Kušlanskaje siena
Listujučysia z unukam Macieja Buračka — Zyhmuntam Abramovičam, ja, naturalna, nia moh nie pacikavicca jahonymi stasunkami z Bahuševičami. I Abramovič z achvotaju raspavioŭ mnie pra sustreču z Maciejem Buračkom u Kušlanach, kudy mały Zyhmuś pryjaždžaŭ z svaim baćkam, vajskovym lekaram, z Maskvy.
Ot jak jamu zapomnilisia Kušlany taje pary i sam piaśniar…
“…Bahuševičavy Kušlany — heta nievialički falvarak bieź nijakaha nachiłu da “panskaści”.
“Stary Francišak”, jak jaho nazyvała śledam za majoj matkaj bolšaść svajakoŭ — polskaja častka siamji, chadziŭ pa balkonie i achvotna hutaryŭ z kožnym, chto ŭvachodziŭ u kušlanskuju bramu. Pieršy raz ja prajšoŭ praz hetuju bramu, kali mnie było čatyry, mo piać hadoŭ, — i zrazumieła, što ŭsio heta ciapier dalokaje i zasnavanaje tumanami daŭnaści — byccam son.
Treba skazać, što pieśniara naahuł ličyli za čałavieka bolš maŭklivaha, maŭklivaha nie “pa-advakacku”.
Baćki maje žyli zimu ŭ Maskvie, a letam zaŭsiody byvali ŭ Biełarusi, jakuju moj baćka ličyŭ svajoj baćkaŭščynaj — i ŭsio toje, što ja ciapier apisvaju, było ŭ 1898—1899 h. Moj baćka z “prysiažnym pavieranym” (tak nazyvali advakataŭ) hutaryli “pa-prostamu”.
Možna tolki škadavać, što ja byŭ piacihadovym chłopčykam i jašče nia moh šmat čaho ŭśviedamlać: biełaruski piaśniar čytaŭ svaje tvory — ja byŭ tolki biazvolnym śviedkam častki tvorčaha pracesu.
Adnojčy my ŭsie pajšli ŭ pole, adkul vazili siena, i Bahuševič pasadziŭ mianie na vysačezny voz, kažučy: “Voś na hetym pajedzieš dadomu!”
Ja nadta ŭciešyŭsia, učapiŭsia za šnur — i mianie pavieźli.
Usio było b u paradku, kali b kušlanski “hrunt” byŭ hładki. Praz usio žyćcio ja nia bačyŭ takoha liku kamianioŭ u adnym miescy, jak tam. I voś u peŭnym momancie ja laču z hetaha vozu i padaju na vielizarny kamień.
Treba było bačyć, jak źlakaŭsia Bahuševič, jak schapiŭ mianie na ruki i sam panios dadomu.
U pamiaci astalisia voblik pieśniara, jaho hłyboki hołas i dobryja vočy…
Niekalki razoŭ pisaŭ da maich baćkoŭ, pytaŭsia, ci nie było jakich drennych rezultataŭ majoj pajezdki ź sienam.
Jašče raz ubačyŭ Bahuševiča ŭ maich dziadoŭ u Vilni, na žal, heta było tolki karotkaje spatkańnie: kali ja varočaŭsia dadomu, piaśniar užo raźvitaŭsia…
Ab maim “kušlanskim sienie” ja šmat paźniej raskazaŭ Cišku Hartnamu, a jon padumaŭ dy adkazaŭ: “Viedajecie što, hetkija rečy treba hłyboka chavać u pamiaci, bo naahuł my mała što viedajem ab našych dziejačach. Pryjdzie, pryjdzie čas, kali budziem źbirać navat samyja niavažnyja fakty”.
Ja pasłuchaŭ Hartnaha — i ŭspomniŭ ciapier”.
Uładzimier Sodal
Kamientary