“Słavianski bazar”
Reža voka
Viciebsk žyvie dla voka. Nie dla vucha. Tym bolš – Viciebsk festyvalny. Na jaho varta pahladzieć, papilnavać za im. Adnak nie starajciesia ŭsłuchacca: jahonaja mova j muzyka – sucelnaja kakafonija. Viciebsk bolš pamiataje pra Maleviča i Šahała, čymsia pra Bachcina. Pra Karatkieviča ž uvohule nie ŭspaminaje. Bachcinskaja palifonija tutaka – bazarnaja abrakadabra. A mova Karatkieviča adno na ścienach (“Žyvie Biełaruś!”), na katalickaj imšy dy dzie-nidzie na šyldačkach tannych bistro (“Na chvilinku”). Padčas “bazaru” chutčej pačuješ anhielskuju ci tureckuju, čym matčynu. Dyj samoje słova hetaje – “bazar” – addaje tatarščynaj.
Maja žonka zaŭvažyła: kali ŭvachodziš u pravasłaŭny chram, niby traplaješ sa śviatła (bieły fasad) u zmrok, prycišany j załaty. Naadvarot, katalicki kaścioł sustrakaje ciabie ŭnutry ŭračystym rečyvam śviatła, biełaściu, u jakuju traplaješ praz pa-mužčynsku skupyja j panuryja formy hatyčnaha saboru (kažu pra kaścioł Śv.Barbary ŭ Viciebsku).
Słych u katalickaj imšy važniejšy za zrok. Słova, supolnaja malitva, arhannaja muzyka. A biel ścienaŭ, što atačaje ciabie, nie adciahvaje ŭvahi. Vočy možna prypluščyć. U carkvie ž pravasłaŭnaj chočacca razhladacca. Bačyć. Viciebsk – horad pravasłaŭny.
Viciebsk – horad akvarelny. Vystavy, kvadraty (nia tolki čornyja), reklamnyja ščyty, roznakalarovyja tramvai i znoŭ vystavy. U toj samy čas budynak filarmonii, da jakoha adnym miescam paviarnuŭsia tavaryšč, čyjo imia nas abjadniała, daŭno nie pracuje. Muzyki niama. Paspality lud dačakaŭ festu, kab pabačyć svaich papsavitych kumiraŭ. Za adnym zachodam i pasłuchać. Tolki ci na karyść pojdzie heta našamu vuchu?
Viciebsk festyvalny napružvaje vočy. Viciebsk festyvalny – heta nia što inšaje, jak bazar, ad jakoha patychaje alkaholem i hrašyma. Tłum i mituśnia. Ci moža bazar być vidoviščam? I ci moža bazar być festyvalem? Ty zadaješsia hetymi pytańniami, hledziačy z mosta na adzinuju supraćvahu vakolnamu chaosu – raku. U ciabie drenny zrok, ty nosiš akulary, ale dobra čuješ, jak raka tabie padkazvaje paprostu źjechać adsiul. Dyj žonka ŭžo daŭno choča advieźci ŭ viosku, kab u “słavianskim” natoŭpie znoŭ vypadkova nie sustreŭ svaich siabrukoŭ, jakich nia bačyŭ užo badaj hadoŭ sto. Ale ž dzie jašče pabačycca? Bo hety horad – dla voka.
Źmicier Kazakievič, Viciebsk
Kamientary