kazki žyćcia
Letni pečvark
Pad viečar pramiani žoŭtaha sonca robiacca šyrejšymi i prabivajucca skroź ščylna pryhnanyja zialonyja łapiki drevaŭ, jak doŭhija stužki pečvarku, što jadnajuć bloki ŭ adno cełaje.
Pečvark — admysłovaje žanočaje rukadzielle! Niešta — ź ničoha. Ład — ź biazładździa. Vialikaja, hruntoŭnaja reč (dyvan ci pokryva) — ź biazvažkich łapikaŭ, abrezkaŭ.
Idu praz utulny, cichi, ułahodžany pad kaniec letniaha dnia mienski skver pa roŭnaj dyjahanalnaj darožcy z akuratna ŭkładzienych ružovych prastakutnikaŭ. I ŭjaŭlaju siabie kuzurkaj — kštałtu muški-zielanuški ci božaje karoŭki, što koŭzajecca, pierabirajučy łapkami, pa biaźmiežnaj, nakruchmalenaj pavierchni łapikavaj koŭdry. Systemnaj i daskanałaj, jak i kožny Božy tvor.
“Kali b ja rabiła pečvarkavy dyvanok pad siońniašni nastroj, — kažu ja metalovamu chłopčyku ź niepasłuchmianym lebiedziem u samym centry skveru-koŭdry, — ja b uziała žoŭtuju, jak sonca, zialonuju, jak drevy, siniuju, jak nieba, tkaniny. A jašče — krychu biełaj i čornaj. I nazvała b hety dyvanok “Mienski pečvark”.
Ružovaha koleru ŭ svoj tekstylny vyrab ja nia ŭvodziła b. Bolš za try kolery (plus bieły i čorny) naša vykładčyca pečvarku, kruhłatvaraja, jak sonca i poŭnia, spadarynia Volha, uvodzić u tvor nia raić. A nastaŭnica spadaryni Volhi vučyć nas stavić u pravym nižnim kucie vyrablenaha pałatna znak svajho žanočaha imia, padobny da haldrastavu — viazanych runaŭ, i hod vykanańnia. Dziŭna hladziacca jany pobač: zaŭčoraščyna i ciapierščyna!
Što da lapidarnaha pečvarku, dyk najstaražytniejšy taki vyrab znajšli ŭ hrabnicy ehipeckaha faraona, baić spadarynia Volha — i robić svaje čornyja vočy vuzkimi i zahadkavymi, uładarna pryžmurvajučysia…
Na kruhłym stale rycaraŭ Ordenu Paŭnočnaha Chramu ŭ mienskim Pałacy moładzi (u časie pamiž festami-bitvami Kruh pieratvarajecca ŭ zručny stoł dla dziaŭčat-švačak) ja na svaje vočy bačyła šmatsłojnyja frahmenty rycarskaha ŭbrańnia, prašytyja znajomym bujnym švom. Pad žaleznaj škarłupinaj rycara — miakki białok pulchnaha tekstylu i vialikaje serca-sonca. Žoŭtaje i žyćciadajnaje, jak žaŭtok.
Jajka — abjomny, trochmierny, idealny pečvark Boha.
Nia viedaju, ci zajmalisia pečvarkam u staražytnaści mužčyny, ale ciapier žančynam u mastactvie pečvarku dapamahaje kamputar — analah intelektualnaha, maŭklivaha i śviatłanosnaha mužčyny-boha.
U volny ad budzionnaha kłopatu dzień možna zakrycca ŭ pakoi ad usich i krychu papečvarkacca — zaniacca kapitalna “kampilatyŭnym” łapikavym šytvom. Vybrać adzin z tysiačaŭ uzornych blokaŭ z prahramnaje biblijateki, nadrukavać na pryntery u patrebnym pamiery, raźličyć, narezać i sšyć strakataje, jak žyćcio, pałatno. Na tradycyjnaj papiarovaj padłožcy.
…Susiedka pajechała na lecišča — vyčvaracca z kvietkami i hradami. Heta jejnaje łapikavaje šytvo, jejny lubimy pečvark.
Ludka Silnova
Kamientary