Ščyra pra Hannu Bond, kachańnie z kubinkaj i samoha siabie: vialikaja hutarka ź Sieržam Bandarčukom

U ananimnych telehram-kanałach zusim niadaŭna źjaviłasia «navina»: viadomy cyrkavy artyst Sierž Bandarčuk nibyta byŭ zatrymany pa prylocie z Kuby, maŭlaŭ, vioz zabaronienyja rečyvy. Ale ž navina akazałasia fejkam. Bandarčuk sapraŭdy prylacieŭ z Kuby ŭ Biełaruś, ale baviŭ čas nie ŭ SIZA, a spakojna adpačyvaŭ razam ź siabrami. Karystajučysia momantam, «Naša Niva» vyrašyła pahavaryć ź Sieržam pra jaho «zatrymańnie» i nie tolki. Jon pahadziŭsia.
U Minsk Bandarčuk pryjechaŭ razam z kachankaj, kubinkaj Edhlis. Praŭda, spačatku Sierž nie zachacieŭ fatahrafavacca razam ź joju — skazaŭ, «nie chaču dražnić bykoŭ». Ale ciaham niekalkich chvilin pieradumaŭ i nie tolki sfatahrafavaŭsia, ale i raspavioŭ pra kachanuju, pracu i šmat čaho inšaha.

«NN»: Jak da vas źviartacca? Sierž? Siarhiej? Siarhiej Hienadzievič?
SB: Siońnia mnie pryjemna, kali prosta Siarhiej.
Sierž — heta z cyrka pajšło, mianie ŭ cyrku tak nazyvali z samaha dziacinstva: Sierž, Sieržyk. U cyrku ŭvohule źviartacca «na vy» nie pryniata asabliva.
U škole ŭ mianie mianuška była ŭvohule «Bender». Ale, napeŭna, nie ad Astapa Bendera, a ad majho ŭłasnaha proźvišča.
Ale ž apošnim časam stolki žadajučych niejak vydzielicca, vypiendrycca, usie stali i «Sieržami», i «Nikałasami»… Tamu ja vyrašyŭ stać iznoŭ prosta Siarhiejem Bandarčukom. Mianie ž nazvali ŭ honar vialikaha kinarežysiora Siarhieja Bandarčuka. Kali ja naradziŭsia, jon byŭ na piku słavy, jon i Mikita Michałkoŭ. Ale ž u mianie proźvišča taksama Bandarčuk, tamu Siarhiej niejak dobra lahło, tak?
«Naša Niva»: Jakich bykoŭ nie chacieli dražnić, kali spačatku admovilisia fatahrafavacca razam z Edhlis?
SB: Nu, ja pracuju ŭ šoŭ-biznesie…A ŭ nas lubiać vysmoktvać z palca što-niebudź, jak voś hetuju historyju z maim aryštam. U mianie taki ŭzrost pryjšoŭ, što časam chočacca prosta spakoju. Ale ž prafiesija nie dazvalaje być zusim u cieni. Tamu časam prychodzicca nahadvać pra siabie, tłumačyć ludziam, što ja žyvy, što ŭ mianie ŭsio narmalna. Bo jany ž čytajuć usiu hetuju łuchtu i vierać.
«NN»: A što vy adčuli, kali vam pačali zvanić žurnalisty, kab udakładnić, ci vy na voli? Padumali, što heta niaŭdałyja žarty?
SB: Maja siamja stolki prajšła ŭsiaho ŭ žyćci, što ničoha śmiešnaha ja nie pabačyŭ. Zrazumieŭ, što heta nie žarty. U toj momant ja byŭ za stałom, ź siamjoju i siabrami-zamiežnikami. Adzin prylacieŭ z Aŭstralii, druhi — z Hankonhu.
Ja zrazumieŭ, što adbyłasia niejkaja biazhłuździca. Praz paru dzion mnie pazvanili navat siabry z Francyi, ź inšych krain, pacikavilisia, ci ŭsio ŭ mianie dobra.
Ale ž nijakich dziejańniaŭ ja pradprymać nie budu. Nie viedaju, chto raspaŭsiudziŭ hetuju navinu pra majo zatrymańnie i navošta, ale šukać aŭtaraŭ, sudzicca, kab abaranić honar i hodnaść, ja nie budu. Bo ŭ mianie honaru i hodnaści i tak šmat, bolš, čym u niekatorych.
«NN»: A jakija samyja «aryhinalnyja» čutki vy čuli pra samoha siabie?
SB: Oj, pra mianie šmat čaho raskazvali… Ale byŭ prykolny vypadak z majoj mamaj pry mnie.
(Maci Siarhieja — Taćciana Bandarčuk, cyrkavaja artystka, paśla dyrektarka Biełdziaržcyrka. Narodnaja artystka Respubliki Biełaruś. — NN.)
1 krasavika joj pačała zvanić niejkaja žančyna. Jana adrazu pačała patrabavać sustrecca z majoj mamaj, kryčała, «jak mahła žančyna tak pastupić ź biednym słanom?»
Vyśvietliłasia, što chtości «prykałoŭsia» i napisaŭ, što nibyta ŭ cyrku, jaki ŭznačalvała tady mama, usypili słana, bo jaho nie było čym karmić. A hetaja žančyna pračytała niedzie tuju «navinu», pryniała blizka da serca, raśpieražyvałasia i pačała telefanavać dyrektaru cyrka. Chacieła dabicca aŭdyjencyi, kab pryjści i vyśvietlić, jak tak abyšlisia ź niaščasnaj žyviołaj.
A tak… usiakaje było ŭ žyćci, usiakaje kazali. Ale ž mnie sioleta spoŭnicca 48 hadoŭ. Čas hłupstvaŭ daŭno prajšoŭ.
«NN»: I jakoje hałoŭnaje hłupstva, jakoje vy narabili?
SB: Oj, ja ni pra što nie škaduju.
Ale samaje strašnaje majo hłupstva, napeŭna, heta takoje ž, jak i va ŭsich. Što ja nie vykarystaŭ šmat jakija mahčymaści, jakija mnie pasyłała žyćcio. Mnie zdavałasia, što zaŭsiody budzie tak, što žyćcio biaskoncaje, maładość — biaskoncaja, što zaŭsiody budzie mora šancaŭ…
Ale ž škadavać nie treba. Moža, ciapier usio było b inakš, kab ja prymaŭ niejkija inšyja rašeńni. A siońnia ja absalutna zadavoleny tym, što maju.
«NN»: Vy ščaślivy čałaviek?
SB: Absalutna, tak.
«NN»: Vy raskazali pra hłupstva, jakoje nie zrabili. A jakoje zrabili?
SB: Šmat było vypadkaŭ, kali ja chadziŭ pa krai… Dy i praca ŭ cyrku, jana nie dla kožnaha, skažam tak. Artysty — ludzi niezvyčajnyja.
Davajcie lepš raskažu pra adzin z maich samych udałych žartaŭ. Mnie było 19 ci 20 hadoŭ, my pracavali ŭ Siryi. I ja zajšoŭ u pakoj da svaich dziaŭčat-artystak, pakul ich tam nie było, schavaŭsia ŭ šafie. Prasiadzieŭ tam hadziny čatyry.
Užo nastupiła noč. A my žyli ŭ pryvatnym domie ŭ Damasku, kvartał byŭ davoli žudasny. Jašče byŭ Ramadan, kali musulmanie amal uvieś čas siadziać pa damach. Ničoha nie adbyvajecca, navokał cicha. U nas darečy, taksama na čas Ramadana byŭ adpačynak, my nie vystupali.
Nu i voś, siadžu ja ŭ šafie, prychodziać dziaŭčaty. Ja dačakaŭsia, pakul jany pieraapranucca, pamyjucca, siaduć spakojna jeści pierad televizaram. I tut ja z hetaj šafy vyskačyŭ!
Mnie jany heta i da siońnia ŭzhadvajuć. Kažuć, napałochalisia žudasna. Dumali, ci to rabaŭnik byŭ, ci to pryvid. Nu, ja lubiŭ pažartavać.
* * *
«NN»: Vy nadoŭha ŭ Biełarusi?
SB: Tydzień tamu prylacieli z Kuby: treba mamu pabačyć, niejkija tam svaje pytańni vyrašyć… Možna skazać, litaralna na paru dzion. Dalej — nazad, na pracu.
«NN»: Na Kubu?
SB: Nie. Edhlis pracuje ŭ Japonii, prosta ciapier u jaje skončyŭsia hod kantrakta i zaraz adpačynak.

Na Kubu my latali vyrašyć peŭnyja pytańni pa našych dakumientach. Ciapier nienadoŭha ŭ Biełaruś, paśla jana jedzie pracavać dalej pa kantrakcie ŭ Japoniju. Ja jedu ŭ Rasiju, tam u mianie hastraluje cyrk. Heta italjanski cyrk, u jakim ja pracuju mastackim kiraŭnikom i režysioram. Nas čakajuć pieradnavahodnija «jalinkavyja» vystupy, budzie šmat pracy.
«NN»: A vy ŭžo ažanilisia z Edhlis?
SB: Nie. U nas tvorčy tandem, my adčuvajem vialikaje zadavalnieńnie ad taho, što robim u mastactvie i nie zadumvajemsia pra toje, jak my žyviom, prosta atrymlivajem asałodu i ad žyćcia, i ad pracy.
«NN»: Dziaciej niama pakul?
SB: Pakul nie. Ale Edhlis tolki 31 hod. Dumaju, jašče ŭsio napieradzie.
«NN»: A jak vy paznajomilisia z Edhlis?
SB: Samo znajomstva adbyłosia na Kubie. Jana pracavała salistkaj u teatry, ja pryjšoŭ pahladzieć śpiektakl. Paśla my supracoŭničali, byli dziełavyja adnosiny.
Usio było vielmi składana. Ja ž byŭ žanaty ŭ toj čas. I heta zusim nie było tak, što pajechaŭ na Kubu i pryvioz adtul sabie ekzatyčnuju paluboŭnicu. Našyja adnosiny pastupova raźvivalisia, heta nie było kachańnie ź pieršaha pohladu. Spačatku jana mianie ŭraziła vyklučna jak cikavaja i vielmi prafiesijnaja artystka.
«NN»: A chto zrabiŭ pieršy krok? Vy ci Edhlis?
SB: Ja, kaniečnie, ja. Ja ŭvohule taki, aktyŭny chłopiec.
Ja nikoli nie dumaŭ, kali ščyra, što majo žyćcio tak pavierniecca i ja niekatorym ludziam u vyniku pryčyniu šmat pakutaŭ, jak vyjšła z byłoj žonkaj… Ale ž… Tak skłałasia žyćcio. Moža, mahło być inakš, a, moža, i nie.
Uvohule, trymać niejkija sakrety ŭnutry siabie ciažka. Starejšyja tavaryšy rekamiendavali mnie zrabić tak, jak robiać mnohija ź ich: žyć, «nie parycca», atrymlivać asałodu.
Ale ja vyrašyŭ, što nie chaču žyć z tajamnicami i padmanvać kahości. I ja sam pryjšoŭ da Hanny i raspavioŭ, što tak voś i tak…
Ciažej za ŭsich u hetaj historyi, napeŭna, było Ihnatu, našamu z Hannaj synu. I pa siońnia jon trochi pieražyvaje za ŭsio heta. Maje baćki taksama raźvialisia ŭ svoj čas, i ja dobra viedaju, jak heta ciažka dla dziciaci… Ale žyćcio dajecca adzin raz. Chtości hatovy pakłaści svajo žyćcio inšym i być nie ščaślivym… Ja akazaŭsia nie hatovy. Moža być, nadta ehaistyčny. Moža, nadta zakachanym u siabie, chtości skaža. Moža. Nie viedaju.

«NN»: Siońnia jakija ŭ vas adnosiny z synam?
SB: Vydatnyja. Spačatku jamu było ciažka ŭsio pryniać, prablemnyja adnosiny byli ŭ jaho i sa mnoju, i z Hannaj… Tym bolš, što jon vučycca ŭ Manaka, i mierkavańni padzialilisia, Hanna była suprać, kab jon jechaŭ, a ja jaho padtrymaŭ.
Ale siońnia ŭ nas z synam usio dobra. Moža jon čahości jašče i nie razumieje, ale ź ciaham času ŭśviedamleńnie pryjdzie.
«NN»: Na kaho syn vučycca ŭ Manaka?
SB: Vučycca pradavać. Jaho vučać być biznesmienam, vieści biznes. A što jon budzie pradavać: artystaŭ, knihi, traktary… Ja nie viedaju. Vyrašyć sam, a my pahladzim.
«NN»: Hanna Bond kazała, što siońnia zusim nie padtrymlivaje z vami adnosin.
SB: Nu, siońnia jana i z synam asabliva nie kamunikuje. Ja spadziajusia, što heta vypravicca. A sa mnoju… Heta jaje prava.
«NN»: Daŭno bačylisia z Hannaj?
SB: Peŭny čas ja razmaŭlaŭ ź joju… Ale, skažam tak, nie zusim udała.
A bačylisia my ŭ minułym hodzie. Cyvilizavana… Ale jana adbivaje ŭ mianie žadańnie padtrymlivać ź joju adnosiny. Sama padtrymlivać sa mnoju adnosiny nie choča — iznoŭ kažu, heta jaje prava.
U svoj čas ja šmat ukłaŭ u Hannu, dapamoh joj, kali jana zasiadziełasia doma ź dziciom i nie viedała, što rabić dalej. I siońnia ja baču, što ŭ jaje atrymlivajecca, i ja vielmi rady za jaje.
A ŭvohule, nie viedaju, moža, kali b Hanna Piatroŭna syšła ad mianie da niejkaha mužčyny, to ja b jaje taksama brudam palivaŭ by.
«NN»: Moža na vaš raman z ekzatyčnaj pryhažuniaj paŭpłyvaŭ kryzis siaredniaha ŭzrostu? Ci heta ŭsio ž sapraŭdnaje kachańnie?
SB: Ja nie viedaju, jak heta nazvać. Ale, kali ja pajšoŭ na takija kroki, stolki razburyŭ vakoł siabie dziela ŭsiaho hetaha…
U mianie ŭsio paźniej (śmiajecca). I kryzis siaredniaha ŭzrostu ŭ mianie nastupiŭ tolki voś ciapier, zdajecca.
«NN»: A ŭ čym vyražajecca?
SB: Absalutna inšaje stała ŭsprymańnie śvietu… Časovyja depresii źjavilisia…
Čałaviek staleje — i prychodzić inšaje ŭsprymańnie śvietu, času, kaštoŭnaściaŭ.
* * *
«NN»: Vy ciapier pracujecie ŭ Rasii. A vaš cyrk «Dziva»?
SB: Usio ź im narmalna, voś skončyŭsia siezon. A ja hastraluju pa Rasii, tak.
«NN»: Jak tudy zaniesła?
SB: Dva hady tamu vialikaja kampanija z Maskvy vyjšła na mianie, zaprasiła zrabić navahodni śpiektakl u Sankt-Pieciarburhskim cyrku. Heta najlepšy cyrk u Rasii. Nu, i pajšło… Dalej byli novyja prapanovy. Ciapier rablu dva prajekty, važnyja dla majoj karjery… Navat nie dla karjery, a dla samazadavalnieńnia. Dva vialikija cikavyja cyrkavyja šou.
«NN»: Nakolki cyrk siońnia prybytkovy biznes?
SB: Vielmi pa-roznamu. Tyja, chto zrabiŭ sabie imia, siońnia mohuć zarablać niabłaha, ale heta taksama nie zaŭsiody stabilna. U mianie, naprykład, to minus, to plus, bo ja ž nie atrymlivaju fiksavany štomiesiačny zarobak.
«NN»: Raniej vy jašče zajmalisia tym, što «pradziusiravali» kubinskich cyrkavych artystaŭ, tak?
SB: Tak. A ciapier ja pacichu pačaŭ razumieć muzyčny biznes. I sprabuju stać muzyčnym pradziusaram. Ale heta pakul u stadyi raspracoŭki. Adna prahrama muzyčnaja ŭžo zapuściłasia i pracuje ŭ Hankonhu… a tam dalej pabačym.
«NN»: Vy raniej kazali, što majecie płany pracy ŭ Kitai.
SB: Nie ŭdałosia. My chacieli zrabić muzyčna-tancavalnaje šou, ale nie znajšli hodnych partnioraŭ. Ale paźniej voś znajšli ich u Japonii i Hankonhu.
«NN»: U Hankonhu ŭžo praciahły čas iduć pratesty, darečy. Vy daŭno tam byli?
SB: Paru miesiacaŭ tamu. Akurat ja źjechaŭ, i pačałosia ŭsio heta.
«NN»: Na vašu dumku, čym hetyja pratesty skončacca?
SB: Kitaj mahutnaja dziaržava, siońnia numar 1 u śviecie, faktyčna. U ich svoj ład žyćcia. Pratestoŭcy skončać kiepska, bo Kitaj u lubym vypadku naviadzie paradak, lubymi mietadami, navat siłavymi. Heta ŭsio robicca trecimi siłami, jakija padlivajuć aleju ŭ ahoń durnoj moładzi, robicca, kab «kačnuć» Kitaj.
* * *
«NN»: Vy z cyrkavoj siamji. Vy byli častkaj «załatoj moładzi»?
SB: Možna skazać i tak. Ale heta była nie taja moładź, u jakoj baćki na vysokich pasadach. Taja, jakaja sama zarablaje, maje hrošy. Ja ž z samaha rańniaha ŭzrostu vystupaŭ u cyrku, byŭ za miažoj, šmat čaho bačyŭ. U maładości nie hrebavaŭ i farcoŭkaj. Farcavaŭ i majkami, i džynsami, i harełku ŭ Polšču vaziŭ ciahnikom… I heta ŭsio było vielmi dobra, ja liču. Heta dobraja škoła žyćcia i taho, što hrošy treba zarablać.

«NN»: Chtości kazaŭ, što vaša mama raźviałasia z vašym baćkam, bo jon byŭ biezynicyjatyŭny, a jana naadvarot, praryŭnaja žančyna.
SB: Baćka byŭ vydatny prafiesijanał. Jon pracavaŭ šmat, zaŭsiody. Ale nie razumieŭ, jak svaje idei materyjalizavać u hrošy. A mama namahałasia zaŭsiody vyrašyć materyjalnyja pytańni. Heta narmalnaja čałaviečaja patreba.
I z baćkam, i z maci ŭ mianie zaŭsiody byli vydatnyja adnosiny.
«NN»: Baćka nie piŭ?
SB: Nikoli. Jon byŭ akrabat, jaki ŭ 65 hadoŭ himnastyčnyja elemienty vykonvaŭ tak, što nie ŭsie maładyja zdoleli b paŭtaryć.
«NN»: A ad čaho baćka pamior?
SB: Alchiejmier.
«NN»: Kažuć, što vašym svajakom byŭ były idejołah Zamiatalin, jaki pamior niadaŭna.
SB: Nie, nie svajak. Siabar siamji. Jaho syn Dzianis — moj vielmi dobry siabar.
Pra samoha Uładzimira Piatroviča skazać ničoha nie mahu. My pierasiakalisia ź im redka. Viedaju, što jon byŭ vielmi adukavany čałaviek. Mieŭ svajo bačańnie. Sudzić pra jaho ja nie mahu — nie daros da jaho ŭzroŭniu. Jon byŭ hłybaj, i ja jaho zaŭsiody pavažaŭ.
«NN»: Byli vypadki, kali jon dapamahaŭ vašaj siamji?
SB: Nikoli. Jon zaŭsiody trymaŭ niejtralitet.
* * *
«NN»: Čym vaša mama Taćciana Bandarčuk zajmajecca siońnia?
SB: Ničym. Paśla Biełdziaržcyrka byli prapanovy, ale jaje jany nie zadavolili. Ciapier na piensii. Adpačyvaje.
«NN»: A jana ŭsio jašče zamužam za Vitalem Makarevičam? [Druhi muž, maładziejšy na 22 hady. — NN.]
SB: Tak. U ich usio vydatna. Pa maładości ja da jaho vielmi niehatyŭna staviŭsia. Paśla pieraros.
«NN»: Vy pahražali jamu mordu nabić?
SB: Sprabavaŭ navat.
«NN»: Za što?
SB: Prosta za toje, što jon jość. Asabistaja niepryjaznaść, viedajecie takuju farmuloku…
Ale ž paśla ja zrazumieŭ, što ŭ nas adna siamja. I Vital akazaŭsia vydatnym čałaviekam.
Ja prosta pastaleŭ. Pačaŭsia darosły ŭzrost.
«NN»: I kali heta było?
SB: Kali ja paru razoŭ pa hałavie atrymaŭ.
«NN»: Ad kaho?
SB: Ad žyćcia. Nie fizična atrymaŭ, kaniečnie. U mamy pačalisia pryhody z pracaj. Baćka doŭha chvareŭ, lažaŭ… Paśla baćka pamior, praz paru miesiacaŭ zahinuŭ moj siabar… Šmat čaho było. Słovami heta ciažka apisać.
«NN»: Ab «pryhodach» z pracaj vašaj mamy, Taćciany Bandarčuk. U 2000 hodzie jaje aryštavali, abvinavaciŭšy ŭ chabary. Što heta było?
SB: Heta była historyja asabistych adnosin mamy i jaje siabroŭki, skažam tak.
«NN»: Majecie na ŭvazie, što jaje padstaviła siabroŭka?
SB: Kaniečnie. Adnaznačna.
Skončyłasia ŭsio razumieńniem situacyi i pryznańniem taho — nie našaha — boku, što jon nie maje racyi.
«NN»: U 2013 hodzie da vašaj mamy iznoŭ pryjšli. Znajšli finansavyja machinacyi padčas pravierki, vynikam staŭ miesiac u SIZA…
SB: Heta vielmi sprečnaja farmuloŭka pra machinacyi. Ja nie baču parušeńniaŭ zakanadaŭstva. Usio, što było zroblena, było zroblena absalutna pravilna, i karać za heta było nie zusim karektna, skažam tak.
«NN»: Ale ž jana kampiensavała finansavuju škodu. Kolki zapłaciła?
SB: Heta była značnaja suma, možna paraŭnać z koštam kvatery. Ale što było, toje było.
Ale raniej my prykładali ŭsie namahańni, kab zrabić biełaruski cyrk najlepšym u śviecie. Zroblena było šmat. Nu, ciapier ža my zajmajemsia siamjoju, usio ŭkładajem u siabie.
«NN»: Ale było i jašče adno abvinavačvańnie. Nibyta dziaŭčat z baleta, jaki arhanizavała vaša mama, adpraŭlali ŭ Emiraty pracavać prastytutkami.
SB: Heta prosta absurd. Taki ž fejk, jak i pra moj aryšt.
* * *
«NN»: Vy raskazvali, što ŭ maładości 10 hadoŭ pracavali ŭ Sinhapury.
SB: Tak, byŭ iluzijanistam u płyvučym kazino. Pakazvaŭ fokusy.
«NN»: Kazali, što «apranalisia ŭ «viersače» i mieli spartyŭnuju mašynu».
SB: Tak, ja dobra zarablaŭ. Uvohule, ja nikoli nie byŭ hałodnym.
«NN»: Jakaja samaja darahaja pakupka ŭ vašym žyćci?
SB: Zaručalny piarścionak dla Hanny.
«NN»: I kolki kaštavaŭ?
SB: A ja nie pra hrošy zaraz kažu. Nie ŭsio mierajecca hrašyma.
* * *
«NN»: Vy šmat hadoŭ pražyli na Kubie. Čym ludzi adroźnivajucca?
SB: Ludzi paŭsiul adnolkavyja. Mientalitet — heta ŭsio vydumki.
Adroźnivajucca chiba sistemy. U Jeŭropie, naprykład, našmat bolš biurakratyi, čym u nas. Našmat!
«NN»: A šmat pajeździŭšy pa śviecie, vy pahadžajeciesia sa stereatypam, što biełarusy pamiarkoŭnyja?
SB: U nas prosta dynamika žyćcia inšaja. Heta i ad ekanomiki zaležyć, i ad tradycyj, i ad vychavańnia… Ale ž my charošyja. Biełarusy vielmi dobryja ludzi.
Ja siabie liču bolš ruskim čałaviekam, jak i ŭsie vychadcy z SSSR, napeŭna. Ale ž mnie nie ŭsio padabajecca ŭ siońniašniaj Rasii i rasiejcach. Rasiejcy časta zanadta ŭpeŭnienyja ŭ sabie, nie majučy na heta nijakich padstaŭ.
A biełarusy naadvarot — nie ŭpeŭnienyja ŭ sabie. Pry tym, što ŭ Biełarusi šmat što zroblena. U krainie małyja zarobki, ale pryhažość, paradak. Prajedzieš pa Rasii — tam u paraŭnańni z nami kašmar. Takija ž zarobki, ale kašmar.
* * *
«NN»: Vy siabar Aleha Hajdukieviča ź Libieralna-demakratyčnaj partyi, kažuć.
SB: Tak, jon moj siabar. I ja sam člen jaho partyi.
«NN»: Navošta vam u partyju? Jana ž dekaratyŭnaja.
SB: Nu, słuchajcie, šmat što ŭ nas dekaratyŭnaje… Ale ŭ ŁDP šmat cikavych ludziej. Ja padzialaju niekatoryja ich mierkavańni. Štości jany robiać.
Ja nie biaru aktyŭnaha ŭdziełu ŭ partyjnym žyćci. Mianie chacieli vyłučyć u deputaty, ale ja admoviŭsia, bo ja nie kinu pracu. A pa pracy ja ŭsio žyćcio za miežami Biełarusi.
«NN»: A biełaruskaja dziaržava apošnim časam nie prapanoŭvała pracu? Nazad u cyrk, na TB, u čynoŭniki?
SB: Nie mahu ahučyć u detalach, ale niekatoryja prapanovy byli. Ja admoviŭsia.
Była jašče vielmi surjoznaja prapanova ŭ Rasii. Skažam tak, čynoŭnickaja praca. Ale ja nie hatovy ŭsio ž da hetaha.
* * *
«NN»: Biełaruski šoŭ-biźnies u dupie?
SB: Kaniečnie, u dupie.
«NN»: A čamu?
SB: Rynak. Biznes musić mieć rynak, vialikuju kolkaść zabiaśpiečanych ludziej. U nas niama rynku.
«NN»: Ale chto ź biełarusich artystaŭ kruty?
SB: Jość takija. Maestra Babarykin. Ja byŭ na kancercie «Dziadzi Vani» — i heta vielmi kruta.
«NN»: Biełarusy sapraŭdy svajho nie lubiać?
SB: Tak. Heta rysa amal usich słavian.
My nie lubim ludziej vakoł nas. Ja niejak jeździŭ na mašynie siabra z rasijskimi numarami, i mnie časam kryčali inšyja kiroŭcy: «Maskal!» Ja navat dumaŭ, što, kali takoje robicca, moža, varta vyjści kamuści ŭ voka dać? A paśla ŭzhadaŭ, što numary rasijskija. Ale navošta na ich tak reahavać? My ž susiedzi. Heta nie nastalhija pa SSSR. Ale ŭ Jeŭropie ž, pahladzicie: roznyja ludzi, roznyja movy. Žyvuć usie pobač niejak.
«NN»: Kažacie, chaciełasia vyjści i ŭ voka dać. Kali apošni raz bilisia z kimści?
SB: Niejak niadaŭna… U Rasii było. Tam jość niekatoryja harady: Kiemierava, Nižni Tahił… Byvaje, što dakałupajucca niekulturnyja typy na vulicy. A kali skančajucca słovy, davodzicca inšyja arhumienty ŭžyvać.
«NN»: I chto pieramoh u bojcy? Vy?
SB: Kaniečnie, ja. Ja zaŭsiody pieramahaju.
Ciapier čytajuć
A my vam kazali: «nie dumajcie, što heta kapiejki»! Stali viadomyja źviestki, kolki padachodnaha biełarusy Litvy pieraličyli roznym hramadskim strukturam
Kamientary