Palaŭničyja na hałovy
z pošty Redakcyi
Abiaźludzieli vioski, raźviałosia źviarja... Piša nam laśnik ź Miadzielskaha rajonu.
Abiaźludzieli vioski, raźviałosia źviarja...
Źviaroŭ ciapier u lesie — strach. Ludziej u vioskach mała, haspadarki zaniepadajuć, mieniej techniki. Dziki na kałhasnuju bulbu vychodziać statkami pa piaćdziesiat hałoŭ. Kazulaŭ mnoha (u nas jany zavucca prosta «kozy» i «kazły»), traplajucca łasi, stali zabiahać vaŭki, jakich dvaccać hadoŭ nie było.
Da nas pryjazdžajuć palavać bahatyja ludzi z Rasii. Kuplajuć licenziju, ale, jak zavalać łasia ci dzika, dyk miasa nie biaruć. Biaruć adnu hałavu ci ikły — na ścianu paviesić.
Raz pajšli my z adnym takim palaŭničym pa hałovy na dzika. Unačy pryvioŭ jaho na ściežku, kažu — leź na vyšku, biaśpiečniej z vyški stralać. A jon zachacieŭ ź ziamli, u jaho ružžo salidnaje było — ź śpiecyjalnaj trynohaj. Prosta na ściežcy staŭ. Sam ja ŭźlez na vyšku: niama durnych! Kaban adzin vysunuŭsia, jon streliŭ, ale peŭna nie paceliŭ. Dyk na jaho ŭvieś statak ź pierapudu šuchnuŭ. Ledź čałaviek paśpieŭ adskočyć. Paśla jak pahladzieli — ni ružža, ni trynohi: usio ŭ ziamlu ŭtaptali za 16 m. Tak i pajechaŭ čałaviek bieź dzičynaj hałavy. Dobra, što svaja zastałasia cełaja.