Kab vyžyć u vioscy, siemji biaruć pryjomnych dziaciej
I navat vystrojvajucca dziela hetaha ŭ čarhu.
Typovy partret biełaruskaj pryjomnaj siamji — viaskovyja žychary. Kali ŭ kałhasie niama pracy, ludzi biaruć u siamju dziaciej z prytułkaŭ, dziciačych damoŭ ciškoł-internataŭ . U asobnych vioskach biełarusy, pahladzieŭšy na prykład susiedziaŭ, imknucca papravić materyjalnaje stanovišča, uziaŭšy dzicia ŭ pryjomnuju siamju.
Naviedvajučy dačku ŭ lakarni, ja paznajomiłasia ź jaje susiedkaj pa pałacie, siamihadovaj Dašaj. Na padarunki maja dačka adreahavała, jak zaŭsiody, svojeasabliva: «Heta mnie nie padabajecca! Navošta ty heta kupiła?». Dziaŭčynka z susiedniaj kojki aburyłasia: «Maci tabie stolki ŭsiaho nakuplała! Choć by „dziakuj“ skazała!»
— A da ciabie chto prychodzić? — spytała ja ŭ razvažlivaha nie pa hadach dziciaci.
— Mama ŭ turmie, a baćka pamior. Mianie babula naviedvaje.
Paźniej vypadkova vyśvietliłasia, što dziaŭčynku zabrali ŭ babuli orhany apieki.
Adnojčy pačuła, što Dašu naviedali žychary susiedniaj vioski. «Jany mnie skazali, što kali mnie ŭ ich spadabajecca, ja budu tam žyć», — raskazała mnie dziaŭčynka.
Kali jana vyjšła z pałaty, susiedka — maładaja žančyna, što lažała ŭ adździaleńni z dačkoj, — nie strymałasia: «Viedajecie, babula, jak daviedałasia pra heta, tak płakała! Jany ŭ dva hałasy hałasili, abdymalisia. Jana pryznałasia, što ŭ jaje byli prablemy z ałkaholem, i jana zakadavałasia. Praŭda, da ałkahalički zusim nie padobnaja. A hetych ludziej, što prychodzili, Daša nie viedaje zusim».
Skažu ščyra, hetaja historyja mianie nie adpuskała. I kali dačku vypisali ź lakarni, a Dašu nakiravali ŭ prytułak, ja adšukała jaje babulu.
«Ludzi ŭ čarhu vystrojvajucca, kab dzicia ŭziać»
Žycharka vioski Omhavičy Słuckaha rajona Tamara Andrejeŭna Plisko dapamahała synu hadavać dačku z troch hadoŭ. Niaviestka syšła ŭ zahuł, źjechała i pra isnavańnie dački zabyłasia. Ciapier Dašy siem, i jana amal nie pamiataje svaju mamu. Jaje taty nie stała ŭ žniŭni minułaha hoda.
«Jon adčuvaŭ, što nie vierniecca z balnicy, i vielmi prasiŭ, kab ja Dašu dahladała i nikomu nie addavała», — płača žančyna.
Vysłuchaŭšy historyju jaje žyćcia jak spoviedź, ja zadaju hałoŭnaje pytańnie: «Jak tak atrymałasia, što ŭ vas zabrali ŭnučku?».
— My pryjechali z Połacka z pachavańnia śviakruchi. U mianie brat uchodžvaŭsia doma. Kurej hladzieŭ dy tapiŭ pieč. A nazaŭtra ŭ mianie dzień naradžeńnia. Jon pryjšoŭ mianie pavinšavać. My vypili ź dziedam i bratam. Toj pajšoŭ dadomu, a małaja adčyniła dźviery nastaŭnicy. «A dzie babuška?» — taja pytajecca. — «A babuška vypiŭšaja», — kaža Daša. Taja pajšła i dyrektarcy škoły raskazała. Dyrektarka pazvaniła svajmu mužu Adamu — staršyni sielsavieta. Jany pryjšli i vyklikali «chutkuju». Zabrali i skazali: «Zaviaziem ciabie ŭ balnicu na dziesiać dzion. Chaj baba ź dziedam padumajuć, a potym vierniešsia». Kali Dašu zabirali, ja lažała, bo jašče hrypam zachvareła.
…Potym pryjazdžaju k joj u balnicu, a Daša mnie havoryć: «Babula, Adam addaje mianie ŭ druhuju siamju — da mianie ciocia prychodziła». Ja zakadziravałasia, chadziła ŭ vykankam, zaniesła hetyja dakumienty. Ja nie była pjanicaj. Vypivała
Taja žančyna z Sorahaŭ mnie skazała, što pracuje ŭ biblijatecy — zamianiaje dekret. A jak vyjdzie biblijatekarka z dekretu, u jaje raboty niama ŭ kałhasie. A joj jašče vosiem hadoŭ da piensii. A za heta joj staž idzie, i zarobak budzie dziaržava płacić.
Ich siamja — dvanaccataja z Sorahaŭ, jakaja dziaciej biare. Ludzi ŭ čerhi vystrojvajucca, kab dzicio uziać.
…Chadziła ja ŭ adździeł apieki. Ad znajomych čuła takoje, što Adam napisaŭ na mianie takuju charaktarystyku, što mianie tolki ŭ turmu sadzić. Niaŭžo dziciaci budzie lepiej u pryjucie, čym u mianie? U vykankamie skazali, što mnie jaje nie addaduć, bo ja pju. Prasiła, kab mnie dali šaniec jaje zabrać, ale mnie skazali, što ŭžo jość pryjomnaja siamja.
Susiedzi napisali zajavu, kab viarnuli Dašu. Jana choča viarnucca dadomu….
Dyrektar Omhavickaj škoły Tamara Žanžeŭskaja havoryć pra Dašynu babulu jak pra dobruju žančynu, ale ž pje…
— Jana škadavała ŭnučku, ale piła zapojami, — skazała surazmoŭca. — Kali pieršy raz hrošy atrymała apiakunskija, prapiła ich z mužam. Ja ź joj nie raz hutaryła. Tamara Andrejeŭna płakała, abiacała, što nie paŭtorycca takoje. Kali my pryjšli da ich zabirać Dašu, na vulicy było dvaccać hradusaŭ marozu, a ŭ chacie choładna, babula ź dziadulem navat ź piečy nie ŭstali. My dzicia časova zabrali i źmiaścili ŭ balnicu. Pryjšli praź niekalki dzion, skazali, kab niešta rabili, inakš apieku anulujuć. Prapanavali zakadavacca. Praź miesiac paśla taho, jak prakapałasia, babula pajechała ŭ orhany apieki, ale było ŭžo pozna. Ciapier mnie ŭsie ŭ vioscy kažuć, što jana znoŭ zapiła.
Tamaru Andrejeŭnu ja zaśpieła ŭ susiedziaŭ — dapamahała sadžać bulbu. Ćviarozaja. Choć trubki, jak u inśpiektara DAI, u mianie nie było.
— Vy viedajecie, što taja žančyna ŭžo nie choča brać Dašu da siabie? Joj dačka zabaraniła, — padzialiłasia navinoj babula.
Tamara Andrejeŭna
«My nie daviedajemsia, ź jakoj metaj ludzi biaruć dziaciej u pryjomnyja siemji»
Neli Panamarenka bolš za 10 hadoŭ pracavała ŭ orhanach apieki, a potym sama stała pryjomnaj mamaj. Na jaje dumku, dziaržavie tańniej abychodzicca ŭtrymańnie dziaciej u pryjomnych siemjach, čym u internatach.
— Dziciaci lepš žyć z baćkami, chaj navat pryjomnymi, jakija kłapociacca pra ich. Vy ž viedajecie, nakolki nie adaptavanymi da žyćcia vychodziać vypuskniki
Ličyłka
Na ŭtrymańnie dziciaci pryjomnym baćkam płaciać kala 400 tysiač rubloŭ. Akramia taho, jany atrymlivajuć zarpłatu — kala 700 tysiač rubloŭ, bo ličacca takimi ž pracaŭnikami, jak, skažam, vychavalniki dziciačaha sada. Im naličvajecca zarabotnaja płata, zachoŭvajecca staž, naležyć adpačynak.
Kali dzicia, uziataje ŭ pryjomnuju siamju, — sirata, jamu naličvajecca piensija pa stracie karmiciela. Pryjomny baćka maje prava rasparadžacca hetymi hrašyma, ale dziaržava ŭ asobie supracoŭnikaŭ vykankama budzie kantralavać, na jakija mety raschodujecca piensija. U siarednim pamier piensii pa stracie karmiciela moža skłaści paradku 300 tysiač rubloŭ.
Tolki ličby
Pavodle infarmacyi Hałoŭnaha
Stelefanavacca z Dašynaj babulaj Tamaraj Andrejeŭnaj nie atrymałasia. Susiedka ŭ telefonnaj razmovie skazała, što paśla taho, jak unučku ŭziali ŭ siamju, babka zapiła.
— Jana klałasia, što bolš nie budzie. My jaje škadavali, — skazała susiedka. — A ciapier bačyli b vy jaje. Apuchła ad harełki.