Zamok admykaŭsia lohka. Tamu złamyśniki dvojčy viartalisia kraści zakatki
Zdareńnie adbyłosia ŭ Vałožynskim rajonie.
Chałodnaj zimovaj ranicaj 27 śniežnia dvoje mužčyn, amataraŭ vypić, stajali la vałožynskaha rynku z dumkami pra toje, z kim i za jakija hrošy vypić.
Praz try hadziny biessensoŭnaha stajańnia, adnaho ź ich asianiła dumka.
— U mamy majoj u padvale zachoŭvajucca zakatki: pamidory, ahurki. Ich ža možna pamianiać na harełku, — skazaŭ syn haspadyni i pavioŭ siabra ŭ svoj padvał.
Zamok u padvale adčyniŭsia lohka. Treba było tolki palcam padpichnuć klamku.
Vynieśli 10 banak zakatak, pamianiali na samahonku. Vypili.
Na ranicu siabru haspadara zakatak nie davała spakoju dumka, što zamok u padvale tak lohka adkryvajecca, a zakatak tam jašče bieźlič.
Uziaŭ inšaha tavaryša i nakiravaŭsia da padvała. Vynieśli jašče 10 banak, potym viarnulisia pa zdabyču iznoŭ.
Haspadynia vyklikała milicyju. Vałožynski RASK uzbudziŭ kryminalnuju spravu pa artykule «Paŭtorny kradziež zdiejśnieny hrupaj asob».
– Babula, što vyklikała milicyju, płača, skardzicca, – raskazvaje staršy śledčy Vałožynskaha RASK Siarhiej Łapcik, – maŭlaŭ, jana cełaje leta pracuje na aharodzie, a tut niejkija svołačy kraduć. Praŭda, pra toje, što syn i pakazaŭ miesca, dzie ŭziać zakatki, maŭčyć. Skradzienaje viernutaje haspadyni. Žančyna charošaja, škaduje złodziejaŭ. Ale pakul zajavu nie zabrała, a heta značyć, što siabram syna moža pahražać da čatyroch hadoŭ źniavoleńnia.
Kamientary