Mierkavańni33

Heta sałodkaje słova svaboda

Minuły, 2007‑ha, sakavik šmat što źmianiŭ u maim žyćci. Jon staŭ pačatkam majho ŭłasnaha adradžeńnia. Moža, i krychu marudnym, ale naradžeńniem novaha čałavieka. Ese. Hanna Žuravina.

Kaliści i ja była maleńkaj pasłuchmianaj dziaŭčynkaj. Z tych, kaho ŭ škole na baćkoŭskim schodzie staviać u prykład inšym vučniam, nastaŭniki hładziać pa hałoŭcy, a adnaklaśniki prosta lubiać. Prosta za toje, što zaŭsiody ŭ čas možna śpisać jakasna zroblenaje chatniaje zadańnie. Pa matematycy, naprykład.

Ja lubiła razumnyja knihi pra «dobraje i viečnaje», maryła pra mir va ŭsim śviecie, zaŭsiody jasnaje soniejka, błakitnaje nieba, pra takuju ž śvietłuju, jak maje mary, budučyniu, i… pra kachańnie, kaniečnie. Hadoŭ tak da dvanaccaci.

A voś potym… Potym ja pačała maryć pra inšaje. Pra svabodu. Pryčym hetaje žadańnie svabody źjaviłasia nie adrazu, a pryjšło pastupova, pacichu, niezaŭvažna zachoplivajučy maje dumki. Spačatku jano prajaŭlałasia tolki va ŭpartaści słuchać mienavita tuju muzyku, jakaja mnie padabajecca. Čytać mienavita tyja knihi, jakija mnie cikavyja. Zajmacca tymi spravami, jakija sapraŭdy mianie zachaplajuć. Mieć znosiny z tymi ludźmi, ź jakimi mnie dobra, pryčym kali zachaču i dzie zachaču. Taki voś padletkavy kryzis. Adnak čamuści jon, kryzis, ź ciaham času tak i nie prajšoŭ. Hady išli, a maja praha svabody nie źmianšałasia. I ja nie spyniałasia. Mnie chaciełasia jak maha bolš. Jak maha bolš svabody. Jašče bolš svabody. Mnie ŭžo była patrebnaja svaboda vybaru. Svaboda ad pilnaha baćkoŭskaha voka. Svaboda ad susiedziaŭ. Svaboda ad dumak i mierkavańniaŭ inšych ludziej. Svaboda asabistych dumak i vykazvańniaŭ. Svaboda ad plotak i pletkaroŭ. Svaboda tvorčaści. Svaboda samavyznačeńnia…

Dziaŭčynka‑padletak była jašče vielmi dalokaja ad viedańnia svaich palityčnych i hramadzianskich pravoŭ, adnak užo tady ŭ jaje hałavu, zabituju ružovymi marami i vobrazami pryhožych znakamitych aktoraŭ i muzykaŭ, pačali zakradacca idei pra svabodu słova, druku, dumak. Pra svabodu palityčnych pohladaŭ.

A potym ja vyrasła i pastupiła va ŭniversytet. Taksama, darečy, kolišniaja mara. Harant svabody. Dokaz. Sabie, baćkam, siabram, navat voraham, što ja ŭsio ž taki razumnaja i zdatnaja dziaŭčynka. I ŭsio było b dobra, i žyćcio viravała i burliła, zaciahvała mianie hłyboka i daloka, i navokał razhortvalisia šmat jakija cikavyja padziei, źjavilisia novyja siabry i znajomyja, novyja zaniatki, novyja ŭražańni… Ale adnaho nie stavała — svabody. U asiarodku roŭnych sabie, maładych, zacikaŭlenych, mocnych, talenavitych, aktyŭnych, kreatyŭnych, pryhožych ludziej, ja jaje nie znajšła. Jaje prosta nie było siarod nas. Nie, jana isnavała tearetyčna. Jana była naboram hukaŭ, jakija vylatali da nas z ekranaŭ televizaraŭ, z kruhłych dyskaŭ radyjo, z vusnaŭ vykładčykaŭ i dziaržaŭnych pramoŭcaŭ; jana była naboram litar u hazetach i knihach, u padručnikach pa historyi Biełarusi… Ale svabody nie isnavała praktyčna. Jaje nie było ni na mierapryjemstvach va ŭniversytecie, ni ŭ ciesnym pakojčyku internatu, ni navat na vulicach Miensku. Ja šukała jaje i nie znachodziła. I raptam…

Raptam ja znajšła… Nie, nie svabodu. Nie jaje samu. Ale ja ŭsio ž taki mieła mahčymaść słuchać jaje słovy, jaje pieśni, jaje kazki. Jany hučali na kancertach zabaronienych hurtoŭ, na imprezach zabaronienych piśmieńnikaŭ, na čytańniach zabaronienych knih, na śviatkavańniach zabaronienych śviataŭ. Ja amal chapała jaje za chvost, słuchajučy radyjo «Svaboda», kuplajučy «Našu Nivu» ŭ pierachodach. I tady, 18 sakavika 2006, stojačy ŭ vializnaj łužynie ad rastałaha śniehu na płoščy Banhałor i padpiavajučy Volskamu, ja adčuvała źmieny, ja była ščaślivaja, mnie zdavałasia, što maja svaboda zusim pobač…

Ale zastavałasia adno ale… I hetaje ale psavała šmat. Jano nie davała mnie mahčymaści da kanca adčuć svabodu, atrymać ad jaje zadavalnieńnie. Heta byŭ moj strach. Ja bajałasia. Bajałasia być svabodnaj. I dzie b ja ni była, moj strach byŭ zaŭsiody pobač sa mnoj. Zachoŭvaŭ mianie ad svabody. Achoŭvaŭ. Ja z zachapleńniem źjadała vačyma ludziej sa značkami «Za svabodu», z błakitnymi stužkami ŭ vałasach. I sama nasiła takuju ž. U sumcy. Kab nichto nie zdahadaŭsia. Bo bajałasia. Ja kryčała «Hańba» na Płoščy razam z natoŭpam u sakaviku 2006‑ha, ale navat tady ja bajałasia, što ŭsio skončycca chutka. Bajałasia amapaŭcaŭ. Momantami dumała nie pra volu, a pra ichnyja dručki. Ja z zadavalnieńniem słuchała jaskravych pramoŭcaŭ na mitynhach i čytała śmiełyja artykuły ŭ hazetach. I sama pierakazvała ich svaim znajomym ź vialikim impetam, aktyŭna vykazvała svaju hramadzkuju pazycyju. Začyniŭšysia na ciesnaj kuchni, kab (kryj Boža!) nichto nie pačuŭ. Kab ni adzin huk nia vyjšaŭ praz ščylna začynienyja dźviery. Ja ŭsiaho bajałasia. Ale ž jak chaciełasia svabody…

A potym było 25 Sakavika 2007 hodu. I śviaciła soniejka, i śpiavali ptušački, i viasna pračynałasia ŭ našych zaciahnutych zimovym pavucińniem sercach. I kali ja apynułasia ŭ natoŭpie adnadumcaŭ, siarod davoli viali¬kaj kolkaści ludziej, ja raptam zrazumieła… što nia viedaju, navošta ja tut. Što ŭ pošuku ja zhubiła svaju hałoŭnuju metu. Što mianie bolš nia raduje ničoha. Ja pierastała čakać prychodu svabody. Ja začyniła pierad joj svaje dźviery. Zabarykadavałasia. Stracham. Ja zabyła pra jaje… Ja skancentravałasia na sabie, na svaich adčuvańniach i pačućciach. Pieratvaryła svajo ŭłasnaje žyćcio ŭ hulniu. I vypała z rečaisnaści. Zhubiłasia. Ja šmat płakała ŭ toj dzień. I nichto nia moh suciešyć mianie, bo ja sama była vinavataja va ŭsim. Ale ŭ mianie jašče byŭ šaniec. Šaniec na viartańnie.

Minuły, 2007‑ha, sakavik šmat što źmianiŭ u maim žyćci. Jon staŭ pačatkam majho ŭłasnaha adradžeńnia. Moža, i krychu marudnym, ale naradžeńniem novaha čałavieka. Toj ža sentymentalnaj i čullivaj, ale… Razumnaj i mocnaj dziaŭčynki. Chacia i z ružovymi marami. Svabodnaj. Nie, tady ja jašče nie schapiła svabody, nia zdoleła. Ja była nia vartaja jaje. I ja razumieła heta. Spatrebiłasia šmat dzion upartaj baraćby. Z systemaj. Ź inšymi ludźmi. Z saboj, u pieršuju čarhu. I časam strach znoŭ hrukaŭ u maju šybu, zryvaŭ dach. Ale ja zmahałasia. Uparta. I ciapier ja viedaju, što ŭsio heta było nie darma…

…I znoŭ sakavik. Žadanaja i doŭhačakanaja viasna. I hetuju viasnu ja ŭpieršyniu sustrakaju nie adna. Ja sustrakaju jaje razam sa svajoj svabodaj. I heta ŭžo nazaŭsiody.

A žyćcio mianiajecca. Nia ŭ lepšy, časam, bok. Naša hramadztva apynułasia ŭ vializnaj pastcy, vializnym kole, płošča jakoha, adnak, z kožnym hodam usio bolš zvužajecca. A my maŭčym. Moŭčki čakajem, što źjavicca niechta. I hety Niechta parvie, rastopča miažu, jakaja adździalaje nas ad ščaścia. Skaža, jak vyrvacca z hetaha koła. I nie razumiejem, što nichto nam nie dapamoža, pakul u našych sercach žyvie strach. My vybirajem nie svabodu, a mienavita jaho. My baimsia žyvych słovaŭ, žyvych dumak, žyvoj muzyki zaklikaŭ, my baimsia nia toje, što razam vyjści na vulicy, ale navat hladzieć u vočy adno adnamu. Paśmichnucca adno adnamu. Adčuć padrymku. Skažacie, jość za što bajacca? Za pracu? Ale ž navat starannamu pracaŭniku ciapier ciažka zarabić bolej hrošaj. Za ŭniver? Ale navošta jon, kali praź niekalki hod navučańnia ŭ im jon pačynaje atajasamlivacca tolki ŭłasna z budynkam i niaŭtulnaj aŭdytoryjaj, dzie, adnak, tak utulna paspać na pary. Za rodnych i blizkich? Dyk ci nia dziela ich našyja zmahańni? Razam ža my siła. Usie. U natoŭpu hołas hučniejšy, čym u adnaho čałavieka. Natoŭp i jość adnym vializnym dužym čałaviekam. Dyk, moža, skažam uhołas, čaho nam treba. Razam. I tady nia budzie patreby bajacca. Chavacca. Padparadkoŭvacca suprać voli. My pavin¬nyja być volnymi. Svabodnymi. My majem prava. I my budziem.

P.S. Pryhožym lutaŭskim viečaram viartalisia ź siabroŭkaj z kancertu razbeščanaj maskoŭskaj hipuški. Rok‑n‑rolnyja melodyi skakali ŭ našych hałovach. Išli i razmaŭlali pra moładź, asabliva chłopcaŭ, śpiavačku i ŭździejańnie jaje muzyki na ludziej. Było nadzvyčaj lohka i svabodna.

— Dziaŭčaty, a ci viedajecie vy, jak raniej hetaja vulica nazyvałasia? Nie, jašče da praspektu Mašerava? Nia viedajecie? A darma…Trakt. A čamu ciapier heta — praspekt Pieramožcaŭ? Pieramožcaŭ kaho nad kim? Łukašenki nad biełarusami? — pierachapiŭ našu ŭvahu intelihientny dziadziečka.

My tolki paśmichnulisia jamu. A ja padumała, što zrablu ŭsio, kab nasupierak lubym pieraškodam, praspektam Niezavisimosti, zialonym koleram, idealohii, vusam, łysinam, kambajnam i traktaram, baraćbie za ŭradžaj kožny hod, ahraharadkam i kancertam «Za Biełaruś!» na vulicach majho, našaha horadu źjaviłasia novaja vulica. Vulica imia Pieramohi. Pieramohi nad stracham. A potym šmat praspektaŭ Pieramožcaŭ. Z našymi z vami imionami. Svabodnymi imionami svabodnych ludziej… Svabodnaj krainy.

Kamientary3

Ciapier čytajuć

Na «Biełaruśkalii» zahinuŭ 34‑hadovy Alaksiej. Trahiedyju zamaŭčali1

Na «Biełaruśkalii» zahinuŭ 34‑hadovy Alaksiej. Trahiedyju zamaŭčali

Usie naviny →
Usie naviny

«U mianie była mahčymaść pajechać inšaj darohaj». Viktar Babaryka — pra dzień zatrymańnia 6 hadoŭ tamu2

SK: Kryminalnaj spravy suprać eks-kiraŭnika Homiela niama1

U kramie zaŭvažyli «fiermierskuju sol»: kiłahram kaštuje 800 rubloŭ2

«Mycca niemahčyma, pić strašna». U Pinsku ludzi miesiacami skardziacca na vadu3

Amierykanskaja aktrysa ź filma žachaŭ «Zvanok» pamierła va ŭzroście 35 hadoŭ1

Siem samych pryhožych aeraportaŭ śvietu2

Praŭnuk Leanida Brežnieva trapiŭ u pałon va Ukrainie10

Pamior trenier francuzskaha «Bresta» Eryk Rua. Jon 3,5 hoda tajemna zmahaŭsia z rakam

Maskoŭski naftapierapracoŭčy zavod haryć prynamsi ŭ piaci miescach paśla ŭdaraŭ ukrainskich bieśpiłotnikaŭ11

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Na «Biełaruśkalii» zahinuŭ 34‑hadovy Alaksiej. Trahiedyju zamaŭčali1

Na «Biełaruśkalii» zahinuŭ 34‑hadovy Alaksiej. Trahiedyju zamaŭčali

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić