BIEŁ Ł RUS

Unter-pryšybiejevy

7.06.2011 / 12:34

Toje, što adbyvajecca ciapier u Biełarusi, — hańba i demanstracyja taho, jak lubaja dobraja ideja moža być daviedzienaja da absurdu.

Iznoŭ nadyšli časy unteraŭ Pryšybiejevych. Pamiatajecie, nam u škole šmat raskazvali, jak Čechaŭ tvorča raźviŭ vobraz hohaleŭskaha Dzieržymordy — čałavieka, što tupa staić na abaronie ŭłady? I, napeŭna, praz usie tvory prachodziła znakamitaja cytata: «A ježieli biesporiadki? Niešto možno dozvolať, čtoby narod biezobraził? Hdie eto v zakonie napisano, čtob narodu volu davať?» Cytata — jak prysud apantanaha słužaki, vartaha tolki pahardy.

Ale sačynieńni — sačynieńniami, a ŭ realnym žyćci tak chutka i tak šmat znajšłosia achvotnych spravu untera Pryšybiejeva padchapić i raźvić, što zastajecca tolki ździŭlacca: čamu ich u škole vučyli?..

Na rajonach ciapier udzień pustyja kramy, tamu što ludzi bajacca słavutych «andropaŭskich abłavaŭ». Na zavodach rabočyja nie mohuć trapić u zavodaŭpraŭleńnie, tamu što ciaham pracoŭnaha dnia vychodzić za prachadnuju nielha. U vykankamach drobnyja čynoŭniki navat paśla taho, jak strełka adličyła apošniuju rabočuju chvilinu, bajacca pakidać kabiniety, tamu što z vusnaŭ u vusny pieradajecca strašnaja historyja: «Heta karajecca».

Historyja, darečy, praŭdzivaja. U dzień «kantrolnaha zamieru» ŭ Słuckim rajvykankamie 33 rabotniki pakinuli pracoŭnyja miescy ŭ pieryjad z 17.01 da 17.04, to bok adrazu paśla zakančeńnia pracoŭnaha dnia. Nijakaha parušeńnia ŭ hetym, viadoma, niama, ale Dziaržkantrol, mabyć, stajaŭ ź siekundamieram i šum padniaŭ na ŭsiu respubliku. Maŭlaŭ, jość nad čym zadumacca, treba pierahledzieć pracoŭnuju nahruzku! Jasnaja sprava, što ŭ inšych vykankamach pad toj zamies, pad jakim ni za što ni pra što apynulisia słuččaki, patrapić nie chočuć. Voś i siadziać pa kabinietach navat paśla pracoŭnaha dnia, čakajuć admaški…

U adnych zabaranili pić harbatu-kavu nie na abiedziennym pierapynku i addali zahady, kab navat kubki na stale nie stajali. U inšych u pracoŭny čas ciapier nielha razmaŭlać pa mabilniku…

Što ni dziaržpradpryjemstva, to svaje «vykrutasy».
Prosta dzivu daješsia: jak spravu treba rabić — paralič ułady, a jak hłupstva jakoje-niebudźprydumać-to adkul tolki biarucca i enierhija, i fantazija, i ryzyka?!

Zapraŭlaje ŭsim, jak viadoma, Kamitet dziaržaŭnaha kantrolu na čale sa staršyniom. Viedamstva Alaksandra Jakabsona dakładvaje, dzie i jaki doktar na 5–10 chvilin zatrymaŭ pryjom, dzie biez vyraznaj pryčyny daktary znachodzilisia nie ŭ svaich kabinietach… A ja ŭ hetaj suviazi vykažu kramolnuju ideju: u adroźnieńnie ad daktaroŭ, niekatorym dziejačam na pracu lepš naohuł nie chadzić — budzie bolš karyści i dziaržkaźnie, i ludziam.

Ci pamiataje Alaksandr Sierafimavič Jakabson, ź niadaŭnich časoŭ — hałoŭny kantralor, ale raniej — pieršy namieśnik staršyni Homielskaha harvykankama, potym mer Homiela, potym hubiernatar Homielskaj vobłaści, što ŭ jaho rodnym horadzie tolki 19% dziaciej pryznanyja praktyčna zdarovymi, a ŭ siarednim pa Biełarusi hety pakazčyk ledź mienšy za 30%?

A dakładvali jamu, što ŭ Minsku, dzie chvorych dziaciej usio ž taki mienš, jość try haradskija dziciačyja balnicy i adzin dziciačy chirurhičny centr?

Pry hetym u Homieli, jakim tak paśpiachova kiravaŭ Jakabson, haradskoj dziciačaj balnicy niama naohuł, a abłasnaja pierapoŭnienaja. Choć Homiel — druhi pa vieličyni paśla Minska, dziaciej niedzie 90 tysiač, i jany, jak pakazvaje statystyka, chvarejuć. Adnak za adsutnaściu balnicy dziciačyja adździaleńni raskidali pa roznych darosłych stacyjanarach, što, jak vy razumiejecie, nie jość dobra.

Ci viedaje Alaksandr Sierafimavič, što kali niadaŭna homielskija deputaty vyrašyli zaniacca prablemaj dziciačaha zachvorvańnia i pajšli pa paliklinikach, to ŭ adnoj ich sustreli, jak zvyčajna, pakazušna-pustymi kalidorami. Ale ŭ inšaj usio-tki abmalavali situacyju.

I, naprykład, vyśvietliłasia, što na ŭvieś abłasny centr niama nivodnaha (!) dziciačaha artapieda-traŭmatołaha.
Mienavita z hetaj pryčyny ŭ horadzie ŭ minułym hodzie dzieciam było zroblena ŭsiaho siem artapiedyčnych apieracyj, u toj čas jak u mienš nasielenym Mahilovie — bolš za 700, u Viciebsku — amal 500… A voś homielskich dziaciej, pra jakich tak kłapaciŭsia spadar Jakabson, što dasłužyŭsia da hałoŭnaha kantralora krainy, treba vieźci ŭ Minsk, tamu što ŭ rodnym horadzie im dapamahčy nie mohuć. I, viadoma, nie zaŭsiody davoziać, tamu što daloka i doraha.

Adłavić doktara, jaki spaźniŭsia na piać chvilin da pačatku pryjomu — heta dziaržaŭnaja zadača, kłopat pra dyscyplinu, i tut Jakabson sa svajoj armijaj usich na zamietku biare i va ŭsie ŚMI dakładvaje. Šum staić na ŭsiu krainu: «Dyscyplina, paradak, ułada…». Ale na čyim sumleńni buduć homielskija chvoryja dzieci, jakim svoječasova nie dapamahli? Dziaržkantrol nie cikavić hetaje pytańnie?

Ničoha dobraha niama ŭ sałdafonskich paradkach. Ničoha razumnaha nie zrabili tyja, chto, atrymaŭšy durny zahad na ŭžyvańnie «andropaŭskich mieraŭ», tupa ŭziaŭ pad kazyrok.

Toje, što adbyvajecca ciapier u Biełarusi, — hańba i demanstracyja taho, jak lubaja dobraja ideja moža być daviedzienaja da absurdu.
Tolki heta i ŭmiejuć unter-pryšybiejevy (jašče Čechaŭ pisaŭ) — harłapanić błahim hołasam: «Narrod, raschodiś! Nie tołpiś! Po domam!» A voś narmalny špital dla dziaciej pabudavać im nie pa siłach.

Ad aŭtara: usie dadzienyja pra dziciačyja zachvorvańni ŭ Homieli ŭziatyja ź miascovych dziaržaŭnych ŚMI. Jany kali i schłusiać, to ŭ bok zhładžvańnia prablemy.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła