płača, kliča nas. Potym metraŭ piać adyšła i pakazvaje: «Abiarniciesia». My ź siastroj ahladvajemsia. A ŭ hety čas biahuć na nas aŭčarki z sałdatami. A ŭ mianie takaja dumka: voś aŭčarka skočyć na mianie i budzie rvać tvar. I z taho času ja nienavidžu aŭčarak. Hetyja kłyki pierada mnoju baču».
Nadzieja Alaksandraŭna zhadvaje, što pa darozie ŭ lahier zachopniki nakidali paabapał sucharoŭ, zaražanych tyfusam. I jany ich padymali, hryźli, nia viedajučy pra chvarobu.
Pieršym u lahiery pamier trochhadovy bracik. Jon havaryŭ słaba i, źviartajučysia da achovy, prasiŭ: «Dziadźka, ka» — małaka, značyć. Niemiec, jak zhadvaje Nadzieja, prynios nievialičkuju biełuju bułačku. Ale chłapčuku jana ŭžo nie spatrebiłasia — skanaŭ.
Nadzieja: «Paru razoŭ na tydzień pryvieźli chleba. Niamieckaha. Bieły taki, maleńkija bochančyki. Adzin staić z fotaaparatam na mašynie, a inšy — kidaje. Ludzi, chto jašče moža chadzić, lezuć. Hałodnyja ž usie. Niemcy zzadu stajać i kijami bjuć. A toj usio fatahrafuje».
Paśla lačeńnia ŭ špitali ŭ Rečycy Nadzieja 42 hady pracavała stanočnicaj na «Homieldrevie». Ciapier na pensii.
«Mnie 83 hady, a ŭ mianie navat hrupy invalidnaści niama. Ja ŭsia chvoraja. Pytajusia ŭ lekaraŭ: «Mnie hrupa pavinna być?» Jany: «Tak». Ale ž kažuć: «Bačycie, kolki raźbivajecca mašynaŭ, kolki invalidaŭ». I mnie 9 lipienia budzie 83 hady, a ŭ mianie hrupy nijakaj niama».