Vasil Bykaŭ
BAJKI ŽYĆCIA
Trypcich*
2. ŚMIECH
Na treci dzień, kali hramadzianie bolš-mienš uhamanilisia ad radaści vialikaj pieramohi, było abvieščana, što kiraŭnikom dziaržavy robicca toj samy toŭsty pałkoŭnik, jaki pieršym zaśmiajaŭsia nad parazaj strachu. Hazety pisali pra «podźvih samaha advažnaha vajskoŭca, hramadzianina krainy». Pieršym dekretam novaha kiraŭnika stała asudžeńnie strachu i zapačatkavańnie baraćby ź jahonymi nastupstvami. U haradach i vioskach vyjaŭlali płaksivych i napałochanych i biaźlitasna asudžali ich. Upartych sadžali ŭ turmy — asabliva tych, chto nie chacieŭ śmiajacca, a tym bolej, płakaŭ ad žalu pa zvykłym i lubym strachu. Mirona taksama pasadzili, bo vyjaviłasia, što jon nia ŭmieŭ śmiajacca i navat admoviŭsia vučycca toje rabić. Patomnyja strachavity ŭ masavym paradku pierachodzili ŭ stan śmiechavitaŭ. Samyja sprytnyja ź ich śćviardžali, što navat i ŭ zmročnyja časy strachu čaściakom śmiajalisia. Chto — začyniŭšysia ŭ prybiralni, chto — na ŭłasnaj kuchni, chto — u śnie. I toje była praŭda.
Śmiech pastupova, ale niaŭchilna rabiŭsia nacyjanalnaj idealohijaj, urešcie abvieščanaj u admysłovym dekrecie kiraŭnika dziaržavy. Z nahody abviaščeńnia na centralnaj płoščy adbyŭsia hrandyjozny mitynh. Tam ža na byłym pjedestale strachu była ŭstanoŭlenaja postać Śmiechu — marmurovaja skulptura pryvabnaj dziaŭčyny, jakaja až kładziecca ad niespatolnaha śmiechu-rohatu. U horadzie adčyniŭsia ŭniversytet śmiechu, dzie vyvučalisia jahonyja aspekty — psychalahičny, falklorny, palitalahičny. U škołach byli ŭviedzienyja ŭroki śmiechu (zamiest litaratury i matematyki), jakija vielmi padabalisia vučniam. Źjavilisia pieršyja vučonyja — važnyja profi ŭ halinie novaj stvaralnaj navuki — śmiechu. Spakvala ŭ krainie raspładziłasia mnostva ansamblaŭ śmiechu i viesiałości , jakija, dobra zarablajučy, jeździli pa haradach i elektramuzykaj śmiašyli publiku, asabliva moładź. U inšych miaścinach vystupali vučonyja-lektary, što raspaviadali, jak chutka dobra buduć žyć ludzi, što vyklikała niaspynny rohat u zali, i vučonamu dobra płacili. Usio toje nadta padabałasia, asabliva moładzi: kancerty i lekcyi śmiechu časam doŭžylisia da ranku. Viadomy piśmieńnik, patryjarch ajčynnaj litaratury, niadaŭni apalahiet strachu, staŭ nia mienšym apalahietam śmiechu i i napisaŭ novy raman, trochi hulliva nazvany «Chi-chi». Praŭda, žadany aptymizm aŭtara nia spraŭdziŭsia: admysłovyja litaraturaznaŭcy (viadoma ž, u štackim) znajšli miž radkoŭ zamaskavanyja prykmiety strachu, i aŭtar byŭ padvierhnuty hramadzkamu astrakizmu. Jon pierastaŭ zmušana ŭśmichacca i nieŭzabavie pamior. Pa-ludzku pachavać jaho nie było za što.
Uvohule ž sprava śmiechu ŭ dziaržavie raźvivałasia dobra. Arhanizacyjami dy hurtkami była achoplenaja ŭsia kraina — usia kraina zaŭziata śmiajałasia.
Usio było b dobra, kali b nie adna niespadziavanka — stała nie chapać ježy. Śpiarša paasobnyja hramadzianie, a zatym haspadarki i cełyja kalektyvy, zachapiŭšysia śmiecham i viesiałościu jak asnoŭnym sposabam isnavańnia, amal pierastali pracavać i adno — śmiajalisia. Ale pravaachoŭnyja orhany suprać ich nie mahli ŭžyć anijakich mieraŭ, bo ŭsio było zakonna. Niezakonnym byŭ strach i sum, suprać jakich milicyjanty, sudździ i prakurory prymali samyja žorstkija miery. Adnak parušeńniaŭ zakonu nia mienieła, ad nialohkaha žyćcia navat stała bolšać. Z padačy orhanaŭ pravaparadku kiraŭnik dziaržavy ŭhledzieŭ u hetym niebiaśpieku dla isnavańnia dziaržavy i vyrašyŭ uzmacnić baraćbu ź pieražytkami strachu. Ale jakim čynam? Było vyznačana, što ŭ hetaj spravie bolš prydatnyja metady strachu. Filozafy pačali kazać pra dyjalektyčnaje raźvićcio papularnaj idei — dziela abjadnańnia nacyi, natchnieńnia jaje na baraćbu za lepšaje žyćcio, kali nikoha nia treba budzie prymušać śmiajacca, a ŭsie stanuć śmiajacca samachoć, ad dušy. A pakul što, śćviardžałasia ŭ zakonie, treba prymušać śmiajacca, nie zvažajučy ni na što, adno — u intaresach dziaržavy.
Tym nia mienš, śmiajacca ludziam chaciełasia ŭsio mieniej, čaściakom chaciełasia płakać.
Usia reč u tym, što žyćcio śmiechavitaŭ katastrafična paharšałasia — da niedachopu charču prybaviŭsia niedachop adzieńnia, abutku, paliva i harełki. Zimoj u kvaterach było nadta chałodna, kupić paliva nia mieli za što. Z-za niedachopu lekaŭ daktary pačali šyroka lačyć metadami śmiechaterapii, ale toj metad čamuści mała pamahaŭ chvorym, jakija pamirali płačučy, što było niedapuščalna. Dy j daktary pierastali śmiajacca. Tady ŭrad pajšoŭ na pasłabku režymu śmiechu. Dla niekatorych katehoryjaŭ nasielnictva ŭvodzilisia pryvilei. Było dazvolena płakać tym z namenklatury, kaho źnimali z pasady (adzin płač u miesiac); žančyny-veterany orhanaŭ mieli prava na 2-3 płačy ŭ kvartał. Płač i navat publičny sum kateharyčna zabaraniaŭsia pracaŭnikam pravaachoŭnych orhanaŭ, milicyi i vajskoŭcam. Vyklučeńnie rabiłasia tolki dla baćkoŭ vajskoŭcaŭ, jakija atrymlivali «hruz-2000», i to na praciahu adnaho dnia z času atrymańnia hruzu.
Ale charču ŭsio nia bolšała. Abstaviny ŭskładnilisia jašče j tym, što zachodnija vysokaraźvityja krainy pierastali davać kredyty. Zamiest kredytaŭ jany razharnuli ŭ svaich ŚMI paklopnickuju kampaniju, hałoŭnym nakirunkam jakoj stała śćvierdžańnie, što ŭ krainie śmiechavitaŭ usie źjechali z hłuzdu. Heta, viadoma, było niečuvanaj abrazaj nacyi, kiraŭnictva, dyskredytacyjaj vialikaj śmiechatvornaj idei. Urad uhledzieŭ u tym nieprykrytuju varožuju vyłazku i pryniaŭ rašeńnie ŭzmacnić uzbrojenyja siły. Pieršaj i hałoŭnaj mieraj stała prysvajeńnie vialikaj hrupie aficeraŭ zvańnia pałkoŭnika, a pałkoŭnikam — hienerał-pałkoŭnika. Usie inšyja, pramiežkavyja zvańni, byli źlikvidavanyja jak niepatrebnyja. Toje duža spadabałasia vajskoŭcam. Pa kolkaści hienerał-pałkoŭnikaŭ vojska krainy pieraŭzyšło armii samych raźvitych krainaŭ Zachadu. Heta byŭ niesumnieŭny i vialiki pośpiech!
Jeści jašče ŭbaviłasia; nia stała chapać žylla — navat dla hienerał-pałkoŭnikaŭ. A kali ŭ kaho j było žytło, dyk nie stavała dobraŭparadkavanych letniščaŭ, što vyklikała vialikaje napružańnie ŭ hramadztvie, jakoje časam až pierastavała śmiajacca. Nie chapała taksama hrošaj, benzynu, transpartu. Dy śmiechavity nia skardzilisia, adno śmiajalisia, razumiejučy, što kali nie zadavolić vajskoŭcaŭ, dyk tyja nie abaroniać ad vorahaŭ, jakija ŭsich ściaruć u parašok i paniščać ichnuju samuju žyvatvornuju ideju śmiechu.
Ale tak dumali, mabyć, nia ŭsie. U staličnym horadzie pačali ŭtvaracca padpolnyja hrupy, nazvanyja dysydenckimi, jakija vypracoŭvali alternatyŭnyja idei — taho ž śmiechatvornaha kštałtu, ale nie z varjackim — z čałaviečym tvaram. Tvar u niekatorych padpolnych vyjavach užo nie nahadvaŭ ni čałavieka spałochanaha, ni čałavieka-varjata, a mieŭ niešta siaredniaje i pa-navukovamu nazyvaŭsia homa-sapijens. Heta byŭ ideał. A ideał naležała ŭvasobić, dla čaho dysydenty sabralisia adnojčy ŭ śviatočny adviačorak na pryvatnaj kuchni i stvaryli padpolny (cienievy) urad. Jak kožnuju važnuju spravu, toje naležała abmyć, što i było nieadkładna zroblena. U dobrym nastroi ŭradoŭcy viartalisia dadomu, ale adzin ź ich (staršynia cienievaha ŭradu), što vioz śpis u kiejsie, zadramaŭ u tralejbusie i zhubiŭ kiejs. Na druhi dzień urad u poŭnym składzie byŭ aryštavany.
Padziei ŭ krainie śmiechavitaŭ nie na žart zatryvožyli susiedziaŭ, jakija ŭsialakimi srodkami pačali padachvočvać śmiechavitaŭ da baraćby za svaje hramadzianskija pravy. Śpiarša śmiechavity nadta ździvilisia, ale pastupova ŭśviadomili svajo pieršaje prava — na sum. Naturalna, damahańnie takoha prava ŭ krainie zakonnaha kanstytucyjnaha śmiechu było rascenienaje ŭradoŭcami jak kramoła i pryroŭnivałasia da dziaržaŭnaha złačynstva — zamachu na hałoŭnaha kiraŭnika krainy ci da abrabavańnia banku. Šmat małaśviadomych hramadzianaŭ z pravaabarončych arhanizacyjaŭ, tvorčych sajuzaŭ i moładzi paciarpieła za svaju kryminalnuju schilnaść da sumu. (Darečy, toj sum jany zdabyli ŭ časie haładoŭki ŭ karcary, dzie sum nie prysiakaŭsia — sumuj, kolki chočaš. Karcar byŭ adzinym dazvolenym miescam sumu ŭ dziaržavie, čym aryštavanyja achvotna karystalisia.) Dziŭna, što navat śmiašlivaja moładź časam stamlałasia ad kazionnaj viesiałości i čas ad času adčuvała patrebu pasumavać. Ale takich chutka vyklučali z universytetaŭ, daterminova zahaniali ŭ vojska, dzie słavuty «instytut dziadoŭstva» chutka mianiaŭ śmiech na ślozy. Pry adsutnaści palitorhanaŭ «dziady» vielmi dapamahali kamandziram vychoŭvać padnačalenych u atmasfery aptymistyčnaha patryjatyzmu.
A tym časam jeści ŭ krainie zusim nia stała čaho. Było zrazumieła, što hałoŭnaja nacyjanalnaja ideja nie pracuje, što pryjdziecca šukać novuju. I tady vynajšli ideju časovuju, jakaja mieła vydatnuju perspektyvu stać fundamentalnaj. Jana nia tolki nie admianiała raniejšuju, ale ŭźnimała jaje na novuju vyšyniu — što było nadta važna. I ŭrad kinuŭ uvieś dziaržaŭny biudžet na vytvorčaść harełki.
Heta sapraŭdy vyklikała niebyvały narodny ŭzdym. Narod usio zrazumieŭ i pryniaŭ biaz słovaŭ — što značyć navukovaja biezzahannaść idei. Na mitynhach u haradach i vioskach pramoŭcy havaryli pra novuju kulturna-psychalahičnuju revalucyju ŭ krainie, pra jaje losavyznačalny sens. Harełkaj biaspłatna zabiaśpiečvałasia kiraŭnictva, paśla veterany-pensijanery (pry normie 1 butelka na 1 dzień), paśla ŭsie astatnija, uklučajučy niemaŭlat. Siemji, u jakich było šmat dzietak, raskašavali jak maje być — i darosłyja, i dzieci ŭvieś dzień pili i rahatali, astatni čas spali i pachmialalisia. I dziakavali ŭładzie, hałoŭnamu kiraŭniku i miascovym vertykalščykam, jakija zajmieli adziny pilny kłopat — zabiaśpiečyć samyja hłuchija kutki krainy śviežaj harełkaj. Heta naležała rabić biez pasiarednikaŭ-złydniaŭ, jakija nachabna zanižali hradus. Sacyjalahičny instytut, jaki pravioŭ apytańnie (było achoplena 100% nasielnictva) vyjaviŭ niebyvały pakazčyk tych, chto ŭchvalaŭ novuju palityku ŭradu, — 100%. Papularnaść kiraŭnika-pałkoŭnika stała takaja, što ŭrad nadaŭ jamu čyn Vialikaha Kaudyljo.
Ale zastavałasia niavyrašanaj adna zastarełaja prablema, jakaja vynikała z taje aksijomy, što, vypivajučy, treba zakusvać. Zakusvać nie było čym; praŭda, vučonyja pačali prapahandavać novy sposab užyvańnia alkaholu. Spasyłajučysia na pieradavyja zachodnija krainy, jany dakazvali mahčymaść vypivajučy nie zakusvać; niekatoryja davodzili, što jeści naohuł škodna dla zdaroŭja. Ale tyja rekamendacyi kiepska ŭsprymalisia nasielnictvam. Dajšło da taho, što niekatoryja ź nieśviadomych hramadzian (pieravažna žančyny) pakrysie pačali admaŭlacca pić. Pačulisia navat razmovy, nibyta małako było bolej karysnaje, asabliva dla dzietak. Ale kali b małako było bolej karysnaje, dyk by jano było i daražej. A tak z usich charčovych tavaraŭ harełka mieła samy vialiki košt. Viadoma, to byli pravakacyjnyja razmovy z metaj destabilizacyi hramadztva, i pravaachoŭnyja orhany, jakija daŭno i spraviadliva zrabilisia karnymi, surova karali adstupnikaŭ idei. Jak i tych vučonych, jakija ŭzialisia (viadoma, biespadstaŭna) prapahandavać ćviarozaść. Napierakor im u prykład staviłasia śviatoje žyćcio Vialikaha Kaudyljo, jaki piŭ z dnia naradžeńnia i davioŭ dzionnuju normu da adnaho litra čystaha alkaholu. Mienavita dziakujučy hetamu, pisali prydvornyja akademiki medycyny, palitolahi, sacyjolahi dy inšyja, luby narodam Kaudyljo padaryŭ im takuju daskanałuju ideju. I kali jana nia ŭsiudy i nie va ŭsim daje plon, dyk u tym nie jahonaja vina — vina tych, chto niedaskanała avałodaŭ joju. Značyć, treba bolš pić i lepš pracavać.
Suprać taho, kab bolš pracavać, nie piarečyŭ nichto — ni adna ŭradavaja ci apazycyjnaja partyja — z tym sapraŭdy byli zhodnyja ŭsie. Ale nichto ŭ hetaj krainie ŭžo daŭno nie pracavaŭ, našmat bolš pryjemna było pić. Pakolki harełki na kožny dzień nie chapała, pili ŭsio, što liłosia: samahon, susła, piva, vocat, kłapamor, tarmaznuju i mazolnuju vadkaści, tasoł, benzyn, hazu. Nichto ŭ krainie nie bajaŭsia nikoha, nikoha nia słuchaŭ — ni daktaroŭ, ni milicyjantaŭ, jakija taksama pili nia mienš za astatnich.
Kali žyć zusim stała niejak, zrabiŭsia vialiki pieravarot, jaki nazvali pa-zachodniamu — demakratyčny. Da ŭłady pryjšli tyja samyja ludzi, što vaładaryli raniej. Tolki ciapier jany apranuli dvuchbartovyja harnitury i pačali sałodka ŭśmichacca pierad narodam. Kali ž nichto nia bačyŭ, zubami irvali adzin adnamu horła, damahajučysia poŭnaj ułady. Dla taho patrebnyja byli asablivyja zdolnaści, jakimi z raniejšych nichto nie vałodaŭ. Tady niemaviedama adkul źjaviŭsia niezvyčajny čałaviek, što pierahryz usich i avałodaŭ uładaj.
Pačałasia novaja era — era Vialikaha Žachu.
Ale toje — asobnaja historyja, pra jakuju letapisiec raskaža nastupnym razam.
*Praciah, pačatak u papiarednim numary.
Kamientary