Kiemlivyja i haspadarlivyja biełaruskija sialanie redka kali vykidajuć daŭno nie patrebnyja ŭ štodzionnym užytku rečy. Zvyčajna jany aščadna składvajuć ich na biaźmiežnych haryščach. Bo chto viedaje: a raptam nadydzie taja časina, kali mienavita hetaja daŭno niepatrebnaja reč jakraz i spatrebicca… Voś i siarod našych viaskovych skarbaŭ zachoŭvajecca adna niezvyčajnaja reč, sapraŭdnaja siamiejnaja relikvija, raskazvaje Pavieł Bułaty.

Havorka idzie pra biaźmien staraśvieckaj kanstrukcyi. Takimi ŭ pobycie daŭno ŭžo nie karystajucca. Ale jaho niezvyčajny vyhlad byŭ całkam naturalnym dla našych prodkaŭ. Kanstrukcyja nie składanaja. Heta stryžań, na adnym kancy jakoha zamacavana procivaha ŭ vyhladzie konusa, a na druhim kancy źmiaščajecca kručok, da jakoha padviešvajecca hruz albo čaša. Na stryžań nadzietaja piatla. Kab niešta ŭzvažyć na hetym biaźmienie, treba pačapić na kručok hruz i, trymajučy vahi za piatlu, ruchać jaje, pakul nie budzie dasiahnutaja raŭnavaha. Na stryžni naniesienaja škała vymiareńnia, pry hetym značeńnie masy paznačanaje nie ličbami, a kropkami. Vymiarajecca ž vaha ŭ… funtach! Tak, nie ŭ zvykłych kilach, a ŭ funtach. Hetaja miera vahi panavała na viaskovych abšarach Zachodniaj Biełarusi da pačatku 1960-ch… Na našym biaźmienie ryski adpaviadajuć funtu, 1 1/2 funta, 2 funtam — i hetak da 20 funtaŭ (1 funt — heta 409,5 hr.).
Mienavita biaźmienami takoj kanstrukcyi karystalisia i sto hadoŭ tamu, i dźvieście, i ŭ časy Skaryny! Na hraviury «Isus Navin viadzie ludziej Izrailevych praź Iardan» u vydańni Francyska Skaryny my bačym toŭsty kaniec takoha samaha biaźmiena, jaki tyrčyć sa składak adzieńnia baradataha čałavieka. Kanstrukcyja pryłady amal nie źmianiłasia. I tolki adnosna niadaŭna na źmienu takim biaźmienam pryjšli zvykłyja nam vahi.

Adkul takaja pryłada ŭziałasia ŭ zvyčajnaj viaskovaj chacie? Bo biaźmien — atrybut kupcoŭ, reč handlovaha ŭžytku. Sprava ŭ tym, što jon naležaŭ našamu pradziedu, jaki amal 20 hadoŭ byŭ pradaŭcom u viaskovaj kramie.
Naš pradzied Hryc Antoś Vikienćjevič naradziŭsia na Kalady ŭ 1917 hodzie, časy, kali niedaloka ad našaj vioski Macyloŭščyna (zaraz u Niaśvižskim rajonie) zastyŭ front Pieršaj suśvietnaj, a ŭ sialanskich chatach stajaŭ tabaram 16-y Rovienski połk rasijskaj armii… Spačatku žyŭ na ŭłasnym chutary, chadziŭ u polskuju škołu. Maładym pabraŭsia šlubam, naradzilisia troje dzietak. U lipieni 1944-ha byŭ pryzvany ŭ vojska i vajavaŭ u artyleryi na 1-m Biełaruskim froncie. U čas bajoŭ na Odery adbiŭ vosiem kontratak i byŭ uznaharodžany miedalom «Za advahu», choć ni jaho, ni inšych miedaloŭ nikoli nie nasiŭ i pra vajnu nie raspaviadaŭ.
Viarnuŭšysia z vajny, Antoś pradaŭ svaju chatu na chutary i pierabraŭsia ŭ žončynu, u samym centry vioski. Žonka chutka pamierła, i jon zastaŭsia adzin ź dziećmi. Ale nieŭzabavie ŭziaŭ za žonku našu prababulu, jakaja prychodziłasia jamu kumoj. Jana taksama zastałasia adna z maleńkaj dačkoj — našaj babulaj, — bo muž jaje pamior ad suchotaŭ, abciažaranych atrymanymi na vajnie ranami. Choć Antoś nam nie kreŭny, ale rodnym staŭ, i inakš jak dzied Antoś my jaho nie nazyvali. Paśla šlubu jon pieravioz z chutara chatu prababuli, pastaviŭ jaje nasuprać svajoj staroj i tam žyŭ, trymajučy haspadarku da samaj śmierci ŭ 1997 hodzie…
Vajna dobra-taki adbiłasia na zdaroŭi dzieda Antosia: pa viartańni ŭ jaho adniali pałovu levaj nahi. Z taho času ŭsiu darohu jon kłypaŭ na draŭlanym zavostranym pratezie. Biez nahi jon nie moh pajści na jakuju fizičnuju pracu ŭ kałhas, jaki pa vajnie źjaviŭsia ŭ našaj vioscy. Heta vyznačyła jaho los — dzied Antoś staŭ zahadčykam viaskovaj kramy.

Mahazin (nie krama, a mienavita tak zaŭždy tut nazyvali ŭstanovu handlu) źjaviŭsia ŭ Macyloŭščynie adrazu paśla vajny, bo raniej, kali ŭsie žyli na chutarach, mieli ŭsio svajo, i mahazin toj byŭ nie nadta patrebny. Kali čaho nie chapała, jeździli ŭ Snoŭ, tam było miastečka. Spačatku mahazin byŭ u samym pačatku vioski ŭ Prońčynaj chacie i «mahazynščykam» byŭ niekalki hadoŭ Michal Bułaty, taksama były frantavik. Ale jon, jak ažaniŭsia, źjechaŭ u Baranavičy. Ad jaho spravy pieraniaŭ Hryc Antoś.
Asabliva kandydataŭ na hetuju pracu ŭ vioscy nie było, bo tut treba i spravazdaču napisać, i raźličycca, i pa tavar źjeździć. Raniej u kramu nie pryvozili ŭsio nieabchodnaje, jak zaraz, treba było pradaŭcu samomu pajechać i pryvieźci dobry tavar. Tut i prydaŭsia dla hetaj spravy adnanohi i adukavany Antoś.

Peŭny čas mahazin zastavaŭsia ŭ Prońčynaj chacie, ale jana była małaja. Tady mahazin pieranieśli ŭ bolšuju chatu, dzie žyŭ młynar Paŭło. Jana była jakraz nasuprać staroj Antosievaj chaty. Ale tam było jamu handlavać niazručna, i ŭrešcie mahazin jon pieranios u svaju chatu (jakaja zastałasia ad pieršaj žonki). Ad darohi paviesili admysłovuju šyldu. Tak amal na 20 hadoŭ viaskovy mahazin atabaryŭsia na adnym miescy.

Sama chata była nievialikaju, dzialiłasia na dźvie častki. U adnoj Antoś da paŭtornaj žanićby žyŭ ź dziećmi, u druhoj častcy — kamory — byŭ mahazin. Časam i ŭ žyłoj chacie i kalidory stajali bočki, skryni z tavaram. U kamory byŭ zładžany pryłavak, tam vioŭsia handal, lažali tavary, na belkach visieła vendžanaja kamsa. Jana choć i była smačnaju, ale viaskoŭcy nie nadta jaje nabyvali, braŭ tolki adzin pryjezdžy rasijanin. Pradavaŭsia tam u asnoŭnym bytavy tavar, bo pradukty tady ŭ kožnaha byli svaje, i ŭ mahazinie ich nichto b nikoli nie kuplaŭ.
Pa tavar dzied Antoś jeździŭ na bazu ŭ Niaśviž, byvała što i ŭ Kleck. Ale byŭ u jaho dziaržaŭnaj handlarskaj dziejnaści i elemient asabistaj kamiercyi. U Snovie ładzilisia sielskija kirmašy, kudy źjazdžalisia na torh sialanie z navakolnych viosak. Tam, u łarkach, Antoś nabyvaŭ tavary i pierapradavaŭ z navaram u svajoj kramie. Spravy išli dobra! Z praduktaŭ byli cukierki, chałva, pradavalisia ŭpryhožańni — pacierki dy zavušnicy. U mahazinie možna było abmianiać jajki na jaki tavar ci hrošy. Ale najbolšy dachod davała harełka. Sam Antoś kazaŭ:
«Heta Saviety navučyli nas pić i śpiavać. Raniej jak było? Rabili ŭsie na svajoj haspadarcy ad sonca da sonca. Času nie było na toje. A ciapier što…»
Pradavaŭ jon harełku i ŭdzień, i ŭnačy. Byvała, pryjeduć, a jechali adusiul, pahrukajuć — «Antoś, adkryvaj!» — i jon ustaje, idzie ŭ mahazin (bo što tut pierajści praź sieni!) i adpuskaje harełku, a byvaje, i vypje razam z kim.

A dla viaskovaj moładzi mahazin byŭ, jak tut kazali, aporaju — miescam baŭleńnia času. Uzdoŭž hłuchoj ściany, jakaja vychodziła da darohi, stajała łaŭka. Tam źbiralisia, ładzili tancy. Dziaŭčaty zaprašali muzykaŭ i skakali, śpiavali. Jano dobra kala mahazina: tut chłopcy i butelku voźmuć, i jajki na cukierki pamianiajuć, kab dziaŭčat pačastavać. Usiu darohu tam źbirałasia viaskovaja moładź.
Dzied Antoś prapracavaŭ u mahazinie da siaredziny 1960-ch. Skončyłasia ŭsio revizijaj, jakaja naličyła vialikuju niastaču. Bo pa viaskovaj zaviadzioncy šmat što davałasia napavier, i pa «veksalach» addavali viaskoŭcy nie zaŭždy. Tak i naźbirałasia za šmat hadoŭ. Kab raźličycca ź dziaržavaju, Antoś pazyčyŭ hrošy ŭ svajački.
A potym sabraŭ mašynu jabłyk, zavioz ich u Maskvu i pradaŭ. Tak i raźličyŭsia.
Za hady pracy vobraz mahazina i pradaŭca dobra zamacavaŭsia ŭ narodnaj pamiaci. Choć daŭno ŭžo niama ni toj chaty, dzie była krama, ni samoha dzieda Antosia, pra byłoje ŭ vioscy pamiatajuć dobra. A my zachoŭvajem kaštoŭny siamiejny artefakt — staraśviecki funtovy biaźmien niezvyčajnaj kanstrukcyi.
Ciapier čytajuć
Biełaruś užo nie tolki pra palitviaźniaŭ. Z čym Śviatłana Cichanoŭskaja pajechała na adzin z hałoŭnych forumaŭ pa biaśpiecy ŭ ZŠA i što tam rabiŭ Siarhiej Cichanoŭski
Kamientary