Ryhor Baradulin pra Uładzimira Karatkieviča. Uspaminy
I koski ź miesca nie zrušu!..
Uładzimir Karatkievič nastolki hłyboka ŭvajšoŭ u maju śviadomaść, zapoŭniŭ mianie z maładych našych hadoŭ, až nie vierycca, što rana ci pozna jon nie pryjdzie, nie pryjedzie, nie pazvonić, nie napiša śmiašlivaj paštoŭki ci ŭračysta-kieplivaha lista.
Upieršyniu ŭbačyŭ ja ździŭlenavokaha, niazvykła davierlivaha, amal pa-malečy, cybłakavataha i razam z tym mažnoha chłopca, u jakoha niečakana spałučałasia viaskova-miastečkavaja biełaruskaja ščyraść z urbanistyčnaj jeŭrapiejskaj šyrynioj i ŭzvažanaściu. Było heta ŭvosień 1954 hoda na tradycyjnaje naradzie maładych u Karališčavičach. Pieršaje ŭražańnie pamylajecca redka. Takim i zastaŭsia, takim i byŭ Uładzimir, Siamionaŭ syn,— padletkam, jakomu chočacca viedać bolej za ŭsich astatnich, tamu i viedaje, jakomu, miž inšym, rupić pakazać svaju hłybokuju daśviedčanaść, svaju kaśmičnuju šyryniu, tamu i pakazvaje svaju nieabačlivuju luboŭ da ŭsich, tamu i lubić.
…I byli paźniejšyja Karališčavičy, kali my siadzieli ŭ lesie až dva miesiacy. Uładzimir žyŭ u levaj prybudoŭcy (kali stać tvaram da doma), a ja ŭ pravaj. Pisaŭ, jak zaŭsiody, šmat. Čytaŭ Bibliju. Pa tych časinach heta było amal vyklikam nie tolki kirujučaj i nakiroŭčaj, ale i ŭsiamu hramadstvu. Piśmieńnickamu najbolš. Bo pisaŭ ža adzin paet: «Maja ziamla, maja radzima, čuŭ prykazku takuju ja: — Narod biez partyi lubimaj, jak haj viasnoj biez sałaŭja». Ceły dzień Uładzimir pracavaŭ, a ŭviečary źbiralisia zvyčajna ŭ maim pakojčyku. Kuchar, jaki chvaliŭsia, što hatavaŭ niekali maršału Žukavu, vyrazaŭ samyja lubovyja kavałački miasiuhi, smažyŭ, paśla kłaŭ u dźvie płytkija talerki, a talerki chavaŭ za chalavu aficerskich botaŭ. Išoŭ da nas na ahieńčyk. Hetaje zakusi chapała pad dźvie-try plaški.
…Uładzimir chadziŭ u untach. Sabaki, čujučy duch svaich bratoŭ, na pieršych časinach brachali na nohi dobraha čałavieka, jaki častavaŭ ich samym smačnym. Pra lubimych našych sabak navat skłali byli vieršyk: «Suk Dazor i sučka Džery Žrali sup i sok z fužera». Ci jašče taki, paradyrujučy zakličnuju paeziju: «Hej, da sonca, hej, da zor, Z nami Džery i Dazor!» Kab pačastavać sabak, paśla pracy čaściakom jechali my z Uładzimiram u «Minsk», u restaran, nazvany ŭ honar stalicy. Uładzimir zakazvaŭ abaviazkova kuraniatka tabaka, kab kostački zavieźci brachlivym lubimcam. Zdarałasia, što šviejcary nie chacieli puskać klijenta ŭ untach i ŭ šykoŭnym śvitery (Uładzimir padkreślivaŭ, što viazali jamu śvitery damy serca). Usio ŭładžvała nievialikaja, pa-polsku kažučy, łapuŭka. Paśla viačery ŭ taksi vieźli sabakam kostački.
…U Karališčavičach padoŭhu pracavaŭ Arkadź Kulašoŭ. Pry im, miarkuju, pa abaviazku słužby na kinastudyi i na asnoŭnaj byŭ i kołasaznaŭca [Łužanin, prystaŭleny ŭ svoj čas savieckimi śpiecsłužbami da Jakuba Kołasa. — Red.]. Apošniamu było dadziena zadańnie kankretna ad dyrektara vydaviectva Matuzava zarezać «Kałasy pad siarpom tvaim». Praŭda, zakrytuju recenziju napisaŭ pamieram ledź nie z bykaŭskuju apovieść, ale da pierarazańnia žyłaŭ tvora nie dajšoŭ. Ź imi pa viečarach hulała ŭ prefierans maci Uładzimira Nadzieja Vasiljeŭna. I padčas źbirańnia našaha ŭ «Minsk» Uładzimir pa-haspadarsku žurbotna paviedamiŭ, što maci prajhrała až try rubli. A pajezdka našaja ŭ Minsk i ŭ «Minsk» u dva baki ź viačeraju i abaviazkovymi kostačkami sabakam kaštavała kudy bolej.
Pra Nadzieju Vasiljeŭnu treba pisać asobnuju knihu. Vypusknica himnazii, pryrodžana panavitaja i tonkaja ŭ viedańni ludziej, jana była recham, adhałośsiem byłoje hodnaści i vieličy staradaŭniaha biełaruskaha rodu. Jana była niejkim čynam pratatypam intelektualna-vieličnych natur u tvorach syna. Niedzie ŭ 60-ja hady Pavieł Kabzareŭski pryvioz mnie ź Pieciarburha (tady Leninhrada) fotakartku svajho zdymańnia Anny Achmatavaj. Ja byŭ uražany, tak by mović, dvajnikovaściu. Šlachietnaść. Vielikaśvieckaść. I vonkavaje padabienstva.
…Lubiła Nadzieja Vasiljeŭna darahija, tonkaha hustu rečy, familnyja relikvii. Heta i synu pieradałosia. Pra revalucyju, pra paślarevalucyjnuju mituśniu kazała z notkami ŭśmieški. Pakazvała bilet na prava pierajści praz most. Jon kaštavaŭ zvyš dvuch miljonaŭ. Emansipavanyja damy (papiarednicy siońniašnich valutnych) nadziavali hadzińnik na nahu. Heta aznačała, što płata pahadzinnaja. I nikomu ja hetak nie bajaŭsia traplacca na vočy duža viasiołym, jak Nadziei Vasiljeŭnie. Udvuch z Uładzimiram pabojvalisia my i maładziejšaha za nas Zianona Paźniaka, jaki haniaŭ nas za złoŭžyvańnie akvavity, ci za ŭžyvańnie zła. Tut da słova pryjšłosia padziakavać Zianonu za fotazdymak, jaki jon zrabiŭ u mianie doma, kali pieravychoŭvaŭ nas z Uładzimiram. Heta na zdymku najadmiennaha majsterstva (talent Paźniaka šmatbakovy) mama maja trymaje maleńkuju Iłonku. Vadziŭ ja svaju Iłonku da Uładzimira, i čuła maja maleńkaja dačuška dobryja słovy na darohu ŭ žyćci ad Nadziei Vasiljeŭny, ad dziadźki Vałodzi, navat aŭtohrafami ŭ škole chvaliłasia.
…Dalej u karališčavicki les, bolej prypaminaŭ. Rejsavym aŭtobusam, vidać, apošnim, dajazdžajem da pamianionaj pavarotki. Dalej treba piechatoj. Ciažkavata. Ciomna. Dy niečakana našuju cichuju samotu razbudziŭ traktar z pryčepam. Hałasujem. Siadajem u žyvoje cuda časoŭ kalektyvizacyi. U nas dźvie avośki čaćviartušak (Uładzimir, byvała, kazaŭ «čvyrka»), za dźvie traktaryst achvotna zhadziŭsia davieźci da mastka, adkul asfaltavanaja darožka viała ŭ budynak Doma tvorčaści. Nam traktar, a traktarystu nas sam Haspodź pasłaŭ. Jedziem. Padjechali da samaha mastka. Tut ja prapanoŭvaju jašče za dźvie čaćviartuški, kab traktaryst abjechaŭ dva razy vakoł Doma tvorčaści. Traktaryst zhadziŭsia i za adnu plašačku, jak nazyvali my, niapoŭnahadovuju, abjechać choć piać razoŭ. Tut varta rastłumačyć, što ŭsia zahvazdka była ŭ tym niečuvanym hrukacie matora traktara. Dyj było ŭžo niedzie paśla dvanaccaci hadzin načy. Dobra, što Uładzimir prajaviŭ pilnaść — adhavaryŭ traktarysta i mianie ad kramoły — parušyć spakoj kłasikaŭ. U nas pucioŭka była na dva miesiacy. Vysielili b nas z treskatam, nie cišejšym za traktar. Nie ściarpieli b ni Kulašoŭ, ni kołasaznaŭca.
A mastok heny, možna śmieła skazać, histaryčny. Uładzimir pisaŭ «Chrystos pryziamliŭsia ŭ Harodni». Była damova z kinastudyjaj, jakaja tolki nazyvałasia «Biełaruśfilm», bo pracavała na adchodach, ci, dakładniej, na otbrosach maskoŭskich chałturmajstraŭ. Da Karatkieviča pryjechaŭ jahony siabra Anatol Zabałocki. Ź sibirskich biełarusaŭ. Siało, dzie naradziŭsia jon, zatapili, kali raźlivali tak zvanaje rukatvornaje mora. Kamunisty, vyklikaŭšy na sacyjalistyčnaje spabornictva Usiavyšniaha, niedzie na šaścidziesiaty hod šajtanskaje ŭłady śviet paradkavali. Heta Zabałocki paśla rabiŭ «Kalinu čyrvonuju». A Karatkieviča bolej za ŭsio ŭraziŭ akramia majsterstva apieratara tym, što ab hałavu raźbivaŭ butelki z-pad «Savieckaha šampanskaha». Chto byŭ macniejšy, ci savieckaje, ci hałava, mnie Uładzimir ni razu nie patłumačyŭ. Pryjechaŭšy da Karatkieviča ŭrańni, nie zusim upeŭniena padaŭsia Zabałocki niedzie z paŭdnia. Nazaŭtra ranicoj idu ja z našymi sabakami. Dazor pačynaje niuchać i hrebci łapami ŭ kanaŭcy kala samaha mastka. Pačynajuć vyzvalacca z-pad śniehu papiery. Znajomy počyrk. Heta Karatkievič daŭ Zabałockamu scenarny płan i nakidy budučaha ramana, kab zavioz mašynistcy pieradrukavać. Jak i śvitery, damy serca rabili Uładzimiru pieradruk. Navat pieradrukoŭvali zborniki tady zabaronienaha Mikałaja Humilova.
Husi ŭratavali Rym. Vaŭčyca sasiła Romuła i Rema. Karališčavicki sabaka Dazor uratavaŭ słavuty raman Uładzimira Karatkieviča. I pavinien zastacca ŭ historyi našaha pryŭkrasnaha piśmienstva. Napaminaju, zvali sabaku Dazor.
…Lotali samalotam u Połack na śviatkavańnie jubileju Francyska Skaryny. Słavutaja Safijka, jak zaŭsiody, restaŭravałasia. Uładzimir mnie vybraŭ z druzu niekalki štuk plinfy, pry hetym pračytaŭ bliskučuju, bo małankavuju, lekcyju pa historyi i Safijki i Połacka. Jon mnie inšy raz zdavaŭsia siejfam, u jakim zachoŭvajucca padziei, fakty, daty. Na ciapierašni čas jaho možna nazvać i kampjuteram, u čyju pamiać zakładziena jak nie ŭsia historyja za šmat stahodździaŭ. Lacieli nazad. Uładzimir siadzieŭ nasuproć Jeŭdakii Łoś u cieśnieńkim «kukuruźniku». U hałavu mnie, dzie jašče šumieŭ i nie vyčchaŭsia jubilej słavutaha pałačanina, uskočyli radki: «Vočy ŭ vočy, kaleńki ŭ kaleńki. Budzie ŭ Vałodzi ad Dusi maleńki».
…Karatkievič lubiŭ vandravać. Praŭda, moh natalić luboŭ svaju tolki ŭ miežach Sajuza. Udałosia vyrvacca ŭ Polšču i ŭ Čechasłavaččynu. Čechi (pierakładaŭ Karatkieviča šmat i talenavita Vacłaŭ Žydlicki, u jakoha šmat kamu z našych členaŭ Sajuza piśmieńnikaŭ treba było b pavučycca biełaruskaj movie) vydali šykoŭna i z hustam raman «Chrystos pryziamliŭsia ŭ Harodni». Karatkievič pajechaŭ atrymać uznaharodu vydaviectva «Albatros» za lepšy biestsieler. I kali viarnuŭsia, vitaŭ ja jaho prykładna tak:
Moj lepšy druh
Moj druh biestsieler,
U poŭnaj sile i krasie,
Ustaviŭ kłasikam prapieler —
Pa adrasu lacicie ŭsie!
…Karatkievič naohuł nikoli nie pakazvaŭ kukiš u kišeni. Jamu ničoha nie značyła padyści da sakratara CK Kuźmina i prapanavać jamu pihułki, jakija adbivajuć pach ałkaholu. Ni na jakija kampramisy nikoli nie išoŭ. U 60-ja hady było heta. Siadzim u mianie doma pa vulicy Bialinskaha (Uładzimir zaŭsiody cytavaŭ abraźlivaje vykazvańnie hetaha ruskaha krytyka pra svajho lubimaha Tarasa Šaŭčenku) i tradycyjna bavim čas za poŭnaj čarkaj. Zvanok. Treba padpisać kalektyŭny list suprać biełaruskich emihrantaŭ, jakija pachvalili niekalki maładych savieckich piśmieńnikaŭ, u tym liku i nas z Karatkievičam. Nie paśpieŭ ja i aćvierazieć, jak supracoŭnik haziety «Za viartańnie na Radzimu» ŭžo stajaŭ na parozie z hatovym tekstam i podpisami. Padpisaŭsia. Dy Uładzimir, pačuŭšy pra takoje, adrazu zašyŭsia ŭ ciomnuju bakoŭku, jak tady zvali, u cieščyn pakoj, i siadzieŭ, pakul zaviartaniec nie vyjšaŭ z chaty.Nie tolki durny prykład zaraźlivy, dobry jašče bolej. Karatkievičaŭ mietad partyzanskaj vajny skarystaŭ ja, kali pradstaŭnik toj ža firmy, ź simvaličnym proźviščam, jakoje stukaje, prapanavaŭ mnie padpisać znoŭ ža kalektyŭny list, užo suprać akademika Sacharava. Trochi vypiŭšy, korčyŭ ja pjanaha ŭ damavinu, jaki ničoha nie razumieje. Adstali.
Zastolli ŭ naš čas nie byli sucelnymi pjankami. Niezdarma ž chadziŭ rajkomaŭski afaryzm: «Vypiŭka biez tostaŭ — pjanka, z tostami — kulturna-masavaje mierapryjemstva». I kulturna-masavych mierapryjemstvaŭ było bahata. I pitvo bahataje było. Znoŭ ža rajkomaŭski afaryzm: «Kańjak — lubimy napitak praletaryjatu, jaki jon pje vusnami svaich lepšych pradstaŭnikoŭ». Jak byli hrošy, i my na momant mahli siabie ličyć lepšymi pradstaŭnikami hiehiemona. I tady hučała zadušeŭnaja pieśnia ŭ vykanańni Karatkieviča «Oj, pje kazak, pje, ŭ jaho hrošy je» albo «Oj, sabrałasia biedna basota».…U Domie akciora moj nievialiki viečar. Paśla tradycyjnaje zastolle.
U pierapynku pad nizkim sklapieńniem pastaŭlenym hołasam Karatkievič śpiavaje:
Bahaty čałaviek kania zapraže
Dyj vyjedzie,
A biedny čałaviek žonku pakładzie
Dyj vylubie.
Radujsia, saroka, radujsia, varona,
Radujsia i ty, vierabiej-cudatvorca!
Salist opiery Viktar Čarnabajeŭ až rot adkryŭ. Zdorava da zajzdraści! A da ŭsiaho dom hety stajaŭ na archirejskim padvorji. U Domie akciora šmat aktrys. Uładzimir hladzić na adnu vuzkakłubuju, jakich my zvyčajna łaskava nazyvali płaskadonačkami, i, nibyta miž inšym, zaznačaje, što ŭ daŭnija časy ŭ Biełarusi ličyłasia, što ŭ prystojnaj maładzicy azadačak musiŭ być nie mieniej jak na piatnaccać kułakoŭ. I z surjoznym vyhladam na rabrynie stalanicy pačaŭ admiarać — kułakom za kułak — patrebny pamier. A niejak inšym razam paviedamiŭ Uładzimir adzin punkt z praviłaŭ dobraha tonu našaha siaredniaviečča: «Nudzić na siaredzinu stała jość nieprystojna».
…Jak dakładny fakt padavaŭ žart, što ŭ Litvie padčas kalektyvizacyi samyja raspaŭsiudžanyja proźviščy byli Niežałajcis i Nieŭstupajcis.
…Na kinastudyi stavili film pa adnoj z apovieściej Vasila Bykava. Uładzimir napisaŭ na papierčynie i prymacavaŭ na dźviarach kinahrupy:
Doviediem my Bykova
Do styda vielikoho.
Z kinastudyjaj u Karatkieviča byli takija ž stasunki, jak i ź biełaruskimi teatrami (biełaruskimi nie pa movie, a pa šyldach), choć u dadatak da Vyšejšych litaraturnych kursaŭ zakončyŭ i Vyšejšyja scenarnyja. Scenaryi jahonyja adchilalisia, a kali, da prykładu, udałosia prabić iłbom muravanuju ścianu savieckich kinačynoŭnikaŭ ź filmam «Chrystos pryziamliŭsia ŭ Harodni», dyk, zrabiŭšy filmu abrad abrazańnia, pakłali hatovuju pradukcyju na palicu. I kali pierad apošnimi dniami Karatkieviča pačali zdymać «Čorny zamak Alšanski», uchitrylisia kinastudyja i režysior nie prymacavać da karciny aŭtara, što značyła b niekalki miesiacaŭ płacić akład. A samy vialiki pracaŭnik, samy ciahun, jak u nas ušackija kazali, byŭ samy biedny. Bahaty byŭ Karatkievič tolki na daŭhi. Davodziłasia časta chadzić u pazyki da aficyjnaha dramaturha, pra jakoha kazali, što jon pacieje hrašyma.
…Akuratnaść, dakładnaść, razmach. Hetyja rysy vabili ŭ Karatkieviča. Kali jon baraniŭ kaho, dyk abaviazkova ad cełaj bandy. Kali išoŭ ad dziaŭčyny, dyk tut ža ŭdakładniaŭ, što siońnia ŭžo nie ad pieršaj. U nas niejki čas žyła maładaja studentka, radnia siabra majho siabra. Chto tolki joj pry adychodzie z zastolla nie pryznavaŭsia ŭ kachańni! Iłona prazvała jaje koškaj. Spakojna intelihientny Navum Kiślik niejak nazaŭtra kazaŭ: «Heta ž treba tak uziać, što niejkuju košku całavaŭ». Karatkievič pajšoŭ dalej, jon paprasiŭ ruki i paabiacaŭ kupić daču na Čornym mory i ŭ prydaču (jakraz u ryfmu) daču prezidenta Akademii navuk Kupreviča z atamnym bambaschoviščam. Ja, praŭda, abraziŭ jahonyja paryvańni, zaŭvažyŭšy, što ŭ atamnaje bambaschovišča dobra i nadziejna budzie chavać pustyja butelki. Choć Karatkieviču nadziejniej za ŭsio treba było chavać rukapisy. Ludzi staražytniejšaj prafiesii, nie viedaju tolki paradkavaha numara jaje, imitavali kražu ŭ kvatery piśmieńnika, jakraz Karatkievič adpačyvaŭ niedzie na ŭźbiarežžy ciopłaha mora. Ukrali orden, piarścionak dy niejkuju jašče drabiazu. Piarścionak dyk nieŭzabavie padkinuli. Jaŭna šukali kramołu. A moža, i pierazdymali toje, što cikaviła. Samyja ŭvažlivyja čytačy. Udumlivyja. Prydzirlivyja. Maŭklivyja. Lubiŭ ža Uładzimir paŭtarać pačatak vierša ŭkrainskaha paeta Jaŭhiena Leciuka:
Ja tak nie znaju sam sebie,
Jak znajuć chłopci z KDB —
Moi biohrafy nievtomny.
…Uładzimir lubiŭ parodyi, žarty. I čym złaśniejšy, tym lepiej jamu padabaŭsia. Duža abyhryvałasia imia Fama. Bo (pra heta dobra napisana ŭ Maldzisa) telefon Karatkieviča błytali ź niejkaj kantoraj, dzie pracavaŭ niechta Fama Famič. Viedajučy heta, byvała, nabiraŭ ja numar kvatery Karatkieviča i pytaŭsia, ci možna Famu Famiča. U trubku lacieŭ kryk abureńnia: «Vykińcie hety numar z vašaje zapisnoj knižki, tut žyvie i pracuje Karatkievič, prazaik, paet...» Ja, nie dajučy astyć Uładzimiru, dadavaŭ: «Dramaturh, eseist, siabra...» I jašče bolej siardzita čułasia: «Ach, dyk heta ty! Niama čaho rabić. Chadzi, pachmialu, kab parazumnieŭ...»
…Umieŭ Karatkievič sahreć słovam pryjaźni, słovam spahady, słovam padtrymki. Umieŭ raspahodzić nastroj uśmieškaj, žartam, niekalučaj kpinaju. U zastolli na niejkuju chvilinu zmaŭkaŭ, zasiarodžvaŭsia i padnosiŭ damie jabłyk nie razładu, a jabłyk-siurpryz. Lohki ruch — i ŭ dźviuch rukach u damy byli dźvie lilei, bo raźbiarom papracavaŭ Uładzimir Siamionavič.
…Pytajusia, byvała, u siabra: «Kałasy pad siarpom tvaim», pad tvaim ža capom ziarniaty. Dzie ž praciah abiacany? Čym, tvorca, ruki tvaje zaniaty?» Adkaz hodna-hareźlivy — čarkaj. Ale heta išło na ŭzroŭni žartu. Na spravie ŭsio było kudy składaniej. Uvieś čas Karatkievič źbiraŭsia dapisać svoj raman. A što zaminała, tolki sam aŭtar viedaŭ. A tut jašče ŭ apošnija hady Valancina Branisłavaŭna pierakanała muža, što jakraz jon pavinien napisać biełaruski detektyŭ. Hory detektyŭnaj i fantastyčna-pryhodnickaj pradukcyi pieračytaŭ Karatkievič i na ruskaj, i asabliva na polskaj movach. Dy ŭsio-taki čaściakom možna było zastać Uładzimira za čytańniem na niejkaj staroncy abhornutych «Kałasoŭ...». Kab źlohku padkałoć ramanista, zdarałasia, kazaŭ, što duža ž aŭtaru svoj tvor padabajecca — až pieračytvaje, kab mieć nasałodu (lubimaje słova Karatkieviča). Dy zrazumieła było, što znoŭ uvachodziŭ u svoj tvor, kab pajści dalej.
Šmat času zabirali telepieradačy. Heta Karatkievič vioŭ prahramu z kramolnaj na tyja časiny nazvaju «Spadčyna». Pisaŭ ese. Heta Karatkievič u piku narysam pra dajarak, pra partyzanskich kambryhaŭ, pra ichnija ruki, nohi, sercy pisaŭ ese, užo adnym vyznačeńniem žanru harnuŭ čytača da jeŭrapiejskaści, ad jakoj nas, pryrodnych jeŭrapiejcaŭ, «ludzi jak sa stali» staralisia adviarnuć, abuschodzić, abazijacić abaviazkova.
…Barys Sačanka ŭ svaich paleskich łohijach pisaŭ kštałtu: «Sałveś nijak nie moh uźbicca na karovu». A voś Karatkievič tak i nie ŭźbiŭsia na zvyčajny kažušok, taki jamu nieabchodny ŭ pajeździnach. Pra pyžykavuju šapku j nie dumaŭ. Kali vypuścili ŭ Čechasłavaččynu, pryvioz kolki biarestaŭ (i mnie adzin, samy modny, prezientavaŭ) dy ruduju toŭstaj śvinoj skury kurtku. I potym, smakujučy piva, pryhavorvaŭ: českie pivečko lubiać vsie... Doma kufal ź pivam stajaŭ na kardonnym kružlaku z vyjavaj Švejka. Heta taksama pryvioz z Prahi. Bo naohuł lubiŭ Hašaka.
Piva Uładzimir lubiŭ. Vino nie duža. Časam epatažna napaŭśpiavaŭ: «Ja nie budu piť vino, łučšie budu jesť h..no. Hołova boleť nie staniet, a blevať mnie vsie ravno».
I niepryčasanaje słova, i papieŭka, kab ućvialić samaroblenych rafinavanych intelihientaŭ (jak kazaŭ Uładzimir, incielaŭ), heta było svojeasablivaj krapasnoj ścianoj, jakaja adharodžvała niastomnaha tvorcu ad cikaŭnych raziavakaŭ, ad marnatraŭcaŭ času, ad prylipałaŭ.
…Na duch nie vynosiŭ Karatkievič aficyjoznaj savieckaj paezii. Piarečyŭ usiamu psieŭdapaetyčnamu nachłynu nie vykrykami, nie haračahałovaj palemikaj (a takoj i miejsca nie było pry savieckim režymie), a ź intelihientnaj hidlivaściu jak by prypavieściami.
Časta paŭtaraŭ, jak Kuźma Čorny adnamu paetu-aktualščyku trahična paviedamiŭ, što ŭ katoŭniach skanaŭ antyfašyst, kamunist Ćvibiel Kłops. Pad viečar za biasiedym stałom Kuźma Čorny paviedamiŭ, a ŭžo ŭranicy paet panios u «Źviazdu» hnieŭny vierš-pratest, jaki pačynaŭsia radkami:
Ja mnoha śloz i hora pieranios
Naš darahi tavaryš Ćvibiel Kłops.
Usia sol tut była, tak by mović, u cybuli. Ćvibiel-kłops — miasa z cybulaj, cybulny kłops, jaho jakraz i jeŭ nadzionny paeta.
Jak ni zašpilvali žyćcio na ŭsie huziki stalinskaha kiciela, chruščoŭskaj vyšyvanki, jak ni ściskali horła brežnieŭskim halštukam, žyćcio žyło, raźniavolvałasia, śmiajałasia, žartavała, kpiła.
…Nie było niečakankaj (Vasil Bykaŭ lubiŭ hetaje słova) atrymać kanviert, u jakim lažała vyrazka ź jakoha-niebudź polskaha ci češskaha časopisa, dzie viadomy kinaakcior abdymaje panienku. I podpis źmienienym (viadoma ž, karatkievičaŭskim) počyrkam: «Falkłornych spraŭ majstra, zhali baradu!» Albo prychodzić u kanviercie paštoŭka z repradukcyjaj karciny Li Cy «Staršynia Mao Cze-dun na budaŭnictvie Šysańlinskaha vadaschovišča». Na advarocie paštoŭki źmienienym počyrkam: «Najvialikšamu biełaruskamu chunvejbinu i maodzedunistu Ryhoru Baradulinu ź vialikaj padziakaj ad jaho kitajskich paśladoŭnikaŭ. Prypadajem pad nohi tvaje, vialiki bachdychan Niabiesnaj Impieryi našaj! Mao 1, Mao 2, Mao 3». Usie try Mao ŭ słupok, a paśla kožnaha jašče, dumaju, niezrazumiełyja j dla kitajcaŭ ijerohlify.
U svoj čas kalekcyjanavaŭ ja etykietki mocnych napojaŭ z aŭtohrafami. Adna mnie asabliva darahaja. Na, jak by ska-zać, tytulnym baku: staličnaja harełka, unizie: cana 2 rub. 95 kap. biez koštu posudu. Čarnilnaje klajmo: restaran «Nioman». Na advarocie akuratna adklejenaj etykietki znajomym počyrkam:
A za tym krajem,
Jak za tym rajem
Ciažka ŭzdychajem
I płačam.
Jašče raz,
Jašče raz,
Jašče raz ubačym.
Bojsia, urad,
Bojsia, kat,
Jašče raz ubačym.
Jašče raz,
Jašče raz,
Viarniemsia,
Ubačym.
Uładzimir duža ščymliva śpiavaŭ hetuju pieśniu z časinaŭ paŭstańnia Kastusia Kalinoŭskaha, praŭda, krychu ź inšymi słovami:
Kraju naš,
Raju naš,
My ciabie nie ŭbačym.
U redakcyi Karatkieviča bolej viery, bolej rašučaści, tut bolej Karatkieviča — niaschibnaha ramantyka.
…Zachodžu da Uładzimira. Jon źbirajecca jechać na poŭdzień u Dom tvorčaści. U kučku skidvaje mietaličnyja rubli: balšynia z vyjavaj ciozki — da jubileju pramoŭcy z branievika. Uładzimir cytuje zahadačku ź niejkaha akciabrackaha maskoŭskaha časopisa:
Eto čto za bolšievik
Tam zalez na bronievik?
On prostuju kiepku nosit,
Bukvu «r» nie proiznosit.
A jubilejnyja rubli Uładzimiru patrebnyja byli nie dla budaŭnictva kamunizmu. U minuły raz vynajšaŭ admienny płyviec, jak z mora suchim vychodzić. Kali Valancina Branisłavišna nie puskała ŭ bližejšyja šałmany, syn Dniapra pierapłyvaŭ zaliŭčyk i tam maładziŭ dušu šklankaj-druhoj maładoha vina. Jubilejnyja j niejubilejnyja mietaličnyja rubli nie razmakali ŭ kišeńcy płavak (kišeńki ŭ mužčynskich płaŭkach zadumanyja byli dla zaściarohi). Zachodziŭ paeta ŭ mora zažurany, viartaŭsia viasioły.
…U reanimacyi tryźniłasia Karatkieviču atamnaja vajna. I kazaŭ mnie Uładzimir: «Bačyŭ, jak ciabie, Ryhor, usiaho rasplaskała, tolki cień tvoj na ziamli ledź akreśliŭsia...» Heta pryvid čarnobylskaj katastrofy pradbačyŭ samy čuły, samy čutki, samy ščyry syn Biełarusi Uładzimir Karatkievič. Apošniaja jahonaja vandroŭka była na Paleśsie, na Prypiać. Kab raźvitacca. Charon čakaŭ. Vody Lety biez radyjacyi.
Heta na šaścidziesiacihodździ Vasila Bykava ŭžo padupały zdaroŭjem Uładzimir paśla tosta pieradaŭ jubilaru nievialički hareljef z vyjavaj ilva i hołasam, što pačynaŭ słabieć, amal prakryčaŭ: — Rykaj, aki leŭ!
Jak nakaz. Bo viedaŭ, što tolki mužnaść i siła voli Vasila Bykava dužyja procistajać siłam ciemry i zła. Bo
sam Uładzimir Karatkievič, dalikatny intelektuał, byŭ niaschibnym i niazłomnym. «I koski ź miesca nie zrušu!» — heta nie fraza, nie afaryzm na publiku. Heta štryšok da voblika vialikaha tvorcy, chto zdoŭžyŭ i doŭžyć viaki biełaruskaj dumki, biełaruskaha słova, biełaruskaha rodu.
-
Karcina Šahała «Prahułka» zastaniecca ŭ Biełarusi da kastryčnika: Turčyn damoviŭsia ź Mišuścinym ab praciahu vystavy
-
Na «Biełaruśfilmie» siarod biaskoncych filmaŭ pra vajnu narešcie zdymuć navahodniuju kamiedyju
-
Zamianiŭ 95% trupy, ale nie zavajavaŭ publiku. Što robić ź biełaruskim baletam eks-premjer rasijskaj Maryinki
Kamientary