№ 09 (130) 1999 h.
SŁOŬNIK PANIAĆCIAŬ
5. Pra haleču vonkavuju i nutranuju.
Adnaho dnia my z tavaryšami pa SNH staim u centry Varšavy i nazirajem rabotu transpartu. Ruch dosyć intensiŭny — jeździać aŭtobusy i tramvai. Tralejbusy nia jeździać. Raptam, ź ničoha nijakaha, moj tavaryš pa SNH z Kazachstanu pramaŭlaje: «Bač, jak u ich «Mersedesaŭ» mała, zusim niama — u nas tam u Astanie na vulicach adny «Mersedesy».
Piarečyć hetamu było biessensoŭna i, chiba, niepatrebna. Fakt, jak kažuć, navidavoku. Nie staje tolki jašče adnaho małoha štryška dla charaktarystyki taho, jak u nas: baby ŭ futrach, mužyki na «Mersedesach». I adnaho dapaŭnieńnia — dla kaho i skuranaja kurtka — futra.
Vidać, pryčynaj hetamu naša sucelnaja haleča, haleča spasiarod biednych i bahatych, starych i małych, žanok i mužykoŭ. Jak viečny stan dušy, haleča zmušaje ludziej dziejničać: jeździć na «Mersedesach» (a moža, usio roŭna daŭmiejucca, što ja žabrak, što ŭ mianie za dušoj i ŭ dušy ničoha niama), kuplać futry ŭschodniaj i samatužnaj vytvorčaści (vo choć šubku kupiła, pabačym, jak Sońku ad zajzdraści až pierakosić — ja ciapier takaja pušystaja), budavać sabie pałacyki ź viežačkami pa perymetry biełaruskaj stalicy (u jakija paśla vielmi strašna zasialacca — nie praviedzienyja kamunikacyi dy prezydencki kantrol moža padjechać), biez upynku źnižać svaju fizyčnuju masu (ci nia varta pryzadumacca nakont kasmetyčnaj aperacyi?).
Šmat pišacca i havorycca pra prynaležnaść — dadajuć: spakonviečnuju — Biełarusi da Eŭropy. Ale pahladzim praŭdzie ŭ vočy — užo za 200 kilametraŭ ad Miensku, naprykład, u Letuvie, apranajucca i pavodziać siabie zusim inačaj. Jakraz niedzie tut prachodzić tak zvanaja raździalalnaja linija (raździalalnaja, bo jana raździalaje eŭrazijskuju šyryniu dušy, jakaja vymiarajecca pahałoŭnymi futrami i «Mersedesami», ad eŭrapiejskaj kandycyi duchu, jaki tradycyjna supraćstaić kalektyŭnaj pachabnaści i ačmureńniu), što admiažoŭvaje cyvilizacyju postimperskaj (?) Eŭrazii ad cyvilizacyi kantynentalnaj Eŭropy. Na ščaście, hetaja linija vielmi płynnaja — i ŭrešcie nas moža prybić jak da adnaho, tak i da druhoha bierahu.
Paśla druhoj suśvietnaj vajny Miensk byŭ adbudavany rasiejskimi architektarami i pa sutnaści pieratvorany ŭ farpost rasiejskaha eŭrazijstva na zachadzie imperyi. Voźmiem tolki adzin, farmalny bok spravy — nakolki nieeŭrapiejskaja naša stalica. Jaje ciapierašni centar farmujecca z składanaj kanfihuracyi roznavialikich płoščaŭ — płoščy Niezaležnaści, Kastryčnickaj płoščy, płoščy Pieramohi, płoščy Jakuba Kołasa. Niečuvanaja šyrynia, jość dzie razahnacca, i adnačasna typova eŭrazijskaja niazdolnaść da racyjanalnaha vykarystańnia prastory, hetakija sabie biełaruskija Ciananmyni. Uzhadajem centry eŭrapiejskich haradoŭ — rupliva zabudavanyja, jany pakryvajuć karysnaj nahruzkaj kožny łapik ziamli. Cikavym u hetaj suviazi śviedčańniem sapraŭdnaha rostu Polščy budzie nastupnaje — naprykancy 80-ych hadoŭ u Varšavie jašče znachodzilisia płoščy, na jakija pad čas pryjezdu Papy Rymskaha Jana Paŭła Druhoha źbirałasia 300—500 tysiač čałaviek. A ciapier ža varšaŭskija ŭłady łamajuć sabie hałavu, što rabić, kali Papa pryjedzie iznoŭ — niama ŭžo takich placaŭ, znajšli i im praktyčny ŭžytak, zbudavali na ich nievialikija kramy, kaviarni, bazarčyki.
Nutranaja haleča nie nastolki vidavočnaja, jak vonkavaja. Ale jana nia mienš razburalnaja. Kali ŭ čałavieka ŭnutry prorva, kali za jaho tonkaj cialesnaj abałonkaj kryjecca pustka, to daremna jamu šukać spatoli. Bo spatola nie pryniasie palohki, a tolki jašče bolš raspalić apetyt i ciomny ahoń spadziavańniaŭ.
Valerka Bułhakaŭ
Kamientary