Pakul elektryčka dajechała, čałaviek moh pamierci dvojčy
Ad miedykaŭ čakać dapamohi nie vypadała.
Ranicaj 14 žniŭnia staŭ śviedkam historyi, jakaja ledź nie skončyłasia trahiedyjaj. Jechaŭ na elektryčcy ŭ Minsk (Asipovicki kirunak). I dzieści kala Mačuliščaŭ
mužčyna, što siadzieŭ niepadaloku, prosta zvaliŭsia na padłohu.
Sam jon nie moh padniacca. Damapoh niejki chłopiec. U mužčyny nosam pajšła kroŭ (ci to ad udaru, ci to ad cisku). Adrazu ž paviedamili mašynistu pra zdareńnie. Pa hučnaj suviazi jon paprasiŭ pasažyraŭ-miedykaŭ, kali takija jość u elektryčcy, zajści ŭ naš vahon. Kali padjechali da Kaladzičaŭ, dumaŭ, što tut zojdzie miedbryhada. Ale nikoha nie było.
Kali pajechali dalej, pryjšoŭ adzin z mašynistaŭ. Pierapytaŭ, ci patrebnaja jašče «chutkaja». Pakolki mužčynu, zdavałasia, palepšała, admianili vyklik. Ale
praź jakija dźvie chviliny jon iznoŭ samleŭ.
Znoŭ paviedamili mašynistu. Toj adkazaŭ, što miedyki buduć na stancyi Minsk-Pasažyrski. A my padjazdžali tolki da Łošycy.
U kahości znajšoŭsia našatyr. Mužčyna aprytomnieŭ. Da prychodu miedykaŭ na kancavym prypynku jon datryvaŭ.
Bytavaja historyja. Takija, vidać, zdarajucca štodnia. Ale nie kožnaja zakančvajecca dobra.
Ludzi paviali siabie jak maje być. Z susiedniaha vahona pryjšła žančyna, jakaja pracuje ŭ balnicy. Jana sprabavała raspytać pra stan mužčynu, źmierać jamu cisk, chacia jon tak i nie daŭsia. Ale što ŭraziła:
mašynist, jaki prychodziŭ, byŭ z pustymi rukami. Chiba ŭ ich niama aptečki ŭ kabinie dla padobnych vypadkaŭ? Validoł, našatyr, vata... Chacia b minimalnaje, čym možna dapamahčy čałavieku. Kali sapraŭdy niama, treba vypravić heta jak maha chutčej.
Ale što bolš dzivić, dyk chutkaść, ź jakoj miedykaŭ možna vyklikać da elektryčki. Z Kaladzičaŭ da Minska-Pasažyrskaha jechać 22 chviliny. Za hety čas čałaviek moža niekalki razoŭ pamierci. Chiba nie paradoks?
Kamientary