Archiŭ

Vinceś Mudroŭ. Achviara demakratyi

№ 33 (190), 14 — 21 žniŭnia 2000 h.


 

Vinceś Mudroŭ

ACHVIARA DEMAKRATYI

 

Siońnia ŭžo i nia znojdzieš taho, chto pieršym pramoviŭ hetaje strašnaje słova: demakratyja. Źviaruha toj ciapier siadzić u svajoj nary, strapianajecca ad kožnaha zyku i nie vyłazić vonki navat pa pilnaj patrebie. Ale chto b jon ni byŭ, toj niedałuha, jasna adno: słova hetaje jon pryciahnuŭ z susiedniaj Vialikaj Bahny. U toj čas demakratyja ŭ susiedziaŭ užo vichuryła i zamiest taho, kab rychtavacca da sezonu daždžoŭ i ryć hłybokija nory, tamtejšyja źviary pałaskali raty na mitynhach, a potym, padzialiŭšysia na partyi, doŭha łajalisia i kidalisia adno ŭ druhoha kiedravymi šyškami.

Siońnia pra demakratyju nichto i nia zhadvaje, a siem hadoŭ tamu nibyta čmura jakaja apanavała nasielnikaŭ Biełaha Lesu. Jany pavyłazili z barłohaŭ i noraŭ, pradzierli pryspanyja vočy i stali ŭhołas łajać niebaraku Lva — haspadara tutejšych miaścin, — dy patrabavać ad jaho svabody druku, pryvatnaj ułasnaści j praviadzieńnia demakratyčnych vybaraŭ.

Leŭ, viadoma ž, moh hyrknuć, a to i raździerci kaho z harłapanaŭ, ale toj paroj i na jaho najšło ačmureńnie. Jon siadzieŭ u svajoj piačory, piŭ nahbom miedavuchu i napaŭvucha słuchaŭ biazładnuju hamanu, što dalatała ad Viačystaha Baababa — miesca, dzie zvyčajna źbiralisia harłapany. Urešcie haspadaru tutejšych miaścin abrydli biaskoncyja mitynhi i jon daŭ zahad — naładzić vydańnie «Źviarynaj hazety» i raspačać štodzionnyja tranślacyi lasnoha radyjo. Pavinny, adnak, zaŭvažyć, što kali hazeta pačała vychodzić na dobraj papiery i vialikim nakładam, dyk z elektronnymi ŚMI adrazu ž uźnikli prablemy. Adnu hadzinu na radyjo vyrašana było addać harłapanam, a pakolki radyjorubka mieściłasia ŭ duple zhadanaha baababu, dyk tudy navypieradki leźli amatary paharłać u mikrafon. I voś, kali padčas čarhovaj bojki, niaŭrymślivamu Barsuku nadarvali vucha, a viłachvostaj Čajcy — štatnamu rabotniku radyjo — vydzierli paŭchvasta, la dupła pastavili dvuch miadźviedziaŭ, jakija musili puskać, pa čarzie, pramoŭcaŭ da mikrafonu, a na hučnahavarylnik pasadzili strakataha Dziatła, jaki adklučaŭ tranślacyju, kali chto pierabiraŭ svoj čas.

Svaboda słova, takim čynam, była zabiaśpiečana. Dziela poŭnaj demakratyi zastavałasia tolki pravieści pryvatyzacyju dy arhanizavać vybary novaha haspadara Biełaha Lesu. Voś tut Lvu i daviałosia pačuchać paradziełuju hryvu. Dyj dziva što! Pasprabuj, pryvatyzuj tyja ž šyški...

Miž tym, žarści la Viačystaha Baababa kožnaha dnia napalalisia. Demakraty sahnali z hučnahavarylnika strakataha Dziatła, pasadzili tam čornaha Drazda i ŭžo nie adnu hadzinu, a kruhłyja sodni hukali ŭ mikrafon, patrabujučy vybaraŭ. Narešcie, skryčaŭšysia, jany pryjšli da piačory i stali hamuzam skandavać, patrabujučy adstaŭki «namenklaturnaha Ilva». I chacia la piačory siadzieŭ tuzin šakałaŭ sa słužby achovy, achoŭniki łavili ziapami much, lena čuchalisia i ŭsim svaim vyhladam pakazvali, što abaraniać haspadara im zusim nie vypadaje.

Nieŭzabavie Leŭ pryznačyŭ vybary i pry hetym ciažka ŭzdychnuŭ. «A jak nie abieruć?»— padumaŭ byŭ car źviaroŭ i tut ža adahnaŭ takuju dumku.

Chvalavacca i sapraŭdy nie było padstavaŭ. Hałoŭny Šakał prynios śpis tych, chto harłaje la baababa, i śpis toj akazaŭsia nia nadta vialikim. Da taho ž Babior — hałoŭny redaktar «Źviarynaj hazety» — pravioŭ apytańnie nasielnikaŭ Biełaha Lesu i vyśvietliŭ, što ŭ siońniašniaha lasnoha haspadara paprostu niama kankurentaŭ. I ŭsio-taki stremka niepakoju viaredziła lvinuju dušu. Napiaredadni pieršaha turu vybaraŭ jon patelefanavaŭ staromu siabru — čaratovamu Katu, jaki žyŭ u Vialikaj Bahnie i taksama lubiŭ miedavuchu. Kot źjaviŭsia ŭ toj ža dzień, vypiŭ cebar chmielnaha pitva i, abniaŭšy Ilva, pjanavatym hołasam pramarmytaŭ: — Dy nie chvalujsia ty, Lova... Dy jakija tam vybary! Hyrkni paru razoŭ, kab ich usich biahunka praniała...

U Vialikaj Bahnie ŭsio było vialikaje. Voś i čaratovy Kot byŭ rostam ź Ilva: čorny, pamaŭźlivy, z kruhlavymi žoŭtymi vačyma i adviečna pierapeckanym u mazutu chvastom. U Vialikaj Bahnie taksama vaładaryŭ Leŭ, ale chvory i darešty ŭpity. Čaratovy Kot i karystaŭsia hetym: kraŭ razam ź inšymi katami haspadarskaje dabro — čaściej za ŭsio, naftapradukty, i pry hetym kožnaha razu pierapeckavaŭ chvost albo vušy.

Siabrukovyja słovy supakoili Lovu. Jany vypili na raźvitańnie pa cebru miedavuchi, smačna abnialisia, i Babior — hałoŭny redaktar «Źviarynaj hazety» — zaźniaŭ hety momant, kab na nastupny dzień dać fotazdymak u hazetu.

Na nastupny dzień, ad samaha ranku, hazeta z pamiatnym fotazdymkam była rasklejena pa drevach, ale jaje nichto nie čytaŭ. Usie biehli da Viačystaha Baababa, dzie — taksama ad ranku — z hučnahavarylniku vyryvałasia na praściah melodyja z kinafilmu «Moj łaskavy piaščotny źviaruha», i dzie, nadziejna prymacavanaja da nieabdymnaha staŭbura, visieła čyrvonaja vybarčaja skrynia.

Apisvajučy padziei, jakija nadarylisia ŭ Biełym Lesie, my niezdarma abrali taki žanar, jak kazka. Bo ž heta tolki ŭ kazkach cara źviaroŭ na vybarach moža apiaredzić, dy jašče ź vialikim adryvam, nikomu nie viadomy Muraškajed.

Napieradzie, adnak, byŭ druhi tur i Leŭ, jaki dva dni piŭ biez prabudu, na treci dzień sabraŭ u piačory svoj vybarčy štab.

Haspadar Biełaha Lesu siadzieŭ u tarcy stała i śvidrujuča-dapytlivymi vačyma hladzieŭ na padnačalenych. Pravaruč ad jaho varušyŭsia ŭ kreśle šery Voŭk — kiraŭnik vybarčaha štabu. Jašče zusim niadaŭna hety samy Voŭk błukaŭ, pabity i hałodny, pa lesie i minułym pieradzimjem, darešty skaleŭšy, skraŭ z hramadzkaha składu aŭčyny kažuch. Vartaŭniki jaho złapali; niebaraku pahražaŭ sud, ale, jak toje časta zdarajecca ŭ Biełym Lesie, złodziej apynuŭsia nie ŭ sudzie, a ŭ Ilvinaj administracyi. Z toj pary Vaŭka stała nie paznać. Poŭść vaŭčynaja zabliščeła, pysa akruhleła, a na hałavie źjaviŭsia cylindar: Voŭk znajšoŭ jaho niedzie na ŭźlesku, nacubiŭ, dziela pavažnaści, na levaje vucha i byŭ z taje nahody prazvany Kapitalistam.

Nasuprać šeraha Vaŭka siadzieŭ ilviny daradca Šašok, viadomy tym, što zamiataŭ chvastom svaje ślady. Na svajho daradcu Leŭ, adnak, rupiŭsia nie hladzieć. Šašok byŭ prysłany ź Vialikaj Bahny i špijoniŭ za haspadarom. Leŭ pra heta viedaŭ, ale ničoha zrabić nia moh. Suproć susiedziaŭ nie papreš: tam navat katy vieličynioj z tyhra.

Dalej siadzieli, padciaŭšy chvasty, Babior z Hałoŭnym Šakałam i jašče paru hijenaŭ — deputataŭ lasnoha parlamentu.

— Nu dyk što... tak i budziem maŭčać? — vydychnuŭ Leŭ, nieadryŭna pazirajučy na padnačalenych. Usie siadzieli, panuryŭšy hałovy i Leŭ, hruknuŭšy łapaj pa stale, złaviesna ryknuŭ: — Chto jon naohuł taki, hety Muraškajed? Adkul jon uziaŭsia?

Zapanavała hniatlivaja cišynia, jakaja pieraryvałasia laskatańniem ilvinaha chvasta ab padłohu. Nieviadoma — kolki b doŭžyłasia hetaja ciša, dy tut šery Voŭk kašlanuŭ, papraviŭ cylindar i razharnuŭ skrutak drobna śpisanaj biarosty.

— «Muraškajed zvyčajny... Myrmecophaga tridactyla — ź ciažkaściu pračytaŭ Voŭk i addźmuŭsia. — Daŭžynia cieła 120 santymetraŭ, važyć 22 kilahramy. Morda vyciahnutaja, trubkapadobnaja...»

— 22 kilahramy vahi,— pramoviŭ Leŭ, z kisłaj uśmieškaj chitajučy hałavoju. — U mianie jajcy bolš važać...

Iznoŭ zapanavała cišynia i Leŭ, raskinuŭšysia ŭ kreśle, z sardečnym klokatam u horle zapytaŭ: — Nu vy choć ujaŭlajecie — jakoj nikčemnaści my addajem svaje losy!

— U jaho jazyk 60 santymetraŭ, — padaŭ hołas Babior, pacirajučy mokruju patylicu. — Łupić im jak ciernicaj. Čujecie?

Usie nastrunili słych. Udalečyni hułkim recham abzyvałasia lasnoje radyjo. Źviahlivy hołas to macnieŭ, to cišeŭ, zryvajučysia na vysokaj nocie, i razabrać možna było tolki asobnyja słovy.

— I što jon tam pramaŭlaje? — zapytaŭsia Leŭ.

— Abiacanki syple, — azvaŭsia Babior. — Ciapier, kaža, ni na palavańnie, ni na vadapoj chadzić nia treba: u kožnaha budzie i vada, i ježa.

— Jany što, ź nieba zvalacca? — chmyknuŭ Leŭ. Pačuŭšy, jakuju łuchtu viarzie supiernik, car źviaroŭ pažvavieŭ, zadavolena pačuchaŭ vałasatuju hrudzinu. — Chto ž hetamu bałbatunu daść viery!

— Daduć! — hamuzam adkazali padnačalenyja, — usio žyćcio siadzieli ŭ norach, ciapier vo pavyłazili... słuchajuć, lapy raskryŭšy.

Uśmieška źbiehła ź ilvinaj pysy i pysa prykmietna vyciahnułasia ŭšyrki. Tolki ciapier dajšło da haspadara — ź jakim niebiaśpiečnym supiernikam źvioŭ jaho pakručasty los. «Treba źviazacca z Katom, moža čym dapamoža», — padumaŭ Leŭ i padniaŭsia z kresła.

Nie skazaŭšy ni słova padnačalenym, Leŭ pajšoŭ u dalni kaniec piačory, dzie visieŭ telefon i źniaŭ słuchaŭku. Ź Vialikaj Bahnaj doŭha nie złučali, narešcie, złučyli i membranu skałanuŭ niezadavoleny kašečy hołas: — Słuchaju.

— Nu, čuŭ, što ŭ nas nadaryłasia? — zapytaŭsia Leŭ, nervova kašlanuŭšy.

— Čuŭ, — murknuŭ Kot i ŭzdychnuŭ. — Ty, bratok, vybačaj, ale ničym dapamahčy nie mahu. Tut u nas šablezubyja tyhry abudzilisia, da ŭłady lezuć. Jany tvajho supiernika i padtrymali... — na druhim kancy drotu jašče niešta kazali, dy Leŭ nia staŭ słuchać — maciuknuŭsia, z hrukatam paviesiŭ słuchaŭku, i za śpinaj jahonaj milhanuŭ uvišny cień: heta Šašok, padsłuchaŭšy telefonnuju razmovu, vužom praśliznuŭ la ściany.

Dzieści praz hadzinu, siorbnuŭšy miedavuchi, Leŭ viarnuŭsia da stała i nie znajšoŭ tam svaich padnačalenych.

— Ej, dzie vy tam? — niezadavolena huknuŭ car źviaroŭ i mlavaje recha pavoli acichła ŭ dalnim kancy piačory. Uschvalavany, jon vyjšaŭ na padvorak, ryknuŭ, što mieŭ siły, i ź bližejšych kustoŭ vytyrknułasia zadavolenaja pysa Barsuka — hałoŭnaha lasnoha harłapana.

— Što, skončyłasia tvajo panavańnie? — Barsuk štości žavaŭ i vočy jahonyja śviacilisia ad ščaścia. — Civuny tvaje da novaha haspadara źbiehli. Vuń, na ŭźlesku, naradu ładziać. Daje im pytlu — až tut čuvać.

— Jak heta — źbiehli?.. — prašaptaŭ Leŭ i pluchnuŭsia azadkam na haračy piasok.

Užo i sonca prychavałasia ŭ zasień baababaŭ, i viečarovy vietryk kranuŭsia śpiny, a Leŭ usio siadzieŭ i dumaŭ — jaki hniusny śviet i jakija podłyja istoty jaho nasialajuć.

Ceły tydzień Leŭ nie vychodziŭ ź piačory: spaŭ, piŭ miedavuchu, potym iznoŭ spaŭ i peŭnaha ranku jaho abudziła hučnaje karkańnie. Niebaraka raźmiežyŭ ciažkija pavieki, ale ŭbačyŭ nie Varonu, a viłachvostuju Čajku — taja siadzieła na cebry z-pad miedavuchi i čyściła piory.

— Kar-r, — hraknuła Čajka, ubačyŭšy, što były haspadar ačuŭsia ad snu. — Ciabie Šašok vyklikaje. Budzie čakać a piataj hadzinie la Hniłoha Pnia.

Leŭ rospačna paziachnuŭ i, nia viedajučy, što skazać u adkaz, zapytaŭsia: — Čaho heta ty na čužoj movie harłaješ?

— U nas ciapier dźviuchmoŭje, — azvałasia hościa i vomiham vylecieła ź piačory.

Leŭ iznoŭ paziachnuŭ i nasupiŭsia. Caru źviaroŭ, chaj i adstaŭnomu, biehać pa vyklikach nibyta i nie vypadała, ale ž cikava było ŭviedać: navošta jaho vyklikajuć? I Leŭ, padumaŭšy, što jamu, vidać, prapanujuć niejkuju pasadu, rušyŭ da Hniłoha Pnia.

Pa darozie jon sustreŭ niejkuju dziŭnuju biełahałovuju istotu, jakaja kulhava kłypała, abapirajučysia na sukavaty druk. Padyšoŭšy bližej, Leŭ paznaŭ Barsuka — hałoŭnaha lasnoha demakrata. Hałava barsučynaja była zabintavanaja, a levaja łapa matlałasia na talmachu.

— Chto heta ciabie? — uraziŭsia Leŭ.

— Š-šakały... — vydychnuŭ Barsuk, zirnuŭšy praź plačo ŭ bok Viačystaha Baababa.

«Za maim panavańniem ciabie nichto nia biŭ», — chacieŭ było skazać Leŭ, ale tut na Viačystym Baababu abudziłasia lasnoje radyjo i Čajka, hraknuŭšy pa-varoninamu, natchniona zasakatała: — Siońnia ŭ nas u haściach Varona Zahumiennaja. Jana raskaža — jak na zahumieńni ŭspryniataja inicyjatyva Usiežyviolnaabranaha Haspadara pa naviadzieńni paradku ŭ lesie...

Leŭ z Barsukom pierahlanulisia, chitnuli hałovami i razyšlisia ŭ roznyja baki.

Za apošni tydzień šmat što źmianiłasia ŭ lesie. Voś i byłoha daradcu ciapier było nie paznać. Raniejšym časam jon biehaŭ vakoł šefa na paŭsahnutych, a zaraz siadzieŭ na Hniłym Pni i z nachabnym vyhladam matlaŭ zadniaj łapaj.

— Prasili tabie pieradać, kab ty siadzieŭ cicha i nie bałbataŭ lišniaha, — prahuhnieŭ Šašok, nie pavitaŭšysia.

Leŭ byŭ naohuł istotaj dabradušnaj i nikoli nie pakazvaŭ kipciuroŭ, ale tut kipciury sami vyprastalisia ź miakkich padušačak. Šašok heta zaŭvažyŭ, a tamu puściŭ smurod i źnik ź vidavoku.

— A budzieš bałbatać — vusy vyskubiem i chvost vuzłom zaviažam, — kryknuŭ napaśledak były daradca i vialikaja zhraja šakałaŭ zavarušyłasia ŭ navakolnych kustach.

Na smurod źlacielisia muchi: jany leźli ŭ vočy, kazytali ŭ nosie, śviarbliva poŭzali pa śpinie. Leŭ lasnuŭ pa bakach miaciołkaj chvasta, strasianuŭ, ratujučysia ad zajedzi, kudłataj hryvaj i pramoviŭ frazu, jakuju potym doŭha paŭtarali nasielniki Biełaha Lesu:

— I na ch... mnie była hetaja demakratyja?


Kamientary

Ciapier čytajuć

«Maje śpinahryzy sa mnoj». Cichanoŭskaja raskazała, što ŭžo vybiraje dla dziaciej škołu ŭ Varšavie16

«Maje śpinahryzy sa mnoj». Cichanoŭskaja raskazała, što ŭžo vybiraje dla dziaciej škołu ŭ Varšavie

Usie naviny →
Usie naviny

Vychavaciela vučylišča alimpijskaha reziervu z Mazyra asudzili za zamach na zdradu dziaržavie3

«Telefanuj baćku, u mianie ŭžo niervaŭ nie chapaje». Jak abituryjenty šturmavali VNU ŭ apošnija hadziny pryjomnaj kampanii3

Kab vypravić prykus, biełaruska rašyłasia na raśpiłoŭvańnie skivicy — i nie paškadavała. Ale vynieści takuju apieracyju zmoža nie kožny9

Čamu hetuju piśmieńnicu XIX stahodździa tak časta ekranizujuć? U čym jaje fienomien?3

Jak nam pa-biełarusku pieradavać paniaćcie wellness?30

FIFA vyklučyła mahčymaść pieranosu finału čempijanatu śvietu z-za lasnych pažaraŭ u Kanadzie

Siamiora supracoŭnikaŭ składa Wildberries u Tamboŭskaj vobłaści zahinuli ŭ vyniku ataki ŭkrainskich dronaŭ11

Tłušč pamierłych ludziej staŭ novym trendam u kaśmietałohii3

Kala Nacyjanalnaj biblijateki vystraiłasia vialikaja čarha na dydžej-set na dachu FOTY1

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

«Maje śpinahryzy sa mnoj». Cichanoŭskaja raskazała, što ŭžo vybiraje dla dziaciej škołu ŭ Varšavie16

«Maje śpinahryzy sa mnoj». Cichanoŭskaja raskazała, što ŭžo vybiraje dla dziaciej škołu ŭ Varšavie

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić