Abrazki i abrezki
Leta — para lanoty i mlavaści, miortvy sezon dla dumańnia i pisańnia. Nia viedaju, jak vyžyvali ludzi ŭ Izraili ci Kalifornii, a dla mianie dyk i biełaruskaje leta było zaciažkim. Kali ad śpiakoty płaviacca mazhi, cieła “kupajecca” va ŭłasnym pocie, a strełka razumovaj aktyŭnaści padaje da nula, adziny paratunak — kudy-niebudź źjechać. U darohu, chutčej, u darohu!
Polskija darohi nadziva vuzkija i pakručastyja, amal nia majuć uzbočyn. Nia ŭ prykład biełaruskim, choć i nia duža roŭnym, zatoje bolš prastornym, z šyrokimi, razłohimi ŭzbočynami, pa jakich časam možna jechać jak pa šašy. Napeŭna, takija ž i charaktary: biełarus prosty, šyrakadušny i nietaropki, u vypadku čaho źjedzie i na ŭzbočynu, kab dać darohu “panu” ci “haspadzinu”. A palaku źjaždžać niama kudy, tamu i honić pa svaim źvilistym šlachu, śpiašajecca... Napeŭna ŭ Eŭraźviaz, dzie darohi jašče vuziejšyja, a honki ŭ budučyniu jašče bolš imklivyja.
Šaša ad Bieraścia da Varšavy husta absadžanaja novymi kramami, składami, aŭtamajsterniami, zapraŭkami, reklamnymi sparudami… Stvarajecca ŭražańnie, što trapiŭ u hihancki supermarkiet pad adkrytym niebam. Tolki za Varšavaj duša biełarusa supakojvajecca: znoŭ paletki, łuhi, staryja chutary i nia vielmi dahledžanyja vioski. Raście bulba, paśviacca karovy, u sadach absypajucca jabłyki...
Hałoŭnaje bahaćcie varšaviakaŭ — nia šeryja budynki XX st., nie bliskučyja sučasnyja chmaračosy i navat nie dekaratyŭnyja kvartały adnoŭlenaha Staroha Miasta, a varšaŭskija parki. Adnavić zamak, adrestaŭravać chram, pabudavać hipermarkiet možna za niekalki hadoŭ, a kab stvaryć taki park, jak Łazienki albo Vilanaŭ, i sotni hadoŭ zamała. Nia samaja vidavočnaja, ale vielizarnaja strata dla Biełarusi — źniknieńnie parkaŭ i parkavaj kultury XVIII—XIX st.
Małady ružavaščoki miaśnik u Malbarku, pačuŭšy ad pakupnikoŭ biełaruskuju movu, niečakana vyhukvaje: “Biełaruś?! Łukašenka — huŭna!” Robicca niajomka i soramna: jak nie kruci, a hety Łukašenka — čałaviek naš, i vyrašać, h. jon ci nie h., sprava naša, biełaruskaja.
Kali ŭ metrapolii Biełaruščyna bolš žyvicca z katalickich asiarodkaŭ, dyk na Biełastoččynie trymajecca tolki dziakujučy pravasłaŭju. Mo tamu i pravasłaŭje tut nie zakaścianieła-maskoŭskaje, a bolš žyvoje i ruchomaje. Jaskravy prykład — carkva ŭ Hajnaŭcy, dziŭny spłaŭ hreckich i stararuskich tradycyjaŭ z sučasnymi architekturnymi formami i cikavymi interjernymi vyrašeńniami. Ci chutka našy carkoŭniki advažacca na takija śmiełyja prajekty? Peŭna, nie raniej, čym vyzvalacca z abdymkaŭ “treciaha Rymu”.
Vasil Aŭramienka, Mahiloŭ
Kamientary