Pakaleńnie NEXT
My naradžalisia, kali pamirali Fredzi Merkjury i saviecki režym, my nia lubim muzyki vašaje maładości i nia ŭmiejem začytvacca turhienieŭskimi meladramami, vašyja “nieadolnyja technalohii” my chapajem źlotu i ŭmomant abžyvajem, pokul vy dziviciesia, adkul u nas hetkija zdolnaści. My ŭžo ludzi zusim inšaje epochi, i vy dziviciesia z hetaha, čaplajučy nam usio novyja i novyja łejbły, imknučysia prysabačyć nam čarhovy status “pakaleńnia NEXT” ci jašče jakuju łuchtu.
Tak atrymałasia, i, peŭna, heta całkam narmalova, što ŭ našaj krainie ŭ peŭny čas u jašče savieckich baćkoŭ pačali naradžacca absalutna niesavieckija dzietki.
Vy časam ličycie, što hramadztva navokał sapsavałasia i što mienavita hetaje hramadztva nas haduje i psuje, dajučy nam zanadta šmat svabody, zamała vychavańnia. Vy zabylisia, što svabodnaha čałavieka ciažka sapsavać hramadztvam, vy zabylisia, što ŭ svaje -naccać my dobra aryjentujemsia ŭ hetym śviecie, kab vyznačyć u im svaju rolu, adpaviednuju našym patrebam.
My chutka asvojvajemsia i pryžyvajemsia, my viedajem bolš, čym moža spatrebicca, pra chutki i-net, zručnaść sms'ak, icq, usialakija srodki kantracepcyi, stadyi veneryčnych zachvorvańniaŭ, navačasnuju suśvietnuju litaraturu, kštałtu Hielen Fiłdynh ci Majkła Ŭiuve; najlepšych muzykaŭ śvietu, prykładam Aaliyah — bahiniu r'n'b, što zahinuła niadaŭna, ci “The Strokes” — ludcaŭ, što viarnuli ŭ śviet sapraŭdny rok; my viedajem, kali daścipna ŭžyvać frazu “For shizzle my nizzle” i ci varta hulać z tryma adrazu. Nam viadoma, dzie možna tanna pajeści i što takoje radyjo pa Internecie.
Karaciej, vielmi chaču davieści vam, što my vielmi dobryja i, prachodziačy mima vialikaj kolkaści nas, vy nie pavinny stukać zubami ad strachu i nianaviści, bo vy paprostu nas zusim nie cikavicie. My majem svajo žyćcio, i heta zusim nia značyć, što my nia lubim siadzieć pry vohniščy dy śpiavać pieśni, prosta my lubim heta krychu inakš. U nas niama vašaha minułaha, u nas jość našaja budučynia, i, pryjdzie čas, my dabudujem vami raspačaty dom našaje novaje Baćkaŭščany. Tolki tak jano budzie, bo tolki tak jano byvaje.
Serca na dałoni
Adnym ź pieršych viasnovych rankaŭ ja kroču pa soniečnaj vilenskaj vulicy i naziraju, jak u hety zality blaskam promniaŭ čas śniadankaŭ, kali zvyčajna tak chočacca addacca lanocie dy inšym radaściam vychodnaha, tysiačy i tysiačy ludziej mituśliva abžyvajuć svaimi niachitrymi pryładami kštałtu stałoŭ i niečaha padobnaha da namiotaŭ Zamkavuju vulicu horadu Vilni.
Jak i ŭ pieśni “U2”, dzie ŭ horad prychodzić viasna, u naš horad razam ź viasnoju prychodzić vialiki i hučny kazačny Kaziuk. Ci viedaŭ Śviaty Kazimier, čyj vobraz adlustravany na hierbie Vilni, što ŭ jahony dzień vilenskija vulicy buduć zasypacca hałasami dy hukami i kalarovy kirmaš biaź miežaŭ i abmiežavańniaŭ budzie raśściłacca pa samych kaštoŭnych vulicach našaha fantastyčna pryhožaha miesta. Tut pradajecca i nabyvajecca ŭsio, što možna zrabić rukami i što rukami rabić nie abaviazkova.
Z Kaziuka možna nie prynosić ničoha, a možna nabyć usio, što tolki prynosić zadavalnieńnie zroku i asałodu inšym orhanam pačućciaŭ. Z Kaziuka treba nieści dachaty serca. Maleńkaje ci vialikaje, kalarovaje ci niefarbavanaje, miadovaje kaziukoŭskaje sardečka kožny niasie dachaty, kab z novaj viasnoj nie hublać svajoj lubovi, kab daryć svajmu domu maleńkuju sałodkuju radaść praź śpiečanaje niečymi ciopłymi rukami kaziukoŭskaje serca… Daŭniej sercajki vypiakalisia samych roznych pamieraŭ, kab navat samy niebahaty čałaviek, dziciatka ci stary dziadok danios da svajho domu z kirmašu piernik-sardečka.
Kaziukoŭski horad raskładajecca i pačynaje hrać. Zamkavaja vulica i ratušny plac pachnuć łasunkami, sienam i hlinaj. Ja vytrasaju z vacaka paru hrošynaŭ, na chvilinu zastyvaju ŭ zadumieńni, jakoje serca mnie nabyć, i spyniajusia na ružovym.
Ciopłym rankam ja niasu dachaty ŭ dałoniach sercajka.
Teda Li
Ciapier čytajuć
Cichanoŭskaja pra ŭdar pa aŭtobusie ź biełaruskimi dziećmi: Nie ryzykujcie žyćciom — nie jedźcie ŭ Rasiju, jakaja viadzie złačynnuju i niespraviadlivuju vajnu
Kamientary