Pačatak taki… Mašyna kranułasia, nabrała chutkaść, ujechała ŭ les, na pavarocie vylecieła z darohi, urezałasia ŭ dreva… Detektyvy tak pačynajucca. Kino zapaŭniaje našuju śviadomaść. Tamu čałaviek u mašynie musiŭ zahinuć. Kali hladzieć na śviet vačyma kinahledača. U mianie inšaje voka. Čałaviek nie zahinuŭ. Jon trapiŭ u bolnicu. Ja viedaŭ jaho. Havaryŭ ź im. Pisaŭ pra jaho… Voś i patelefanavali z hazety… Napišycie… Pišu…
Takaja była historyja… Pajšoŭ ja na kancert. Kupiŭ kvitki, zaprasiŭ dziaŭčynu. Bieleńkaja, śvietłavokaja, ružavaščokaja dziaŭčyna była ŭ mianie. Joj 19, mnie 20. Samy čas chadzić na kancerty. Nu, muzyka tam, pieśni, ciemra ŭ zali… Možna dziavočuju ruku pahładzić. Možna i pacałavać dziaŭčynu, možna i… Tolki tym razam ja ruku hładziŭ… A ŭ dziaŭčyny na palcy piarścionak byŭ. Vydatny piarścionak, załaty, baćkami padorany. Jość zaviadzionka: na paŭnalećcie załatyja rečy daryć. Voś baćki naźbirali hrošaj, nabyli piarścionak i padaravali svajoj lubimaj dačušcy. A jana jaho nadzieła na kancert. Taki byŭ čas, kali na muzyčnyja kancerty apranalisia, jak u teatar. Navat ja nadzieŭ svoj adziny kaścium. Siadzim my pry poŭnym paradzie. Hładzim ruki adno adnamu, muzyku słuchajem. Tak nam dobra, što tak dobra nie pavinna być. Voś i zdaryłasia niepryjemnaść: piarścionak źlacieŭ z palca i ŭpaŭ na padłohu. I kab ža na padłohu, a to dakaciŭsia da ščyliny i ŭ tuju ščylinu pravaliŭsia. Kancert prachodziŭ u Pałacy sportu. Kab pasadzić bolej słuchačoŭ-hledačoŭ, pamiž scenaju i trybunami vystaŭlalisia prystupki z došak, a na ich staŭlalisia kresły. Pad hetyja prystupki i palacieŭ piarścionak. Dziaŭčyna maja — u ślozy. Sapraŭdy, škada padarunku. Paabiacaŭ ja jaho dastać. Dačakalisia my zakančeńnia muzyčnych numaroŭ. Hledačy-słuchačy pakinuli pałac. A ja ŭhavaryŭ nahladčycu, kab puściła mianie ŭ zalu. Palez ja pad tyja prystupki, a tamaka — pył, pavuta, śmiećcie roznaje. Łaziŭ, poŭzaŭ, macaŭ, ale ž piarścionak znajšoŭ. Kaściumčyk moj straciŭ paradny vyhlad. U hetym pierapeckanym i pamiatym kaściumčyku, z załatym piarścionkam u kišeni ja pajšoŭ da sceny. Chaciełasia mnie na muzykaŭ zblizku pahladzieć. Jany chodziać, šnury skručvajuć, pierahavorvajucca pra svajo, budzionnaje. Prostyja ludzi, u prostych kaściumach. Na vulicy sustrenieš i nie paznaješ… Vyjšaŭ ja z pałacu, nadzieŭ piarścionak na palec svajoj pryhažuni, i my pajšli całavacca, miłavacca i tam roznaje dy maładoje… Heta ja voś da čaho: čałaviek, jaki siadzieŭ za styrnom «mersedesa», što ŭrezaŭsia ŭ dreva, tady ihraŭ svoj kancert… Jon 30 hadoŭ svaje kancerty ihraŭ. I roŭnych jamu nie było. Hienij jon. A tut, jak skazali mianty, — nia spraviŭsia z kiravańniem. Usie dumali, što adrazu pamre, a jon nie pamior, jon vyžyŭ. Tolki kali pajšła infarmacyja, što jon akryjaŭ, ustaŭ z łožka i sieŭ u invalidny vazok, kali ŭsie ŭzdychnuli z palohkaju, voś tady jon i pamior. Mnie patelefanavali i paprasili napisać pra jaho. Ja i ŭzhadaŭ historyju ź piarścionkam… Tady ja pabačyŭ jaho zblizku, jak zaraz ciabie. Paźniej mnie pašancavała vystupać ź im na adnoj scenie. Dziakujučy jamu, ja zrazumieŭ, našto my śpiavajem, vieršy tam roznyja pišam, karciny malujem. Heta kab niechta ŭ svaje 20—19 prychodziŭ na kancert, hładziŭ ručku, hublaŭ piarścionki, znachodziŭ ich, radavaŭsia, i potym było maładoje i ščaślivaje, i ŭsio takoje… Kachańniem jano zaviecca.
Adam Hlobus
Ciapier čytajuć
Novyja detali źniknieńnia Anatola Kotava. Jachta ź im źmianiła kurs na Abchaziju, dzie jaho vyvieli supracoŭniki FSB. Ale vykradańnie ci insceniroŭka?
Kamientary