Heta maładzieńkaja žančyna ź ciopłymi, vialikimi karymi vačyma, nastolki tonieńkaja i minijaturnaja, što nazyvać jaje chočacca tolki Hannačkaj — jak dziaŭčynku. Miž tym, i tvorčyja, i žyćciovyja zdabytki «dziaŭčynki» ŭražvajuć: jana — aŭtarka niekalkich knih, siabroŭka Sajuzu mastakoŭ. Hutarka z Hannaj Ramanoŭskaj.

«NN»: Hannačka, jak skłałasia, što mienavita Vy stali aŭtarkaj marak?
HR: Ja rabiła malunak na kapertu da jubileju Vacłava Łastoŭskaha. Paśla hetaha mnie prapanavali zrabić eskiz marak. U mianie byli roznyja idei, ja zrabiła hety varyjant, i jaho zaćvierdzili.
«NN»: U Vas jość svoj admietny styl. Jak Vy da jaho pryjšli?
HR: Ja nia staŭlu pierad saboj mety znajści niejki peŭny styl. Chučej, ja ŭ pošuku siabie, i heta adbivajecca na styli. A styl jak taki moža być roznym, bo dla roznych mastackich metaŭ treba vykarystoŭvać roznyja mastackija vyrašeńni.
«NN»: Mnohija Vašyja karciny — kazačna‑ramantyčnyja. Ci možna skazać pra Vas, što Vy — kazačna‑ramantyčny čałaviek?
HR: Składana adkazać, ja siabie takim čałaviekam nia baču. Ale mastactva majo i ja — heta roznyja rečy. Mahčyma, majo mastactva bolš radasnaje, čym ja. Kryter mastactva dla mianie — heta vykazać toje ŭnutranaje viedańnie, što nielha ŭvasobić u słovach. Heta zvyšmeta. Kali talent i žyćciovy šlach dazvolać heta zrabić — mastak adbyŭsia.
«NN»: Na cikavaj i zaŭvažnaj vystavie «Razam», jakaja prachodziła viasnoj minułaha hodu, była i Vašaja praca, jakaja nazyvałasia «Škoła maŭčańnia». Udzieł u takoj vystavie — vialiki pośpiech. Raskažycie, jak Vy trapili na hetuju vystavu i raskažycie pra Vašuju karcinu.
HR: Udzielničać u vystavie mnie prapanavali siabry supołki «Pahonia». A impulsam dla stvareńnia karciny stali šmatlikija žyćciovyja sytuacyi, kali prychodziłasia maŭčać… Ja zaŭsiody imknusia znachodzić ahulnuju movu, zhładzić niejkija vuhły… Ale čym dalej, tym ciažej robicca maŭčać — kali bačyš niejkuju niespraviadlivaść, kali pobač kahości abražajuć. Niemahčyma maŭčać usio žyćcio…
«NN»: Mahu dadać z vyšyni svaich hadoŭ, što z uzrostam vykazvacca robicca praściej i ŭrešcie rešt prychodziš da taho, što pačynaješ užo rezać usio, jak jość. Ale Vam da hetaha jašče daloka! (Śmiajemsia). A jak uvohule Vy znachodzicie vobrazy i idei dla svaich prac? Vam treba stać z pendźlem za malbert, ci heta adbyvajecca, kali Vy, skažam, myjecie posud ci šarujecie padłohu?
HR: Vobrazy naradžajucca pa‑roznamu. Ja nie rablu svaje pracy niejak sami pa sabie, u adryvie ad žyćcia. Dla ich zaŭsiody znachodziacca vonkavyja impulsy. Mnohaje nabyvaješ u vandroŭkach, i potym toje, što pabačyŭ, pieralivajecca na pałatno… Jašče chaču skazać, što mnie vielmi dapamahaje muž. Jon dyzajner, zavuć jaho Jaŭhien Čazłoŭ, i jon mianie vielmi padtrymlivaje… Jon daruje mnie maju peŭnuju bieshaspadarnaść… Jon toje, što nazyvajecca — pohlad zvonku. Uvohule, u kožnaha mastaka jość svoj brat Tea — jak jon byŭ u Van Hoha. Dla mianie heta muž. Mnie zdajecca, što mastačcy‑žančynie žyć i pracavać u peŭnym sensie lahčej, čym mastaku‑mužčynu.
«NN»: Jak Vy aceńvajecie mastackaje žyćcio Miensku?
HR: Mnie heta cikava. Naahuł biełaruskaje mastactva vielmi adroźnivajecca ad mastactva Zachadu. My pa‑za miežami mejnstrymu. Našaje mastactva zastajecca svojeasablivym i mała paddajecca znadvornamu ŭpłyvu.
«NN»: Dyk heta dobra? I dziakuj rodnym uładam za izalacyju krainy?
HR: Mastactva adroźnivajecca tamu, što žyćcio našaje inšaje, čym u astatnim śviecie, ale nielha skazać, što my ŭ infarmacyjnaj izalacyi. Ciažka acanić takuju sytuacyju ŭ mastactvie ŭ histaryčnym planie. Mnie padajecca, što, moža, heta i dobra, bo daje nam mahčymaść być cikavymi dla śvietu — jakraz praz našuju aryhinalnaść.
«NN»: A ci jość u Miensku mastackaja halereja, jakuju Vy ličycie lubimaj, kudy prychodzicie padzaradzicca dadatnymi emocyjami?
HR: Mnie padabajecca Muzej sučasnaha mastactva. Jon adpaviadaje vysokamu ŭzroŭniu. Padabajecca mnie i halereja «ŁaSandr‑art». Jany robiać vielmi važnuju spravu, jakuju možna navat nazvać misijaj: vystaŭlajuć karciny biełaruskich mastakoŭ, jakija ŭžo pajšli z žyćcia, nie dajuć publicy zabyć pra ich. U žniŭni ŭ halerei «ŁaSandr‑art» adbyłasia vystava majho baćki Lavona Ramanoŭskaha, i mnie było vielmi pryjemna, što cikavaść da tvorčaści baćki zastajecca, što jahonyja raboty padabajucca, što ich nabyvajuć.
«NN»: A možacie nazvać svajho lubimaha mastaka, lubimuju karcinu?
HR: Ciapier mnie vielmi padabajucca biełaruskija mastaki, padabajecca toje, što ciapier robiać maje adnahodki. A naahuł maim lubimym mastakom zaŭsiody byŭ Brejhiel — za toje, što jon zmoh pieradać niavykazanuju symboliku, jakuju my ciapier nie razumiejem, ale adčuvajem.
«NN»: Ja viedaju, što Vy z Vašym mužam źbirajeciesia budavać pad Mienskam ekalahičny dom. Heta tak?
HR: Tak. Pryčym nia tolki my. Nas niekalki maładych siemjaŭ, jakija abjadnalisia z metaj pabudavać ceły pasiołak ekalahičnych damoŭ — damoŭ, jakija b ni ŭ čym nia škodzili asiarodździu, a, naadvarot, azdaraŭlali jaho. U nas jość užo prajekty takich damoŭ, ciapier my zaćviardžajem ich i šukajem miesca, jakoje nas zadavoli¬ła b i dzie nam mahli b vydzialić ziamlu… U hetaj spravie šmat ciažkaściaŭ, ale, dumaju, my ich pieraadolejem.
«NN»: U Vas vielmi spakojnaja, niazmušanaja i vyraznaja biełaruskaja mova. Adkul jana ŭ Vas?
HR: Jana ź dziacinstva. Moj baćka zaŭsiody razmaŭlaŭ tolki pa‑biełarusku, u tym liku i sa mnoj. I ŭ asiarodku mastakoŭ mova zachoŭvajecca. Ja adčuvaju jaje naturalnaść i z zadavalnieńniem havaru pa‑biełarusku.
-
Na «Biełaruśfilmie» siarod biaskoncych filmaŭ pra vajnu narešcie zdymuć navahodniuju kamiedyju
-
Zamianiŭ 95% trupy, ale nie zavajavaŭ publiku. Što robić ź biełaruskim baletam eks-premjer rasijskaj Maryinki
-
Restaŭratary adnaŭlajuć znakamity žyrovicki ikanastas. Ale ŭ histaryčnym kolery ŭ manastyry jaho naŭrad ci pabačać
Kamientary