Azoŭskaje mora — dobraje miesca dla adpačynku. Tut, u paraŭnańni z Krymam, tańniej i nia tak tłumna. Adno što całkam adpačyć ad biełaruskaj rečaisnaści na ŭschodzie Ŭkrainy nie atrymajecca. Piša Siamion Piečanko.

Azoŭskaje mora — dobraje miesca dla adpačynku. Tut, u paraŭnańni z Krymam, tańniej i nia tak tłumna. Adno što całkam adpačyć ad biełaruskaj rečaisnaści na ŭschodzie Ŭkrainy nie atrymajecca.
Metalurhična‑kurortnaja stalica
Jak tolki ciahnik Miensk — Maryupal prychodzić na kancavy punkt, u hałavu prychodzić pytańnie — jak tut žyvuć ludzi? Paŭmiljonny horad patanaje ŭ dymie, što biezupynku idzie sa šmatlikich zavodzkich trubaŭ. Ujavicie sabie Horadniu, pa krajoch zastaŭlenuju piaćciu‑šaściu «Azotami», dy jašče kolki «Azotaŭ» u centry. Miascovy metalurhičny hihant — zavod imia Iljiča, na jakim pracuje 30 tys. čałaviek, maje kalasalny ŭpłyŭ na ekanamičnaje raźvićcio rehijonu. Akramia pracoŭnych miescaŭ heta j vykuplenyja kałhasy, pieraŭtvoranyja ŭ ahracechi, hihanckaja handlovaja sietka «Iljič‑markiet», biaspłatnyja aŭtobusnyja maršruty dla rabočych dy pensijaneraŭ, biezadsotkavyja dy ilhotnyja kredyty dla persanału pradpryjemstva. Vydajecca 50‑tysiačnym nakładam hazeta «Pryazoŭski rabočy». Chiba tolki ŭ turystaŭ vyklikaje ŭśmieški šylda na haradzkoj aptecy «Iljič‑farm».
Zajzdrosnymi tempami tut raźvivajecca pryvatnaja inicyjatyva: kramki i handlovyja centry, restaracyi i kaviarni, kirmašy i kirmašyki, punkty prakatu i mnostva reklamy.
Maryupal — metalurhičnaja stalica Ŭkrainy. Akramia ŭsiaho jon maje jašče j kurortnaje značeńnie. Adnak adpačynak u takim miescy adrazu ž padaŭsia sumnieŭnym, asabliva jaho kurortny składnik. Tamu kirujemsia ŭ rybackaje siało Šyrokina, što ŭ 25 km ad Maryupalu.
Ad baraku da hatelu
Šyrokina — nieraśpieščanaje turystami siało, tamu miascovyja žychary prapanujuć niebłahoje pa koštach i kamforcie žytło. Čaściej za ŭsio heta letniaja chatka ŭ dvary, ale ŭsio bolš źjaŭlajecca zbudavanych z sylikatnaj cehły budančykaŭ, što źniešnie nahadvajuć chlavy ŭ našych ahraharadkach.
U adnym pakoi mieścicca kolki łožkaŭ (u raźliku na siamju) dy nievialiki stoł. Prybiralnia, jak praviła, na dvary, jak i duš, u jakim vada nahrajecca ad sonca. Hatavać davodzicca na ahulnaj kuchni. Kaštujuć takija pamiaškańni ŭ zaležnaści ad adlehłaści da mora ad 3 da 5 dalaraŭ z čałavieka za sutki. Dla miascovych adlehłaść da plažu ŭ kilametar — nierealnaja dla narmalovaha biznesu dalečynia.
Možna znajści haspadaroŭ, što zdajuć pakoi va ŭłasnym domie. Uvohule, turysty — ci nie adzinaja krynica padtrymańnia dabrabytu miascovych žycharoŭ, asabliva pensijaneraŭ.
Jość u Šyrokinie j hatel z restaranam, basejnam, kandycyjanerami dy stryptyz‑šoŭ čatyry razy na tydzień. Spynicca ŭ im kaštuje ad $40 za sutki, na šyldzie — čatyry zorki. Jość i tańniejšyja varyjanty — miascovyja pansijanaty dy kamfartabelnyja mini‑hatelčyki prosta na bierazie mora.
Ź miascovych admietnaściaŭ možna vyłučyć niadaŭna zbudavanuju cerkaŭku, muzej narodnaha mastaka Ŭkrainy Mikoły Jasinienki, raźmieščany ŭ miascovaj škole, a taksama malaŭničyja ŭzhorki na bierazie mora. Pavodle miascovaj lehiendy, na adnym ź ich Alaksandar Puškin pisaŭ kazku «Pra rybaka i rybku». Navat pomnik mieracca ŭstalavać.
Mora‑bałota
«Ažno ź Biełarusi? I varta było jechać u takuju dalačyń dziela našaha bałota?» — dzivicca ciotka, u jakoj my chočam arandavać pakoj. «Mora tut niecikavaje — haračaje, niehłybokaje, aśviažycca tołkam niemahčyma», — narakaje zahadčyca miascovaje turbazy. Mora ž, sapraŭdy, vielmi ciopłaje, niehłybokaje, pry bierazie nohi trochi hruznuć u hlei, jaki ličycca vielmi karysnym. Tut možna prajści paŭkilametra ad bierahu i nie schavacca pa pojas u vadzie.
Azoŭskaje mora samaje niehłybokaje ŭ śviecie — maksymalnaja hłybinia trochi pierasiahaje 14 m. Vada na 5 hradusaŭ ciaplej, jak u Krymie. Jana dobra trymaje na pavierchni, choć amal niesalonaja, praz što ŭ haračyniu jaje z achvotaj pjuć sabaki. Vysokija chvali tut niačastyja hości. Usio razam heta robić miascovyja kurorty asabliva pryvabnymi dla siemjaŭ z małymi dzietkami dy pensijaneraŭ. Apošnija časta lubiać nahadvać: kab nia mora ź jaho hlejem dy haračaje pavietra, daŭno b paryli jany ziamielku. Tamu chutka pierastajuć dzivić stałyja dziadźki, a to j babuli, z hałavy da noh pierapeckanyja ŭ tarfianoha koleru hlej.
Rešta cukierkami
Asartyment pasiałkovych kramak dazvalaje pravieści adpačynak biez vyłazak u horad. Tut pracuje pryncyp — čym dalej ad mora, tym tańniej. U cełym košty paraŭnalnyja ź biełaruskimi. Možna ŭvolu pałasavacca tańniejšym, jak u nas, piečyvam, marozivam dy sadavinoj, amataraŭ piva paciešyć bahaćcie asartymentu j adnosnaja niedarahavizna ŭkrainskaha piennaha napoju. Možna pabačyć pradukcyju bieraściejskaha «Santa Bremar», choć prysutnaść jaje ŭ starym rybackim pasieliščy ŭ pieršuju čarhu dzivić, a ŭžo paśla vyklikaje pačućcio honaru.
Vady z‑pad kranu tut nichto nia pje, bo jana harčejšaja, čym u mory. Pa pitnuju vadu iduć u kramu, dzie jaje pradajuć u plaškach, pakietach dy na raźliŭ. U samym skrajnim vypadku vadu biaruć u kałodziežy.
Dziaržaŭny handal adsutničaje, a jaho zaniadbanyja budynki zajmaje ŭsiudyisny «Iljič».
Na miascovym kirmašy nam prapanoŭvajuć charč, vopratku, posud, kasmetyku dy hihijeničnyja srodki, a taksama presu — spres «žoŭtuju». Najpierš cikavimsia tannaj sadavinoj i rybaj. Ad apošniaj handlarki bieź pieradychu haniajuć muchaŭ. Tyja latuć na piečyva, jakoje nichto nie achoŭvaje. Ad hetaha zdala padajecca, što ŭsie hatunki piečyva tut z razynkami.
U adnoj z kramak pradavačka vydała reštu cukierkami‑šypučkami, pa 10 kapiejek za kožnuju. Papiaredziła — zachoŭvajcie da nastupnaha vizytu, kali što — raźličymsia.
Pry kožnaj kramie znachodzicca impravizavanaja altanka, dzie ŭdzień možna pieračakać haračyniu, a ŭviečary padsiłkavacca šašłykom, piccaj dy varanymi rakami. Abo smačnym ukrainskim barščom dy adbiŭnymi, jakija pryhatujuć tut ža, pry klijentu.
Estafieta kultury i truda
Kali vy majecie na mecie adpačyć nia tolki fizyčna, ale j na kolki tydniaŭ zabycca na našuju rečaisnaść, całkam uvasobić hetaje žadańnie na ŭschodzie Ŭkrainy nie atrymajecca. Miascovyja žychary ŭ bolšaści razmaŭlajuć pa‑rasiejsku ci na trasiancy. Svaje hrošy nazyvajuć nia hryŭnami, a rublami. Šyldy z nazvami vulicaŭ čaściakom napisanyja na rasiejskaj movie, jak i ładnaja častka reklamy. Pa‑ŭkrainsku aformlenyja bihbordy z prezydentam Juščankam, jaki zaklikaje admianić deputackuju niedatykalnaść, a taksama z reklamaj Samsung. Zusim jak u nas u hlancavych časopisach na rodnaj movie reklamujecca pradukcyja Bosch dy toj ža Samsung.
Nad praspektam Metalurhaŭ u Maryupali raściažka ŭ savieckim styli ŭsłaŭlaje čałavieka pracy, a ŭ Šyrokinie ad ruki namalavanaja afiša zaprašaje paŭdzielničać u «estafecie kultury i truda». Pensijanery haniać svajho prezydenta i molacca na našaha, jaki j kałchozy nie razahnaŭ, i paradak u krainie navioŭ. Pry hetym staryja jeździać u biaspłatnych aŭtobusach, dy majuć ilhoty na haradzki transpart.
«Była ja ŭ Biełarusi, u Hroznym…»
Našaja haspadynia niejak uviečary pierachapiła nas na parozie, pasadziła na łavu dy pačała raspytvać pra Biełaruś dy Miensk. «Była ja ŭ vas niekali, rybu ź siemkami dy alejem pradavała. Pamiataju, miažu pierasiakali ci to ŭ Homieli, ci nie, u Hroznym…» — dzielicca ŭspaminami kabieta. Pra padziei ŭ Biełarusi tut viedajuć mała. Łukašenka pa‑raniejšamu naš samy viadomy brend. Ale nia ŭsie da jaho staviacca adnaznačna pryjazna — žančyna ŭ ciahniku ŭ časie adnoj takoj razmovy ŭzhadvaje Stalina dy represii.
Tolki my samyja
U biuleteni, pryśviečanym perspektyvam samakiravańnia, vyčytaŭ, što dziakujučy vysiłkam miascovaj ułady Maryupal atrymaje bolš za čatyrysta śmiećcievych kantejneraŭ dy spectechniku. Vyvaz śmiećcia — nadzvyčaj balučaje pytańnie jak dla horadu, tak i dla navakolnych pasieliščaŭ. Heta adzin ź istotnych minusaŭ, što mocna adbivajecca na stanie turyzmu.
Śmiećcie raskidanaje paŭsiul — na vulicach, plažach. Na vysokaj tui pobač z pasiałkovym klubam ad Novaha hodu matlajucca vyharełyja ŭpryhožańni. Pytańnie nia stolki ŭ adsutnaści śmietnicaŭ, jak u kultury mieścičaŭ. Maładzion na vakzale kidaje niedapałak pobač z pustoj śmietnicaj, tut ža stałyja kabiety łuzhajuć siemki pad nohi. «My zvykli da taho, što nam niechta pavinien usio zrabić — adramantavać darohu, ustalavać śmietnicu. Hety niechta — dziaržava, ułady, ci ŭłaśnik kramy, ale tolki nia my samyja. Ale paradak pavinien nastupić u našych hałovach, tolki my samyja, arhanizavaŭšysia, zdolnyja źmianić našaje žyćcio, zrabić jaho bolš utulnym», — piša prychilnik samakiravańnia ŭ biuleteni.
Adnak, jak by nie pałochali hory śmiećcia navokał, mora i navakolnyja krajavidy, haścinnyja ludzi kampensujuć usio. Pakidajučy hetaje łaskavaje mora‑bałota, ci chutčej mora‑voziera, zastajeśsia pry svajoj adviečnaj zajzdraści da žycharoŭ krajoŭ, jakich los nadzialiŭ morami dy horami.
Ciapier čytajuć
Chto tyja dva piersanažy, jakija nie pili ŭ mižvajennaj Vilni, jak Zośku Vieras abudzili ad letarhii i ci praŭdzivaja bajka pra Karatkieviča i restaran








Kamientary