Siarhiej Paŭłoŭski
Biełaruś vačyma terarysta
ese
Adnojčy ŭ padvale baćkoŭskaha domu ja pieražyŭ sapraŭdnuju transfarmacyju ŭ časie. Pryjšoŭšy pa bulbu, pačaŭ razhladać stosy starych knih, vyniesienych siudy z chatniaje biblijateki. Raptam voka ŭpała na kareńčyk z proźviščam «Vaŭpšasaŭ». Hetaja asoba zacikaviła mianie jašče na šyldzie adnoj mienskaj vulicy. Što za proźvišča takoje? Kaŭkaziec, ci što? Akazaŭsia litoŭcam. Tolki da proźvišča Vaŭpšas dadaŭsia rasiejski kančatak -ov. (Unikalny na majoj pamiaci vypadak.) Što za čałaviek? Dyversant, čekist, opier, asabist, čyj los uvabraŭ zahradatrady, NKVD, specpadraździaleńni... Prafesija — likvidacyja ludziej. 50 hadoŭ bijahrafii Vaŭpšasava prypadajuć na Biełaruś.
Naša kraina vačyma terarysta...
Ja prysieŭ, razharnuŭ taŭstavaty, amal na 500 staronak tom.
Pahłyblajučysia pry śviatle tusknaj lampy ŭ źmiest Vaŭpšasavych memuaraŭ, ja zrazumieŭ, što pahłyblajusia ŭ samoje minułaje stahodździe. Mižvoli ja paraŭnaŭ svajo padarožža z kolišniaj knihaj Adama Maldzisa «Padarožža ŭ XIX st.». Peŭnie ž, nie na karyść svajho. Tam Ahinski, Čačot, Bakšanski — uźloty duchu z zrazumiełaj advieku i davieku dumkaju pra Baćkaŭščynu, jaje svabodu i pośpiech. Maldzis kliča čytača ŭ niabiosy niaźmiennych ideałaŭ, u śvietłyja ramantyčnyja vyšyni, u palot. A mnie z maim padarožžam u stahodździe XX-je vypała siadzieć u pylnym sutareńni, siarod śpisanych sastarełych knih, čyje ideały pieratvarylisia ŭ skukožanyja idealahiemy. Tym nia mienš, ja vyrašyŭ prajści svajo padarožža, kab jaśniej razhledzieć minułaje stahodździe i jahonych hierojaŭ, jahonych zakanadaŭcaŭ i haspadaroŭ.
Uźloty duchu... Kolki ž žyćciaŭ na sumleńni adnaho hetaha čałavieka! A jaki matyŭ socień, abo i tysiač zabojstvaŭ? Usiaśvietnaja revalucyja — dalokaja pieśnia, usio bolš dalokaja, užo amal nierazborlivaja... Jaje “internacyjanałaŭski” matyŭ kanuŭ niekudy ŭ niabyt. A bieź jaho z čym budzie stajać taja duša čałaviečaja pierad viečnaściu, čym rastłumačyć svaje ŭčynki? Hej, chto ty?
Užo pieršy abzac Vaŭpšasavaj knihi mianie naściarožyŭ i azadačyŭ:
«Kanfliktavać z žyćciom ja pačaŭ rana. Asablivych padstavaŭ dla majho nieŭśviadomlenaha pratestu nie było, bytavałasia nibyta ŭ dabry, ja nie mahu paskardzicca na biazradasnaje abo žabrackaje malenstva. Tym nia mienš niešta nie zadavalniała mianie ŭ zvykłych paradkach, a što mienavita, adrazu ciažka było zrazumieć».
Paśla vyśvietlicca, što heta i jość usia žyćciovaja prahrama, jakaja moža być padadzienaja ŭ boskuju kancylaryju, bo astatnija vytłumačeńni — pra intaresy revalucyi i savieckaje ŭłady — tam nia prymuć.
Kali ž adkinuć balšavickuju idealohiju, jakuju siońnia bolš dakładna nazvać idealistykaj, dyk žyćciovyja pryhody Vaŭpšasava ŭsprymajucca jak uspaminy jakoha-niebudź Bin Ładena, nia jnačaj.
Jak naradžajecca teraryst? U našym vypadku jon sfarmavaŭsia z vajskoŭca.
«Na druhi dzień ranicoju Niechviadovič atrymaŭ cyvilnuju vopratku, litaraturu, vybuchoŭku i, rassoŭvajučy ŭsiu hetuju haspadarku pa rečavych miaškach, skazaŭ:
— Voś chutka pieraapraniemsia, i ničoha ŭ nas čyrvonaarmiejskaha nie zastaniecca. Mužyki i mužyki. Byli frantaviki — stali partyzany, i što nas čakaje napieradzie, nikomu niaviedama. Ale my dali słova partyi i pavinny jaho śviata vykonvać, a chto paviernie...
— Niama ŭ nas takich, kamandzir! — adhuknuŭsia Žuleha. — My nia źvierniem z abranaj darohi da samaha skančeńnia ŭsiaśvietnaj revalucyi, pakul apošniaha buržuja nie prykončym.
— Žuleha ŭ nas taki, — umiašaŭsia Piecia Kurzin. — Baraćbu pryznaje tolki va ŭsiaśvietnym maštabie. Polski pan dla jaho nia pan, a drobnaja kazurka. Jak daść pa fryzury — tak i vyraście śviežaja mahiłka».
Klučavoje słova tut — pieraapraniemsia. Za svajo žyćcio Vaŭpšasaŭ tolki pavodle memuaraŭ mianiaŭ proźvišča i dakumenty razoŭ dziesiać. Heta vielmi važnaja detal — zakrycca. Z čužym imiem ty byccam i niedasiahalny, i biespakarany. Hetym razam dzieja adbyvajecca jašče za pieršaj polskaj akupacyjaj.
U čym źmiest dziejnaści? Uvajści na terytoryju praciŭnika, sabrać tam hrupu, napaści na inkasatara, kab było za što pić-jeści, paśla arhanizavać napad na aboz ci skład z bojeprypasami, a z hetym užo prystupać da dyversijnaj dziejnaści. Što-niebudź źniščyć, kaho-niebudź zabić, razhramić nievialiki harnizon. I pry hetym ściahvać da siabie ŭsio novych prychilnikaŭ. Dziela čaho ŭsio heta? Dziela ŭsiaśvietnaj revalucyi — hučyć vyćviła i niepierakanaŭča. Kali ž adkinuć idealistyku, dyk majem spravu z ramantykaj zvyčajnaha bandytyzmu.
Źviarnicie ŭvahu, jak naiŭna hučać siońnia apraŭdańni razboju na darohach. Pierajšoŭšy miažu, dyversanty siadziać u lesie. Ad miascovaha ahienta daviedvajucca, što pa darozie Biehamje—Mściž budzie jechać polski vajskovy skarbnik. Niechta prapanuje napaści. Kamunistyčnyja dyversanty ŭ siłu svajoj idealistyki pačynajuć sumniavacca. Vaŭpšasaŭ praciahvaje:
«— Eksprapryjacyja? — spytaŭsia ja. — Treba padumać. My ž kamunisty, padpolščyki, i naŭrad ci nam treba davać polskim uładam padstavu nazyvać nas razbojnikami z balšoj darohi.
Ale Zys stajaŭ na svaim, i my pajšli da našaha kamandzira, kab jon vyrašyŭ našu sprečku. Niechviadovič uvažliva vysłuchaŭ nas i skazaŭ:
— Tavaryš Zys maje racyju. My pavinny žyć za košt praciŭnika, zabirajučy ŭ jaho zbroju, charčy i inšyja materyjalnyja kaštoŭnaści, u tym liku i hrošy. Takaja lohika partyzanskaj vajny.
Kamandzir pryniaŭ rašeńnie: arhanizavać zasadu, achovu i skarbnika razzbroić, ale nie zabivać, a hrošy padzialić pamiž najbolš biednymi sialanami, i častku ŭziać sabie dla patrebaŭ padpolla».
Nu prosta kałychanka niejkaja. Idylija. Niby i pisaŭ heta ŭsio Vaŭpšasaŭ u tyja časy, kali nia mieŭ jašče j dvaccaci hadoŭ, a nie ŭ svaim kabinecie ź vidam na maskoŭski Leninski praspekt.
...Uładkavaŭšysia zručniej u padvalnym katuchu, ja prabiahaŭ vačyma staronki, zapoŭnienyja vadzianistym raspoviedam. Siarod usich hetych roblenych dyjalohaŭ raz-poraz natraplaŭ na nazvy znajomych mnie viosak, sustrakaŭ i viedamych histaryčnych persanažaŭ. Ale cikaviła mianie, mabyć, nia heta.
Maścity zabojca nidzie nie apisvaŭ samich ekzekucyjaŭ, byccam staraŭsia nie pakidać śladoŭ złačynstva. Chiba što ŭ takich znakavych vypadkach, jak rasstreł pamieščyka Višnieŭskaha z-pad Vialejki na vačoch jahonych batrakoŭ. Dalej imiem hetaha pamieščyka buduć pałochać inšych. Što da astatnich likvidacyjaŭ, dyk jany paprostu vypadajuć z tekstu. Havorycca, što pravakataram niama daravańnia, paśla epizod dopytu i... usio. Likvidacyja špijonaŭ — tak jon sam heta nazyvaje. Nasamreč tut lohka vyčytvajecca pravobraz budučych zahradatradaŭ. Balšavisckija dyversanty siadzieli ŭ lasach za polskaj miažoju, adsočvali i źniščali pierabiežnikaŭ z savieckaha boku. Išoŭ 1923 hod. Voś jak heta vyhladała:
«Ale chto nia moh čakać ad nas litaści, dyk heta špijony i pravakatary.
Dźmitry Bałaška paviedamiŭ mnie, što jahonaja hrupa zatrymała na šašy kala vioski Bambali mužčynu, jaki nazvaŭsia Žylinskim. U jaho adabrali zbroju.
— Pryviadzicie jaho siudy, — paprasiŭ ja.
Dopyt praciahvaŭsia niekalki dzion. Žylinski i žartami adździełyvaŭsia, i svaryŭsia z nami. Uparta ćvierdziŭ svaju lehiendu:
— Ja słužyŭ u Čyrvonaj armii, byŭ na froncie i vajavaŭ suprać biełapalakaŭ. Ciapier dapamahaju sumlennym biełarusam zmahacca ŭ tyle voraha.
— Patryjot, značyć? — spytaŭsia ja ŭ jaho, budučy vyviedzieny ź ciarpieńnia nachabnaj chłuśnioju.
— A što, skažacie nie? — adkazvaŭ jon, nie źmirhnuŭšy vokam.
— Va Ŭschodniaj Biełarusi byvali?
— Byvaŭ.
— Vypadkova nie znajomy z kamisaram lasnoha narkamatu ŭ horadzie Ihumienie?
Takoha pytańnia aryštavany nie čakaŭ. Bo hetym kamisaram da niadaŭniaha času byŭ jon sam».
Kaniec epizodu.
Samoj ekzekucyi aŭtar nie apisvaje. Heta jak u eratyčnych filmach — zakachanyja kładucca ŭ łožak i hasiać śviatło. Dalej musić zapracavać ujaŭleńnie hledača — nakolki jano razbeščanaje. Tak i tut.
Nia mohuć nie zapyniać uvahi epizody, dzie adnym skazam paznačajucca niekalki hadoŭ pracy ŭ NKVD ŭ samy razhar vykryvańnia špijonaŭ i vorahaŭ narodu. U Vaŭpšasava hety skaz hučyć tak: «Niekalki hadoŭ prasłužyŭ u respublicy, ź jakoj daŭno i mocna źviazaŭ svoj los. Zatym znoŭ Maskva». A tam — Biełamorkanał. Možna tolki dzivicca, jak adzin čałaviek nakryvaje svaim losam usie haračyja kropki stahodździa. Pryčym pa ŭsim śviecie. Voś jon apynajecca ŭ Barselonie. Scenka sustrečy dvuch siabroŭ nastolki biełaruskaja savieckaja, što nie mahu jaje nie pryvieści.
«Barselonu niezdarma nazyvajuć perlinaj Mižziemnaha mora. Horad prosta cudoŭny sa svaimi vieličnymi staražytnymi budynkami, pyšnymi palmavymi bulvarami, šmatkilametrovymi praspektami i ŭźbiarežnymi, raskošnymi viłami ŭ vakolicach. Kali ja pryjechaŭ, nieba nad moram i haradzkimi kvartałami źziała jarkim błakitam, i ŭsio navokał było pa-paŭdniovamu jarkaje, žyćciaradasnaje, pryhožaje.
U Barselonie ja sustreŭsia z mnohimi savieckimi dobraachvotnikami, što pryjechali siudy raniej za mianie. Vielmi radasnaj była sustreča z Kiryłam Prakopavičam Arłoŭskim, usio takim ža maładym, zadornym, ahniavym.
— Śviet mały, Stanisłavie! — pramoviŭ jon, kali my abnialisia. — Kolki razoŭ my z taboj razłučalisia, ale darožki našyja sychodziacca znoŭ i znoŭ. Ci ž nia dziva!
— Kali razabracca, Kiryle, nia dziva. U takoje stahodździe tak i pavinna adbyvacca. Zakanamiernaści času supadajuć z zakanamiernaściami asoby.
— Voś-voś, Stanisłavie! Hetak my z taboju ŭsio žyćcio projdziem razam».
Dzieja adbyvajecca ŭ časie hišpanskaj hramadzianskaj vajny. Vaŭpšasaŭ pryjechaŭ siudy daradcam, jaki kansultavaŭ dyversyjnyja atrady, jak pravilna razburać kamunikacyi, padkładać miny na darohach, stvarać paniku siarod nasielnictva.
Nastupny epizod znoŭ lakaničny, choć i ŭbiraje niekalki hadoŭ:
«Pa viartańni ŭ Maskvu ja staŭ pracavać u adnoj z upravaŭ NKVD. Žyŭ u siamji, chadziŭ pa rodnych maskoŭskich vulicach, lubavaŭsia staličnym blaskam i dziełavoj mituśnioj vializnaha horadu». I ŭsio. Dalej adrazu — finskaja vajna. Zadača Vaŭpšasava — zdymać z drevaŭ «ziaziulaŭ» — finskich snajperaŭ.
«Lubiŭ ja svaich padnačalenych, pa-baćkoŭsku kłapaciŭsia pra ich. I jany nie adnojčy ratavali mianie ad viernaj pahibieli, a pamiž saboju za ŭzrost, humar i viečnuju zaindziaviełaść prazvali Dziedam Marozam»...
Časam pravały zdarajucca navat z hieahrafijaj. «Paŭtara hodu ja pravioŭ u kapitalistyčnaj Eŭropie, vykonvajučy specyjalnyja zadańni». Uvieś peryjad niamieckaj akupacyi Biełarusi Vaŭpšasaŭ na akupavanaj terytoryi našaj krainy zajmajecca zvykłaj rabotaj — dyversii, stvareńnie likvidacyjnych hrupaŭ i ŭłasna sama likvidacyja. U pryvatnaści, jon biare ŭdzieł u arhanizacyi zabojstvaŭ «aktyŭnaha buržuaznaha nacyjanalista» Fabijana Akinčyca, «voraha biełaruskaha narodu» Vacłava Ivanoŭskaha i «złobnaha buržuaznaha nacyjanalista» Kazłoŭskaha.
«U vyniku ŭdaraŭ, naniesienych pa biełaruskich nacyjanalistach, hetyja prazrennyja adščapiency, nia majučy apory ŭ narodzie, nie zmahli akazać efektyŭnaj dapamohi fašysckim akupantam. Čekisckimi hrupami pravodziłasia vialikaja praca dziela razłažeńnia nacyjanalistyčnych arhanizacyjaŭ i farmavańniaŭ, jakija stvaralisia hitleraŭcami ź liku miascovaha nasielnictva». Detali nie ŭdakładniajucca.
Paśla vajny balšavicki bandyt mianiajecca miescami z tymi, chto pieraśledavaŭ jaho ŭ lasach. Adbyvajecca novaje važnaje pieraapranańnie. Ciapier jon ad imia ŭłady łović bandytaŭ u Biełarusi i Litvie.
«Znoŭ zamknułasia koła losu: tut u 20-ja hady ja pracavaŭ u padpolli, zmahaŭsia ŭ partyzanskich atradach, a ciapier roli pieramianilisia, ja baraniŭ narodnuju ŭładu ad usialakaha rodu ŭzbrojenych prajdziśvietaŭ, što chavalisia ŭ lasach».
Dalej Vaŭpšasaŭ pačynaje raspaviadać historyju, jakaja maje ŭžo adkryta kazačny źmiest. Jon pryjaždžaje ŭ Žmudź, dzie ŭ lesie siadzić banda niejkaha Kłajunasa. Naš hieroj vyrašaje likvidavać bandu pa-dobramu. Jon piša Kłajunasu list, kab toj pierastaŭ zmahacca, bo takoje vakoł cudoŭnaje žyćcio, savieckaje. Maŭlaŭ, za 24 hadziny ŭsia banda na furmankach pavinna vyjechać ź lesu pad čyrvonymi ściahami. Hadziny biahuć chutka, čekist chvalujecca. Ale chiba ž moža jon pamylacca? I voś sapraŭdy mnostva furmanak ź lasnymi bratami pad čyrvonymi ściahami pryjaždžajuć u miastečka. Małajcy, — kaža im Vaŭpšasaŭ. Čym chacieli b zajmacca ŭ mirnym žyćci? Tyja adkazvajuć, što im za zdradu moža dastacca ad inšych lasnych bratoŭ, tamu jany chacieli b pajechać na Daloki Ŭschod.
Chto b moh padumać, što paślavajennyja masavyja departacyi litoŭcaŭ u HUŁAH adbyvalisia dobraachvotna...
Vierahodna, u sensie dastaviernaści hety epizod adpaviadaje i ŭsioj astatniaj knizie. I jašče — anirazu nie ŭźnikaje žadańnia paraŭnać siabie z hierojem-apaviadalnikam, maŭlaŭ, jak by zrabiŭ ja. Naadvarot, niaźmienna ŭjaŭlaješ siabie na miescy achviaraŭ biezahladnaha dyversanta. Ad hetaha ŭvieś čas knižku chočacca adkłaści. Tym nia mienš, ja dačytvaju da apošniaha abzacu, jaki maje filazofski charaktar:
«Na darohach žyćcia rastuć nie adnyja pośpiechi dy ŭdačy. Vielmi važna paźbiehnuć parazy i damahčysia pieramohi. Ale nia mienš važna pry lubych abstavinach zachoŭvać paŭsiul — i va ŭnutranym svaim śviecie, i ŭ kalektyvie ludziej, siarod jakich znachodzišsia, — aptymalnuju maralnuju atmasferu».
Dzieści ja niešta padobnaje niadaŭna čytaŭ. Aha, zhadvaju. Ciapier u Vilni sudziać niejkaha Januškieviča. Za piać hadoŭ jon učyniŭ trynaccać zabojstvaŭ — pieravažna inkasataraŭ i mianiałaŭ valuty, učyniŭ mnostva ŭzbrojenych napadaŭ, rabunkaŭ. Słovam, čysty Vaŭpšasaŭ našych dzion. Heta jon skazaŭ žurnalistam niešta pra «aptymalnuju maralnuju atmasferu». Hazety nie ŭdakładniajuć, ci kiravaŭsia Januškievič niejkimi idejnymi matyvami, naprykład, ci jon kamunist. Ale kali da jahonaje dziejnaści prystavić niejkija matyvacyi — skažam, destabilizavać sytuacyju ŭ ciapierašniaj kapitalistyčnaj Litvie, dyk my atrymali b jašče adnaho savieckaha hieroja.
Ale ž jak u vypadku ź Januškievičam, tak i ŭ vypadku z Vaŭpšasavym usie ŭčynienyja imi zabojstvy, rabunki i dyversii zastalisia tolki zabojstvami, rabunkami i dyversijami, bo ŭsio, dziela čaho heta nibyta rabiłasia, było asudžana, adkinuta, zabyta. Internetaŭskija šukałki na imia Vaŭpšasaŭ adhukajucca siońnia tolki adrasami ŭstanovaŭ, raźmieščanych na adnoj ź mienskich vulic...
Na vulicy Vaŭpšasava ŭ Miensku jość Matorny zavod, dźvie aŭtazapraŭki i pieršy ŭ Biełarusi prytułak dla biazdomnych ludziej.
Paŭstahodździa naš hieroj zajmaŭsia dyversijnaj i terarystyčnaj dziejnaściu. U svajoj knizie jon apisaŭ našu krainu nie jak krajaznaŭca abo padarožnik, nie jak navukoŭca, a mienavita jak bandyt.
U savieckaj Litvie, jak tady było pryniata, na radzimie hieroja Savieckaha Sajuzu ŭstalavali jahony biust. Sam Vaŭpšas žyŭ u svajoj kvatery ŭ Maskvie na Leninskim praspekcie i pisaŭ na mašyncy memuary. Siońnia jahony biust — u parku skulptury tatalitarnaha peryjadu, u hłybokaj pravincyi, niedaloka ad biełaruskaj miažy, siarod inšych persanažaŭ taho času — Leninaŭ, Stalinaŭ, Dziaržynskich...
Pieršuju sprobu dać pieraacenku dziejnaści veterana savieckaha palityčnaha teraryzmu zrabiŭ rasiejski piśmieńnik Viktar Suvoraŭ u svajoj knizie «Ledakoł. Chto pačaŭ druhuju suśvietnuju vajnu?» Mienavita Vaŭpšasaŭ spatrebiŭsia Suvoravu dla dakazvańnia taho, što Stalin rychtavaŭsia nie da abarončaj, a da napadnickaj vajny.
«Da 1926 hodu vajavaŭ u polskich lasach. Aficyjna vajna z Polščaj daŭno zaviaršyłasia, a savieckija «partyzanskija atrady», ukamplektavanyja hałavarezami z ČK i HPU, zabivajuć ludziej u imia ŭsiaśvietnaj revalucyi. Paśla viartańnia Vaŭpšas — bujny načalnik na vialikich budoŭlach HUŁAHu — tysiačy hałodnych zekaŭ kapajuć stalinskija kanały, a kirujuć budaŭnictvam čekisty. Vaŭpšas — siarod kiraŭnikoŭ. A paśla naš hieroj kantralavaŭ nia zekaŭ HUŁAHu, a palitbiuro hišpanskaj kampartyi, nakiroŭvaŭ pracu respublikanskaj kontravyviedki i dyversijnych farmavańniaŭ. A potym Biełaruś i padrychtoŭka savieckich partyzanaŭ na vypadak uvarvańnia praciŭnika na savieckuju ziamlu. Ale voś padpisany pakt — i partyzany bolš niepatrebnyja. Vaŭpšas traplaje ŭ farmavańni Asnaz NKVD i zajmajecca vysakarodnaj spravaj «ačystki terytoryjaŭ ad varožych elementaŭ» u časie «vyzvalenčych pachodaŭ». A voś 22 lipienia 1941 hodu jon sustreŭ nie na miažy, a za miažoj, na terytoryi «vierahodnaha praciŭnika», majučy ŭ kišeni dyplamatyčny pašpart. Navošta hetaha karnika, terarysta, HUŁAHaŭskaha dyplamata adpravili za miažu? Moža, u intaresach umacavańnia biaśpieki krainy, «pradbačačy abarončuju vajnu»? Nie, u abarončaj vajnie jon tam zusim niepatrebny. Jak tolki takaja vajna pačałasia, jaho terminova viarnuli ŭ Saviecki Sajuz i adpravili ŭ Biełaruś partyzanić, stvarać niadaŭna źniščany partyzanski ruch, pačynajučy z nula... Kali rychtavałasia abarončaja vajna, dyk navošta ŭvieś hety maskarad ź pieraapranańniem?»
...Zabraŭšysia pa vušy ŭ XX st., ja złaviŭ siabie na adčuvańni, byccam nadychaŭsia bulbianoha pyłu. Bolej siadzieć u ciomnym katusie było niemahčyma. Adno zafiksavaŭ sabie ŭ pamiaci mahiju adpaviednaści — hetaha pylnaha lochu, skryniaŭ ź letašniaj bulbaj, letašniaha stahodździa i hetaj knihi, hetaj asoby, hetaha čałaviečaha losu, jaki i zabyŭ by chutčej, dyk ža nieadnojčy nahadaje pra jaho ŭsio jašče dziejnaja nazva adnoj ź mienskich vulic.
Kamientary