Byŭ u niadzielu ŭ hipiermarkiecie, jaki znachodzicca ŭ «Sierabrancy». Nabyvali ź siabroŭkaj roznyja płastykavyja jomistaści dla kuchni. Nakupili na tysiač 60. Na kasie raźličylisia, upakavali. U mašynie dziela cikavaści pahladŭjeli adpaviednaści ceńnikaŭ na tavarach i čeku. I voś što vyśvietliłasia: adna jomistaść, na jakoj byŭ naklejeny ceńnik 8700, u čeku ličyłasia jak 10150. A heta ŭ roźnicy kala 16%.
Pryjšoŭ na kasu:
‑ Dziaŭčyna, a čamu ceńniki nie supadajuć?
‑ Ja nie viedaju, idzicie da infacentru. Chutčej za ŭsio nie paśpieli zrabić pieraacenku.
Prychodžu ŭ infacentr:
‑ Dziaŭčyny, čamu vy mianie padmanvajecie? Staić adzin ceńnik, a ličyć pa inšym…
‑Chutčej za ŭsio nie paśpieli zrabić pieraacenku. Ale my nie možam pradać vam pa starym košcie.
Ja ŭžo zły dumaju: «nu vam ža niedaspadoby budzie maja fraza: ja nie paśpieŭ uziać dadatkova 1,5 tys. rub». I kali ja zrablu pakupku za 100 tys, a mnie prabjuć 116 tys. I nie ja adzin taki i heta nie adziny hipiermarkiet z takimi fokusami…
‑Dajcie mnie knihu skarhaŭ!
‑Prabačcie, my raźbiaremsia i ŭsio ŭładkujem.
‑ Vy raźbiareciesia. Ale dajcie mnie knihu skarhaŭ.
Ja viedaju, što ŭsio skončycca tym, što ja atrymaŭ list, u jakim budzie napisana, što prosta tak atrymałasia, što niedachopy vypraŭleny, vinavatyja pakaranyja… Ale ja napisaŭ, što ja suprać padmanu pakupnika takim nachabnym čynam… I hety tavar viarnuŭ, a hrošy zabraŭ.
Kaniečnie, 1,5 tys. nie hrošy, ale asadak zastaŭsia…
Kamientary