Česłaŭ Miłaš
Prydarožny sabačka
Letaś Česłaŭ Miłaš, vialmožny patryjarch litaratury, atrymaŭ svaju čarhovuju značnuju ŭznaharodu: za knihu «Prydarožny sabačka» aŭtarytetnaje žury adznačyła nobeleŭskaha laŭreata najprestyžniejšaj polskaj litaraturnaj premijaj «Nike». «Prydarožny sabačka» — pad takim ahulnym zahałoŭkam pabačyli śviet tvory, napisanyja ŭ adpaviednaści z vybranaj Miłašam dyrektyvaju «pošuku bolš jomistaje formy». U hetaj knizie novyja vieršy, medytacyi, uspaminy, svojeasablivyja tealahičnyja minitraktaty, paetavy razvažańni pra ŭłasnaje žyćcio j tvorčaść. Kali akreślivać maksymalna ścisła, možna skazać: «Prydarožny sabačka» — heta praniklivy pahlad na ŭsialakija rečy našaha z vami śvietu.
«NN» prapanuje frahmenty z «Prydarožnaha sabački» — jak zdajecca ŭžo siońnia, adnoj z najbolš značennych i važnych Miłašavych knih.
Prydarožny sabačka
Na spaznavańnie majoj ziamli ja vybraŭsia parakonnym vozam, ź vialikimi zapasami furažu i ź blašanym hrukatlivym viadrom. Viadro patrebnaje, kab napaić koni. Ja spaznavaŭ paviety hajkoŭ i pahorkaŭ, spaznavaŭ paviety puščanskija, u jakich dym kłubicca pa-nad padvorkami, nibyta haryć niešta, a ŭsio tamu, što chaty kurnyja. Abo jechaŭ ja praz polnyja dy aziornyja akolicy. Jak ža cikava pasoŭvacca tak napierad i patolu dać, i čakać, až pavoli z-za drevaŭ pakažacca vioska dałavach abo park, i ŭ im biel siadziby. I zaraz usčynaŭ praz nas źviahu sabačka, staranny ŭ vykanańni svaich abaviazkaŭ. Byŭ tady pačatak stahodździa, ciapier — kaniec. Ja dumaŭ nia tolki pra ludziej, jakija žyli tam, dumaŭ taksama pra pakaleńni sabačkaŭ, što ludziom u štodzionnaj mituśni spadarožyli, i adnaho razu, niemaviedama skul, peŭnie, u śnie pad ranak, pajaviŭsia hety śmiešny j miły nazoŭ: «prydarožny sabačka».
Pošuki
Adčuvańnie, što musić isnavać takoje spałučeńnie słovaŭ, u jakoje była b niejkim čynam schoplenaja ista žachlivaści, spaznanaj u hetym stahodździ. I čytańnie dziońnikaŭ, uspaminaŭ, repartažoŭ, ramanaŭ, vieršaŭ, zaŭsiody z nadziejaj i z tym samym vynikam: «Heta — nia toje». Tolki niaśmieła macnieje dumka, što praŭda ab losie čałavieka na ziamli inšaja, čym taja, jakoj nas vučyli. My paźbiahajem jaje nazyvać.
Na miescy Tvarca
Kali b dali tabie ŭładu stvaryć nanova śviet, ty b dumaŭ a dumaŭ i ŭrešcie b vysnavaŭ, što nia ŭdasca vymyślić ničoha lepšaha za toj, jaki isnuje. Siadź u kaŭni j pahladaj na minakoŭ. Zhoda, mahli b heta być istoty ź ciełam niemateryjalnym, nie padlehłym praminańniu, chvarobam i śmierci. Ale ž jakraz biaskoncaje bahaćcie, składanaść, raznastajnaść ziamnych rečaŭ pachodzić ad załučanaje ŭ ich supiarečnaści. Rozum by nia vabiŭ, kab ža nia toje, što napaminaje pra jaho zakarenienaść u materyi: reźni, špitali, kłady, parnafilmy. I naadvarot, fizijalahičnyja patreby pryhniatali b svajoj žyviolnaju tupaściu, kab ža nia rozum, jaki svavolić i ŭznosicca nad imi. Pravadnica śviadomaści, ironija, nie mahła b praktykavacca ŭ svaich ulubionych zaniatkach — padhladańni cieła. Vychodzić tak, što Tvorca, etyčnyja matyvy jakoha ludzi navučylisia padvodzić pad sumnieŭ, kiravaŭsia pierš za ŭsio žadańniem, kab było jak maha cikaviej i jak maha zabaŭniej.
Apiavać bahoŭ i hierojaŭ
Roźnica pamiž takoju paezijaj, u jakoj «ja» apaviadaje pra siabie, i toju, jakaja «apiavaje bahoŭ i hierojaŭ», nievialikaja, bo ŭ abodvuch vypadkach pradmietam apisańnia stajucca mitalahizavanyja stvareńni. I ŭsio ž...
Udziačny
Ja ŭdziačny za toje, što niekali, daŭno, u draŭlanym kaścioliku pamiž duboŭ pryniali mianie ŭ rymska-katalicki Kaścioł. A taksama za toje, što mieŭ ja doŭhaje žyćcio i moh, vieračy ci nia vieračy, razvažać pra dźvie tysiačy hadoŭ majoj historyi.
Djabalskaja hetaja historyja, i na stolki ž niabiosnaja. My zbudavali miesty, bolšyja za Jerusalim, Rym i Aleksandryju. Našyja karabli abpłyli akijany. Našyja teolahi zmajstravali sylahizmy. I adrazu pačałosia źmianieńnie planety Ziamla. Kab ža my chacia b nie ŭśviedamlali, ale nie. Nijakaj niavinnaści ŭ našych pachodach kryža j mieča.
Niemahčymaje
U tym palahaje tajnica kryža,
Što z ahidnaha snadziva katavańniaŭ zrobleny znak zbaŭleńnia.
Jak ža ludzi mohuć nia myślić, što nosicca imi ŭ ichnych kaściołach?
Pakaralny ahoń niachaj źniščyć fundamenty śvietu.
Zahana
Paezija i ŭsiakaje mastactva — heta zahana, jakaja napaminaje ludzkoj supolnaści, što my nie zdarovyja, chacia nam było b ciažka ŭ hetym pryznacca.
Dziacinaść
Paet jak dzicia siarod darosłych. Jon viedaje, što jon dziaciny, i zmušany biezupynku rabić vyhlad, što ŭdzielničaje ŭ dziejańniach dy zvyčajach darosłych.
Zahana: śviadomaść dziciaci ŭ sabie. Heta značyć, naiŭna-emacyjnaha stvareńnia, jakoje ŭvieś čas pierabyvaje pad pahrozaj rohatu stałych ludziej.
Nia toj
Ja j jany. Nakolki možna ŭ ich praniknuć? Paet viedaje, što jany prymajuć jaho za kahoś inakšaha, čym jon jość, i što budzie tak paśla jaho śmierci, i nie źniapraŭdzić hetaha nivodzin znak z taho śvietu.
Minuŭščyna
Minuŭščyna — niedakładnaja. Toj, chto doŭha žyvie, viedaje, jak usio, što jon bačyŭ na svaje vočy, vielmi abrasło plotkami, lehiendami, detalami — razrasłosia abo zdrabnieła. «Heta było zusim nia tak!» — jon chacieŭ by zakryčeć, ale nie zakryčyć, bo ŭsie b tolki pabačyli, jak varušacca vusny, i nie pačuli b hołasu.
Siła movy
«Toje, čaho nie pramovili, imknie ŭ nieisnavańnie»: heta zdumlaje — myślić pra mnostva padziejaŭ XX st. i pra zastałych u ich ludziej, razumiejučy, što kožnaja z tych sytuacyjaŭ zasłuhoŭvała na epas, trahiedyju abo liryčnuju paemu. I ničoha, syšli, pakidajučy ledź značny śled. Možna skazać, što nat najbolš mahutnaja, kryvistaja, dziejnaja asoba ŭ paraŭnańni z trapnym spałučeńniem niekalkich słovaŭ, chaj choć by apisańniem miesiacu na ŭschodzie, zastajecca ŭsiaho tolki cieniem.
Lekcyja
Doŭhaje žyćcio. Ale ž jano — vynik medyčnaje viedy. Jon viedaŭ chvarobu, jakaja pavaliła b jaho, kali b nia vypisanyja j spraŭna prymanyja štodnia leki. Tamu nie padtrymlivaŭ tych, jakija kpiać z idejaŭ prahresu.
Sumnieŭ
Ja byŭ, byccam niechta z ranaju žyvata, niechta, jaki biažyć, trymajučy knižki, kab nia vypali. Praŭda, ja viedaŭ, što nia ja adzin. Ale čałaviek, zmušany niaspynna dumać pra svaju ranu, ci moža śviedčyć razumna?
Kali b ja vioŭ dziońnik
Kali b ja vioŭ dziońnik, taki, naprykład, jak Nałkoŭskaja j Dambroŭskaja, adno tady była b nahoda ździvicca, bo ničoha b nie supadała z maim vobrazam, zafiksavanym u vačoch čytačoŭ. Maje nutranyja mučeńni mahli b padacca chvaravitymi (jakimi j byli), ale razam z tym kantrast pamiž imi j majoj upornaściu ŭ pracy zdabyvaŭ by, vidać, pašanu. Adnak ja nie chaču pisać takoha dziońnika, nie chaču siabie raskryvać. Bo, urešcie, kamu b z hetaha byŭ pažytak, aprača historykaŭ litaratury?
Mužčynski
Uśviedamlaje supiernictva. Napiaŭšysia. Čujnuje. Hatovy pabiehčy. Ahresiŭna myślić. Viedaje lepiej za inšych. Papraŭca śvietu. Pieražyvaje hadami kožnaje paražeńnie. Kidaje asudžalnyja vyroki. Niazdatny pahadzicca z samim saboj.
A žančyna pahladaje na heta z uśmieškaju, viedaje, što jon zaniaty rečmi, jakija praminajuć i nia majuć nijakaha značeńnia.
Talerancyja
Z hadami źnikała jahonaja zaciataść, ale razam z talerancyjaj razrastaŭsia ŭsiudyisny sumnieŭ. Jon siadzieŭ u ciemry pierad scenaju teatru maryjanetak i hladzieŭ pahoni ichnyja, maleńni, zadavańni, kajaty, paznajučy ŭ hetym svajo hłupstva.
Samapaharda
Čamu palaki schilnyja ŭsiudych bačyć zradu j kidajucca słovam «zradnik» u dačynieńni da kožnaha, chto — tak ci načaj — adchiniecca? A zatym, što nosiać u sabie śviadomaść ułasnaje pahardy da svajoj nacyi j śviadomaść ułasnaha žadańnia adarvacca ad hetaj, zvanaj imi nižejšaju, supolnaści.
Niazłomnaść
Čužniki nie mahli viedać, što kryłasia za niazłomnaściu hetaha čałavieka, ale ja, majučy pieradvajenny dośvied, nie pavinny byŭ patrapić u abłudu. Šmat jakija paddalisia kamunizmu, tamu što jon apelavaŭ da najlepšych rysaŭ ichnaje palityčnaje natury. Ale byli j takija, što ŭmieli ŭstojać, bo im u hetym dapamahali rysy najhoršyja.
Vymyć
Pry kancy žyćcia dumaje sabie paet: «Jakich ža ja tolki nia źviedaŭ manijaŭ i duratlivych paryvańniaŭ majho času! Usadzić by mianie ŭ vannu dyj šaravać dzień i noč, pakul uvieś brud hety ź mianie nie spłyvie. A ŭsio ž, tolki z pryčyny hetaha brudu ja moh być paetam dvaccataha stahodździa, i, mabyć, tak chacieŭ Spadar Boh, kab mieć ź mianie karyść».
Daty
Naradziŭsia jon, dapuścim, u 1811-ym. A žyvučy šče ŭ 1896-ym, ci ž jon mieŭ turbavacca ab tym, što staniecca ź ludztvam, ź jaho krajem, ź jaho miestam u XX st.? Ułučany całkam u zvyčai j kłopat svajho asiarodździa, jon znachodziŭ poŭna raboty — davaŭ acenki svaim sučaśnikam, ichnym pahladam, ździajśnieńniam, chaŭrusam i hetak dalej. A ŭžo narychtoŭvalisia žachi XX vieku, jakich jamu nia vypała pabačyć. Dante, havoračy z asudžanymi ŭ Piekle, užo viedaŭ, što zdaryłasia paźniej, paśla śmierci henych nieščaśliŭcaŭ. Ale što novy Dante, pišučy, dapuścim, u 1960-ym, moh by skazać ducham z papiaredniaj histaryčnaje pary?
Kab heta
Kab ža lha było vieryć, što iź śmierciu skončycca ŭsio! Tady b nie było bojazi, što nam buduć pakazvać našyja ŭčynki j nieścisia budzie mahutny śmiech. Ani bojazi, što našuju pravincyju, jakoj byli addanyja, my budziem nazirać u poŭnym śviedam'i, biaśsilnyja pierad abłudami j lichadziejstvam ludu. I budzie nam prypaminacca kłopat Mickieviča, jaki kazaŭ, što duchu nadta ciažka dziejać biaź cieła.
Biezzahannaść
Kali ja byŭ, jak havorycca, pahadziŭšysia z Boham i śvietam, to adčuvaŭ siabie nienaturalna, niby pierajmaŭ kaho. Viartaŭ sabie svaju indyvidualnaść, kali znoŭ apynaŭsia ŭ skury hrešnika j niedavierka. Heta paŭtarałasia ŭ maim žyćci nie adzin raz. Bo ja, biezumoŭna, lubiŭ vobraz siabie jak biezzahannaha čałavieka, ale adrazu ž paśla nadziavańnia sabie jahonaje maski sumleńnie padšeptvała, što ja ŭsiaho tolki ašukvaju inšych i siabie.
Paniatak sacrum patrebny, ale niemahčymy biez zaznavańnia hrechu. Ja zaplamleny, ja hrešnik, ja niahodny, i heta nat nie praz maje ŭčynki, a dziela zła, jakoje siadzić uva mnie. I tolki pryznajučy, što nia mnie siahać zavysoka, ja adčuvaju siabie aŭtentyčnym.
85 hadoŭ
Hety moj jubilej, hetyja kraski, hetyja vopleski, hetyja tosty. Kali b viedali, što ja dumaju. Było heta, jak chałodnaje važańnie prybytkaŭ i strat. Straty — heta abłudnyja słovy, jakija vyjšli z-pad majho piara, užo nie viarnuć, bo jany nadrukavanyja j zastajucca nazaŭždy, ale jany akurat buduć dla ludziej najbolej zvabnymi i najčaściej buduć paŭtaracca. Dyk ža ja pytaŭsia ŭ siabie, ci tak musić być, što napisać peŭnuju kolkaść dapraŭdy dobrych rečaŭ možna tolki płaciačy, nia tolki skryŭleńniem svajho žyćcia, takoha, jak majo, ale taksama śmiećciem, adkidami pa darozie da pary znakaŭ, daskanała čystych.
Žalba klasyka
Žalba klasyka, to bo takoha paeta, jaki zamiest avanhardavych pošukaŭ zajmaŭsia šlifavańniem movy svaich papiarednikaŭ: «Ale ž ja vydatna viedaŭ, jak mała śvietu silaje sietka maich fraz i skazaŭ. Byccam manach, što asudžaje siabie na askietyzm, na pieraśledy eratyčnymi vidziežami, ja chavaŭsia ŭ rytm i słoŭnaje suładździe ad strachu pierad ułasnym chaosam».
U tym mieście
Heta byŭ trup miesta. Dazvańnia źlikvidavali ruiny, parupilisia pra absadu j kvietniki, pastavili łaŭki ŭ śviežarazznačanych skverach. Tolki ludziej nie było. Redčas para turystaŭ prypyniałasia pad ścianoju j ślibizavała litary memaryjalnaje doški.
Adkul heta biarecca
Adkul heta biarecca? — pytańnie. Hetyja dvaccacihadovyja vusny, lohka ŭvilhotnienyja karminam, kaštanavyja vałasy viazkami, zanadta svabodna, kab skazać — strukami, hetyja pahladnyja vočy ŭ apravie viejek i brovaŭ, što viaščujuć? Čamu ja skuholu, uražany jaje charašynioj? Jana naradziłasia tady, kali ja vykładaŭ Dastajeŭskaha, sprabujučy dać rady razumieńniu, što ja — stary. To ž niama kanca ich naradžeńniu nanova, i ja, kab ža moh žyć dalej, iznoŭ kanaŭ by ŭ lubosnym zachapleńni?
Stratehija
Byŭ tam usiudych, u ciahniku, što vioz u lahiery departavanych, u mieście, jakoje dryžeła ad strachu pierad zvankom u dźviery na śvitanku, u viaźnicy, adkul vyvodzili j pakavali ŭ ciažarniki asudžanych na rasstreł. Nienavidzieŭ Imperyju, ale musiŭ heta skryvać. Byŭ paetam, a ŭspaminańnie, što toje dziejecca tut pobač, adnačasna, zrabiła b niemahčymym napisańnie vieršaŭ. Aproč taho, jon pisaŭ ža dla tych, jakija, choć by nat i viedali tearetyčna, nie chacieli pieranosicca tudy ŭjaŭleńniem. Z takich voś pryčyn, adčuvajučy, što parušaje abaviazak śviedčyć, jon šukaŭ sposabu, jak, składajučy słovy, zachavać niavymaŭlenuju prysutnaść taho pamiž słovami j radkami.
Tam
Ale, ja pajechaŭ tudy j apynuŭsia ŭ krainie maich trynaccaci hadoŭ. Ja byŭ tam toj samy, bo z tym samym pačućciom kirunku. Rečka, daroha ŭjaždžać ad hałoŭnaj darohi, les — leva, prosta, naprava. Usio źmianiłasia, ale kirunak zastaŭsia. Heta jak by minuła nia kolki dziesiatkoŭ, a kolki sotniaŭ hod, i ja nat nia vielmi niepakoiŭsia, ci sosny tyja samyja, ci vyrasła novaje pakaleńnie sosnaŭ.
Litaść
U dziaviataj dekadzie majho žyćcia pačućciom, jakoje ŭva mnie narastaje j mianie napaŭniaje, jość litaść, ź joju niemaviedama što zrabić. Mnostva, vializarnaje mnostva tvaraŭ, postaciaŭ, losaŭ paasobnych ludziej i maniera atajasamlivać siabie ź imi ad hłybiniaŭ ichnych dušaŭ, a razam z tym uśviedamleńnie, što ja ŭžo nie znajdu sposabu, kab maim hetym haściom achviaravać dom u maich vieršach, bo ŭžo zapozna. Dumaju taksama, što kali b pačynaŭ ja nanova, to kožny moj vierš byŭ by žyćciapisam abo partretam niejkaje kankretnaje asoby, a praŭdziviej, hałašeńniem nad jaje dolaj.
Pierakłaŭ z polskaje Juraś Bušlakoŭ
Ciapier čytajuć
Cichanoŭskaja pra ŭdar pa aŭtobusie ź biełaruskimi dziećmi: Nie ryzykujcie žyćciom — nie jedźcie ŭ Rasiju, jakaja viadzie złačynnuju i niespraviadlivuju vajnu
Kamientary