BIEŁ Ł RUS

Volski pra admienu kancerta ŭ Re:Public

12.01.2012 / 14:11

«Kali nie my, dyk chto? Chto razburyć hetaje bałotnaje «kancert zabaranili, i ŭsie razyjšlisia, jak myła źjeŭšy».

Kali nia my, dyk chto? Chto razburyć hetaje bałotnaje «kancert zabaranili, i ŭsie razyjšlisia, jak myła źjeŭšy».

Re:Public — małady ambitny klub, typu, zamiena «Reaktaru». Čamu b tam nia zhrać kancert, tym bolej, što «Krambambula» narešcie vypuściła novy albom — «Drabadzi-drabada»? I Ŭładzimir Šablinski (arhanizatar kancertaŭ) biare nieabchodnyja dakumenty ŭ adździele kultury vykankamu (što samo pa sabie nialo…hka), pryjaždžaje da dyrektara klubu i havoryć: «Davajcie pravodzić». Dyrektar ža (zdajecca, proźvišča Starcaŭ), pahladzieŭšy papiery, vyrašaje pahadzicca. Iduć kvitki ŭ prodaž, zapuskajecca reklama…

Nia tak daŭno raptam dyrektar pačynaje skardzicca Šablinskamu na niejki cisk z boku jakichści ustanovaŭ, prosić pryvieźci jašče inšyja ŭpłyvovyja papiery… Karaciej, skuholić i skavyča.

Urešcie nie dalej jak učora Šablinski atrymlivaje list ad klubu, dzie napisana, što pa roznych abstavinach unutranaha charaktaru, kancret pravieści nia ŭjaŭlajecca mažlivym, ale jaho jašče nia pozna pieranieści ŭ inšaje miejsca. Tak voś humanna. Nie ŭ apošni dzień.

Na pytańni presy dyrektar klubu badziora adkazvaje: «Heta źviazana zusim nie z hurtom. Prosta ŭ nas jość unutranyja haspadarča-kamiercyjnyja pryčyny — peŭnyja roznahałośsi pamiž nami i arhanizatarami kancerta. Pryčyna tolki ŭ hetym».

Dziŭna. Niaŭžo vyšejadznačany dyrektar nie razumieje, što hetyja jahonyja słovy pračytaje Šablinski, pračytajuć muzyki i pradusar? Jomiściej nia skažaš: «Pozdravlaju vas, hraždanin, sovramši!»

Jakija takija haspadarča-kamercyjnyja pryčyny, kali šče ŭčora ty na sustrečy z Šablinskim chavaŭsia za zvykła-biełaruskim «ty že sam usio prekrasna panimaješ»?

Mała taho. Učora ž u net vyviešvajecca reklama inšaha kancertu ŭ hetym ža klubie na hetuju ž datu — 11 lutaha — reklama z afišaju i šeraham udzielnikaŭ.

Chucieńka znajšlisia muzyki, jakija aperatyŭna zamieniać na scenie admienienych kalehaŭ. Biełaruskaja prajava rok-n-rolnaj salidarnaści…

Nia ŭsio tak prosta. U nas pryzvyčailisia, što dyrektar — heta ŭžo mini-prezydent. Vyrašyŭ, machnuŭ čaroŭnaj pałačkaj — niešta admianiłasia, a niešta inšaje pačałosia. Dyk voś heta ŭsio da taje pary, pakul my z vami zhodnyja z hetkim paradkam rečaŭ. Jakoje-nijakoje, kvołaje, a prava jašče jość. I jość zakon. Navat u našaj krainie. U rečyščy zakonu my j namieranyja dziejničać dalej.

I jość hramadzkaje mierkavańnie. Spadziajusia, jość niejkaja salidarnaść (nu, kali nie muzykaŭ, dyk prosta narmalnych ludziej).

I jašče dziŭnaja reč. Niaŭžo ty, dyrektar, nia moh adrazu skazać: «Aj, Vałodzia, niešta nia chočacca mnie pravodzić u hetych śviatych ścienach vaš ciomnaenerhietyčny kancert». I ŭsio adrazu było b zrazumieła.

A ciapier sytuacyja takaja: usie nieabchodnyja dakumenty jość, damova z klubam jość, kvitki pradajucca, adnabakovaja admova klubu ad supracoŭnictva jurydyčna nia maje siły.

Kaniec pieršaje seryi.

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła