BIEŁ Ł RUS

Dziady ŭ dekrecie

16.06.2009 / 09:53

Nashaniva.com

U Biełarusi vosiem dziadulaŭ aformili dekretny adpačynak pa dohladzie ŭnukaŭ. «Źviazda» naviedała ŭnikalnych «niańkaŭ».

U Biełarusi vosiem dziadulaŭ aformili dekretny adpačynak pa dohladzie ŭnukaŭ. «Źviazda» naviedała ŭnikalnych «niańkaŭ».

Vyśvietliłasia, što dva z vaśmi dziadulaŭ‑hierojeŭ žyvuć zusim pobač adzin ad adnaho: u Pinsku i miastečku Łahišyn pad Pinskam. I aboje achvotna zhadzilisia parazmaŭlać!

— Ja Maša, a heta — Saša, — sustrakaje mianie na ŭvachodzie ŭ dom miłaje dzieŭčania hadoŭ šasci. Za jaje spinu chavajecca takaja ž pryhožańkaja, tolki maleńkaja.

— Jak Maša naradziłasia, dyk niaviestka Ira pasiadzieła peŭny čas, a zatym vyrašyli na babulu «dekret» aformić, — raspaviadaje Michaił Iosifavič Pietrukovič. — Ninie Fiodaraŭnie jakraz hod da piensii zastavaŭsia, vyrašyli dziaciej vyručyć, bo niaviestka jakraz u škole pracu znajšła — nastaŭnicaj małodšych kłasaŭ. A jak Sašańka naradziłasia, i Iry treba było isci pracavać, tady ŭžo ja pajšoŭ afarmlacca. Babula nie afarmlałasia druhi raz, bo my dumali, što tolki tym, chto pracuje, možna ŭ «dekret» isci. I tolki niadaŭna daviedalisia, što možna navat i piensijanieram.

Ciapier Sašy dva hady i čatyry miesiacy, Mašy — šeść.

Ale da apošniaha času dziedu daviałosia 8 miesiacaŭ siadzieć ź dźviuma ŭnučkami, bo sadok byŭ začynieny cełych 8 miesiacaŭ: budavali ahraharadok i svoječasova nie skončyli…

— Ale, viedajecie, heta zakanamierna, — kaža Nina Fiodaraŭna. — Kali my byli maładyja, dyk našych synoŭ — Mišu i Sašu — taksama hadavaŭ ich dziadula, moj śviokar. My ž pracavali, Michaił Iosifavič uvohule ŭ dźvie źmieny. Ale my byli spakojnyja: u chacie ciopła, dzieci pakormlenyja… Vidać, niedadaŭšy tady ŭvahi dzieciam, dzied ciapier vyrašyŭ kampiensavać heta z unučkami!..

I dziadula starajecca napoŭnicu! Saša sama navučyłasia jesci ŭ 1,5 hadočka, rana pačała chadzić. Ciapier dziadula vučyć unučku čytać (starejšaja ŭžo čytaje poŭnym chodam!).

— Samaje ciažkaje, — kaža Michaił Iosifavič, — heta prydumać, čym zabaŭlać dziaciej ceły dzień. My stolki hulniaŭ pierahulali!

I ŭ chovanki, i ŭ rehuliroŭščyka, i ŭ «Pole cudaŭ»… Ale lubimaja hulnia va ŭnučak — heta «Podyum». Apranajuć roznyja sukienki i chodziać pa chacie. A ja — hladač — siadžu, chvalu i ŭ dałoni plaskaju!.. Maša, napeŭna, madellu budzie — tak ładna chodzić!..

— Nie! — piarečyć Maša. — Ja budu albo ŭ kramie pracavać, albo ŭ škole nastaŭnicaj, albo ŭ sadku vychavalnicaj…

— Saša, ty lubiš płakać? — pytajusia ŭ maleńkaj pryhažuni.

— Ja charošaja dziaŭčynka!.. — pakryŭdžana adkazvaje dziaŭčynka i raptam dadaje. — A Maša mianie ščypaje…

— Heta jana mianie ščypała!.. — tut ža reahuje Maša. Siostry pačynajuć spračacca, a ja raspytvaju ŭ Michaiła Iosifaviča pra nadzionnaje.

— Pa dohladzie dziciaci atrymlivaju 189 tysiač… Kažu vam absalutna adkazna: na hetyja hrošy dzicia vyhadavać nielha!
Dobra, u nas haspadarka jość, ja vuń kozačak nabyŭ, kab unučkam małačko było śviežaje. Kažuć, vielmi karysna…

— Nasu kozacku zavuć Łozacka! — paviedamlaje mnie Saša. — A dłuhaja jasce badajeca!..

Ci ciažka było mužčynu zasvoić spradviečna žanočuju spravu — hadavańnie dziciaci, tym bolš dziaŭčynki?

— Čamu? Ja ž u škole pracavaŭ, spačatku vajenrukam, zatym vykładčykam fizkultury, navat orden Pracoŭnaj Słavy atrymaŭ, — adkazvaje dziadula. — Zaniatki vioŭ ad čaćviortaha pa adzinaccaty kłas. Dziaciej nie bajusia i lublu.

Tym bolš, vy viedajecie, žančyny bolš stamlajucca, bo svaich dziaciej hadavali… A mužčyny bolš ciarplivyja, tamu nijakich prablem u mianie nie było. Heta vialikaje ščaście — dažyć da ŭnukaŭ…

Pakul razmaŭlajem, Saša pačynaje jorzać na łaŭcy. Babula viadzie ŭnučku ŭ susiedni pakoj i kaža adtul:

— Dzied, tabie niezalik, ty čamu Sašy trusiki nie nadzieŭ?

— Dyk jana sama apranałasia, darosłaja ž dziaŭčynka!.. — apraŭdvajecca dziadula i łahodna ŭsmichajecca.

«Heta ździek — na 180 tysiač dzicia navat nie prakormiš…»

U siamju Mikałaja Paŭłaviča Małaščyckaha ja patrapiŭ u samaje śviata: jakraz 14 červienia jahonamu ŭnuku Mikitu spoŭniłasia 3 hady!


— Nie ad dobraha žyćcia takoje zdaryłasia, što ja ŭ «dekret» pajšoŭ, — kaža Mikałaj Paŭłavič. — Dvaccać hadoŭ adpracavaŭ kiroŭcam, zatym pa stanie zdaroŭja pajšoŭ u ślesary. Zachvareŭ, stała ciažka chadzić. A na pracy nie było mahčymasci znajsci bolš lohki zaniatak. Voś i vyrašyŭ — niachaj dačka idzie pracavać, a ja budu dahladać unuka. U mianie vypłata pa invalidnasci 245 tysiač 450 rubloŭ, pa dohladzie dziciaci — 180 tysiač dzieści. Viadoma, na takija hrošy dzicia navat nie prakormiš!.. Jašče adno: kali dzicia idzie ŭ sadok, pačynajuć płacić u dva razy mienš — 90 tysiač. A dzie łohika?! Za sadok ža taksama płacić treba!

Dziadula pajšoŭ u dekretny vodpusk 22 studzienia 2008 hoda, kali ŭnuku spoŭniłasia 1,5 hoda. Pajšoŭ z bojem.

Kali paviedamiŭ načalstvu ab svaim žadanni, usie razhubilisia — bo pieršy raz takoje, kab dziadula išoŭ dahladać unuka! Ale, skazali, raz u zakonie jość, aformim.
A voś u matuli Mikity, jakaja pracuje buchhałtaram, usio było składaniej.

— Nie chacieli mianie pieraafarmlać, — kaža Volha. — Pužali, što hrošy na dzicia davać nie buduć… Ja płakała… A zatym my nabyli Kodeks, pračytali jaho ŭsioj siamjoj — i druhi raz pajšli ŭžo ŭzbrojenyja kankretnymi punktami. Vybačalisia pierad nami paśla…

Siabry i znajomyja vielmi zdziŭlalisia dziedu‑niańku. Ale Michaił Paŭłavič chutka pieraznajomiŭ unuka z usimi siabrami ŭ dvary. Ciapier usie zdaroŭkajucca z małym Mikitam za ruku. A chłopcu pryjemna!..

— Paru razoŭ, byvała, Mikita bieh u dvor napierad, a ja kulhaju śledam, nie paśpiavaju. Dyk uvieś dvor dapamahaŭ łavić, bo viedajuć čyj.

— A pampiersy navučylisia mianiać? — pytajusia ŭ dzieda.

— Navučyŭsia! Ale pampiersy — heta škodna, cieła ŭ ich nie dyša. Jon u mianie ŭžo ŭ paŭtara hoda na harščok chadziŭ!

Mikita ŭmieje čytać, raskazvaje na pamiać šmat vieršaŭ. Hulajuć ź dziadulem u futboł, budujuć piramidy, katajucca na viełasipiedzie.

— Navučyŭsia ja i mannuju kašu varyć, i aŭsianuju, i supčyki, i draniki, i blinčyki, i roznyja prysmaki ŭnuku hatavać… I nikoli jašče nie było, kab niešta padhareła!.. — chvalicca dzied.

— Z čym blinčyki lubiš? — pytajusia ŭ Mikity.

— Z vareńniem ź jahadkami! — adkazvaje chłapiec.

U dzień narodzinaŭ nie chočacca doŭha zatrymlivać siamju, tamu pytajusia na razvitańnie:

— A druhim dziadulam paraili b isci ŭ «dekret»?

— Skažu vam ščyra, dzicia pavinny hladzieć baćki…

Inšaja sprava, kali składajecca takaja situacyja, to ničoha strašennaha ŭ hetym niama. Kali lubiš unuka, navučyšsia ŭsio rabić. Moj Mikita — cudoŭny chłopiec!..

Hleb Łabadzienka, Źviazda

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła